Niedziela Palmowa, czyli Męki Pańskiej, 10.04.2022 – komentarz do Ewangelii

9 kwietnia 2022 00:32Komentowanie nie jest możliweViews: 197

(Bez)Sens śmierci

● Rozważa: ks. Szymon Kłak ●

Niedziela Palmowa, czyli Męki Pańskiej, rok C (10.04.2022)
Ewangelia: Łk 23, 1-49 ●

Niedziela-Palmowa

Śmierć – wydarzenie bezwzględne, nieuchronne, niemal zawsze zaskakujące i trudne do zaakceptowania, które często mocno zmienia, a nierzadko przewraca do góry nogami czyjeś życie.

Zostawia z pustką. Boimy się jej. Życzymy sobie, żeby spotkała nas możliwie jak najpóźniej.  Zależy nam na tym, żebyśmy byli zdrowi, żeby nic nam nie dolegało. Nie chcemy cierpieć, umierać, ale cieszyć się chwilą, łapać dzień, po prostu żyć. Odejście z tego świata, ból, to dla nas rzeczywistości cały czas niezrozumiałe, widzimy w tym jakąś niesprawiedliwość i okrucieństwo losu. I w sam środek tego cierpienia wchodzi Wszechmogący Bóg, który bez reszty się mu poddaje i zarazem wyjaśnia, o co w nim w ogóle chodzi. On nadaje umieraniu sens. Sprawia, że coś, co miało się kończyć, zaczyna żyć. Śmierć rodzi życie. To oczywiście jakiś paradoks, ale nasz Pan uwielbia paradoksy.

Rzeczywistość w ostatnim czasie radykalnie się zmieniła. Co tu dużo mówić, przykra jest, mało optymistyczna, wolelibyśmy się od niej uwolnić. Długi czas przygnębiała epidemia, teraz wojna. Wciąż słyszymy o kolejnych cierpieniach. Wiele osób zmaga się ze strachem czy depresją. Z pewnością na naszych oczach umiera także postać świata, jaką znamy. Już nic nie będzie takie, jak dawniej – ani Kościół, ani relacje międzyludzkie, ani niektóre zwyczaje czy tradycje, które też gdzieś poupadają, poginą. Szkoła, nauka, praca – można wymieniać. Wszystko jest inaczej. Ubolewamy, płaczemy, tęsknimy za tym, co było i pytamy dlaczego? Po co te śmierci? Na co komu te ofiary? Co nam mają przynieść?

Nic nie dzieje się bez przyczyny, bez przyzwolenia Boga. To On, nie człowiek, jest Panem historii. Nie zrozumiemy tego, co się dzieje, nie rozumiejąc, nie znając Chrystusa. Nie byłoby Niedzieli Wielkanocnej, Niedzieli Zmartwychwstania, gdyby nie Męka i Śmierć Chrystusa. Aby dokonało się największe wydarzenie naszej wiary – powstanie Jezusa z martwych – najpierw nasz Mistrz musiał umrzeć. Te śmierci, które teraz przeżywamy, nie są, nie mogą być na darmo.

Jeśli zaglądniemy do Biblii, szczególnie do Starego Testamentu, to zwrócimy uwagę na to, że każda katastrofa i kataklizm, które dotknęły ludzi, czy bezpośrednio Naród Wybrany, zapowiadały wielkie odrodzenie, głęboką odnowę. Zazwyczaj ludzkość cierpiała niedostatek z powodu odwrócenia się od Boga, zrezygnowania z Jego opieki. Oczywiście ani starotestamentalny potop, ani niewola babilońska nie wynikały z mściwości Stwórcy, ale z prostego powodu – ludzie nie byli zainteresowani Jego pomocą i wsparciem. Byli przekonani, że sami są jaśnie oświeceni i dadzą sobie radę bez Niego.

Jeżeli przyjrzymy się, jak wyglądał świat przed epidemią, to trudno nie zobaczyć podobieństw. Europa praktycznie wyparła Boga ze swojego terytorium, próbując na zgliszczach chrześcijaństwa tworzyć jakąś swoją interpretację prawd wiary i wierzyć po swojemu. W ostatnich latach, nawet można powiedzieć dekadach, mieliśmy do czynienia z zacieraniem się prawdy i kłamstwa, obniżaniem znaczenia autorytetów, nastawieniem przede wszystkim na branie, konsumpcję i realizowanie siebie kosztem innych. Ale przede wszystkim na naszym kontynencie w miejsce, które powinien zajmować Bóg, z całym impetem wkroczył człowiek. Jakby nawet nie spychając Boga na jakiś dalszy plan, lecz zupełnie Go eliminując, zabijając. I nagle pojawia się problem ogólnoświatowy, wobec którego czujemy się bezsilni, z którym sobie nie radzimy, bo przemeblowuje nam rzeczywistość. To, w czym człowiek widział swoją moc siłę – witalność, majątki itd., okazało się bardzo kruche. W jednym momencie można to wszystko stracić. To, co dawało człowiekowi poczucie bezpieczeństwa, jak pokazuje życie, jest zawodne.

„Jeśli ziarno pszenicy wrzucone do ziemi nie obumrze, a zostaje pojedynczym ziarnem; lecz jeśli obumrze, wydaje obfity plon”. To, czego doświadczamy, ma nas odrodzić, zarówno w wierze, jak i w relacji do bliźniego. Mamy otrzeźwieć i przestać zabiegać o to, co kruche i zmienne, a zwrócić się w stronę tego, co mocne i stałe. Uświadomić sobie, że największym dramatem człowieka nie jest taka czy inna choroba ciała, ale choroba duszy – odejście od Boga – grzech, a także od bliźniego – samotność, obojętność. Żadna istota ludzka na dłuższą metę nie poradzi sobie, będąc w oderwaniu od swojego Stwórcy, bo wtedy właśnie skazuje się na śmierć, która nie ma sensu, nie rodzi życia, nic nie zaczyna, tylko kończy. Miejmy nadzieję, że tak pomnożone doświadczenie braku wywoła pragnienia i tęsknoty, które zwrócą nas ku Bogu i ku sobie. Prośmy Pana, żeby wlewał w nasze serca wiarę i optymizm, abyśmy uwierzyli, że sytuacja, którą teraz przeżywamy, ma swój głęboki sens, który On wkrótce zechce nam objawić.

DSC_0398kol-ks-Szymon-Klakks. Szymon Kłak – wikariusz w parafii pw. Świętej Trójcy w Czudcu, Diecezja Rzeszowska.


Słowa Ewangelii według Świętego Łukasza

Starsi ludu, arcykapłani i uczeni w Piśmie powstali i poprowadzili Jezusa przed Piłata. Tam zaczęli oskarżać Go: Stwierdziliśmy, że ten człowiek podburza nasz naród, że odwodzi od płacenia podatków cezarowi i że siebie podaje za Mesjasza-Króla. Piłat zapytał Go: Czy Ty jesteś Królem żydowskim? Jezus odpowiedział mu: Tak. Piłat więc oświadczył arcykapłanom i tłumom: Nie znajduję żadnej winy w tym człowieku. Lecz oni nastawali i mówili: Podburza lud, szerząc swą naukę po całej Judei, od Galilei, gdzie rozpoczął, aż dotąd. Gdy Piłat to usłyszał, zapytał, czy człowiek ten jest Galilejczykiem. A gdy się upewnił, że jest spod władzy Heroda, odesłał Go do Heroda, który w tych dniach również przebywał w Jerozolimie.

Na widok Jezusa Herod bardzo się ucieszył. Od dawna bowiem chciał Go ujrzeć, ponieważ słyszał o Nim i spodziewał się, że zobaczy jakiś znak, zdziałany przez Niego. Zasypał Go też wieloma pytaniami, lecz Jezus nic mu nie odpowiedział. Arcykapłani zaś i uczeni w Piśmie stali i gwałtownie Go oskarżali. Wówczas wzgardził Nim Herod wraz ze swoją strażą; na pośmiewisko kazał Go ubrać w lśniący płaszcz i odesłał do Piłata. W tym dniu Herod i Piłat stali się przyjaciółmi. Przedtem bowiem byli z sobą w nieprzyjaźni. Piłat więc kazał zwołać arcykapłanów, członków Sanhedrynu oraz lud i rzekł do nich: Przywiedliście mi tego człowieka pod zarzutem, że podburza lud. Otóż ja przesłuchałem Go wobec was i nie znalazłem w Nim żadnej winy w sprawach, o które Go oskarżacie. Ani też Herod – bo odesłał Go do nas; przecież nie popełnił On nic godnego śmierci. Każę Go więc wychłostać i uwolnię.

A był obowiązany uwalniać im jednego na święta. Zawołali więc wszyscy razem: Strać Tego, a uwolnij nam Barabasza! Był on wtrącony do więzienia za jakieś rozruchy powstałe w mieście i za zabójstwo. Piłat, chcąc uwolnić Jezusa, ponownie przemówił do nich. Lecz oni wołali: Ukrzyżuj, ukrzyżuj Go! Zapytał ich po raz trzeci: Cóż On złego uczynił? Nie znalazłem w Nim nic zasługującego na śmierć. Każę Go więc wychłostać i uwolnię.Lecz oni nalegali z wielkim wrzaskiem, domagając się, aby Go ukrzyżowano; i wzmagały się ich krzyki. Piłat więc zawyrokował, żeby ich żądanie zostało spełnione. Uwolnił im tego, którego się domagali, a który za bunt i zabójstwo był wtrącony do więzienia; Jezusa zaś zdał na ich wolę.

Gdy Go wyprowadzili, zatrzymali niejakiego Szymona z Cyreny, który wracał z pola. Włożyli na niego krzyż, aby go niósł za Jezusem. A szło za Nim mnóstwo ludu, także kobiet, które zawodziły i płakały nad Nim. Lecz Jezus zwrócił się do nich i rzekł: Córki jerozolimskie, nie płaczcie nade Mną; płaczcie raczej nad sobą i nad waszymi dziećmi! Oto bowiem przyjdą dni, kiedy mówić będą: Szczęśliwe niepłodne łona, które nie rodziły, i piersi, które nie karmiły. Wtedy zaczną wołać do gór: Padnijcie na nas! i do pagórków: Przykryjcie nas! Bo jeśli z zielonym drzewem to czynią, cóż się stanie z suchym?

Prowadzono też innych dwóch – złoczyńców, aby ich z Nim stracić. Gdy przyszli na miejsce zwane Czaszką, ukrzyżowali tam Jego i złoczyńców, jednego po prawej, drugiego po lewej Jego stronie. Jezus zaś mówił: Ojcze, przebacz im, bo nie wiedzą, co czynią. A oni rozdzielili między siebie Jego szaty, rzucając losy. Lud zaś stał i patrzył. A członkowie Sanhedrynu szydzili: Innych wybawiał, niechże teraz siebie wybawi, jeśli jest Mesjaszem, Bożym Wybrańcem. Szydzili z Niego i żołnierze; podchodzili do Niego i podawali Mu ocet, mówiąc: Jeśli Ty jesteś Królem żydowskim, wybaw sam siebie.

Był także nad Nim napis w języku greckim, łacińskim i hebrajskim: To jest Król żydowski. Jeden ze złoczyńców, których tam powieszono, urągał Mu: Czyż Ty nie jesteś Mesjaszem? Wybaw więc siebie i nas. Lecz drugi, karcąc go, rzekł: Ty nawet Boga się nie boisz, chociaż tę samą karę ponosisz? My przecież – sprawiedliwie, odbieramy bowiem słuszną karę za nasze uczynki, ale On nic złego nie uczynił. I dodał: Jezu, wspomnij na mnie, gdy przyjdziesz do swego królestwa. Jezus mu odpowiedział: Zaprawdę, powiadam ci: Dziś będziesz ze Mną w raju.

Było już około godziny szóstej i mrok ogarnął całą ziemię aż do godziny dziewiątej. Słońce się zaćmiło i zasłona przybytku rozdarła się przez środek. Wtedy Jezus zawołał donośnym głosem: Ojcze, w Twoje ręce powierzam ducha mego. Po tych słowach wyzionął ducha.

Na widok tego, co się działo, setnik oddał chwałę Bogu, mówiąc: Istotnie, człowiek ten był sprawiedliwy. Wszystkie też tłumy, które zbiegły się na to widowisko, gdy zobaczyły, co się działo, powracały, bijąc się w piersi. Wszyscy Jego znajomi stali z daleka; a również niewiasty, które Mu towarzyszyły od Galilei, przypatrywały się temu.

Poleć innym!

  • Facebook
  • Twitter
  • Delicious
  • LinkedIn
  • StumbleUpon
  • Add to favorites
  • Email
  • RSS

Dyskusja

Tagi:
Email
Print
WP Socializer Aakash Web