Rok Wiary? Przynajmniej częściowo niewykorzystany

22 listopada 2013 06:13Komentowanie nie jest możliweViews: 197

Paweł Pomianek ●

W diecezjach, parafiach czy ruchach i wspólnotach, w których nie podjęto żadnej refleksji nad dokumentami Soboru Watykańskiego II, Rok Wiary należy uznać za przynajmniej częściowo zmarnowany. Nie zrealizowano bowiem głównego zadania, które – ustanawiając go – wyznaczył Benedykt XVI.

W opracowaniu, które pisałem dla Dziennika na początku Roku Wiary, przytoczyłem fragment przemówienia Benedykta XVI, które wygłosił podczas uroczystego rozpoczęcia tego roku. Warto przywołać także tutaj najważniejszy wyimek (podkreślenie moje – PP):

Uważam, że rzeczą najważniejszą, szczególnie przy tak znaczącej okazji, jak obecna, byłoby rozniecenie w całym Kościele tego pozytywnego napięcia, tego pragnienia, aby głosić ponownie Chrystusa współczesnemu człowiekowi. Jednak, aby ten wewnętrzny impuls do nowej ewangelizacji nie pozostał jedynie ideałem i nie grzeszył zamętem, trzeba, aby opierał się na konkretnej i precyzyjnej podstawie, a są nią dokumenty Soboru Watykańskiego II, w których znalazł on swój wyraz. Z tego względu wielokrotnie podkreślałem konieczność powrotu, by tak powiedzieć, do „litery” Soboru – to znaczy do jego tekstów – aby w nich znaleźć także autentycznego ducha i powtarzałem, że znajduje się w nich prawdziwe dziedzictwo Vaticanum II. Odniesienie się do dokumentów chroni przed skrajnościami anachronicznych nostalgii i gonienia do przodu, i pozwala na uchwycenie nowości w ciągłości.

Osobiście obserwowałem w Kościele wiele dodatkowych inicjatyw z okazji Roku Wiary: były dodatkowe adoracje Najświętszego Sakramentu, spotkania modlitewne, zawierzenia Matce Bożej, duże akcje ewangelizacyjne na poziomie diecezji oraz podejmowane przez poszczególne wspólnoty. To wszystko rzecz jasna ma swoją wartość. Zabrakło jednak tej „konkretnej i precyzyjnej podstawy”, skały, na której zalecił budować działania w Roku Wiary Benedykt XVI, a którą miała być refleksja nad dokumentami ostatniego Soboru. Było jej – przynajmniej tak wynika z mojej obserwacji – bardzo niewiele.

Na poziomie diecezji, polskiego episkopatu, a nawet w Stolicy Apostolskiej po zmianie na tronie Piotrowym, brakowało wyraźnej, systematycznej refleksji okołosoborowej. W większości parafii – przynajmniej w mojej okolicy – nawiązanie do Soboru w Roku Wiary ograniczyło się do postawienia na honorowym, a jednocześnie dostępnym dla wiernych miejscu Pisma Świętego w otoczeniu Katechizmu Kościoła i eleganckiego wydania dokumentów Soboru.

Gdy zapytałem jednego z zaprzyjaźnionych księży, posługującego w innej części diecezji, czy w jego parafii były w Roku Wiary podjęte jakieś inicjatywy mające na celu przybliżenie wiernym treści dokumentów soborowych lub Katechizmu Kościoła Katolickiego, odpowiedział krótko: Nie było żadnych.

W sąsiedniej parafii pw. Bł. Władysława Findysza w Rzeszowie spotkałem się z chlubnym zwyczajem poświęcenia kazania w czwartą niedzielę każdego miesiąca minionego roku tematyce okołosoborowej. Proboszcz, ks. Władysław Srebrny, omówił krótko najważniejsze dokumenty soborowe, przedstawił też pokrótce ideę Katechizmu i układ jego najważniejszych treści. Było to, rzecz jasna, dla parafian jedynie swego rodzaju “liźnięcie tematu” – jednak warte odnotowania. Z kolei księża z Rzeszowskiego Duszpasterstwa Tradycji Łacińskiej podczas kazań we wszystkie niedziele roku liturgicznego przypominali prawdy wiary według porządku zawartego w Katechizmie Kościoła Katolickiego. Mam nadzieję, że podobne inicjatywy były podejmowane także choćby w części parafii na terenie kraju, lecz mam ogólne wrażenie, że było ich niewiele.

Bez wątpienia pewnym wzorcem dla Kościoła może być to, co zrobiło w Roku Wiary środowisko „Christianitas”. Każdy tegoroczny numer był szerokim omówieniem poszczególnych wybranych dokumentów Soboru Watykańskiego II. Oczywiste jest, że czasopismo to trafia do wąskiego grona odbiorców. Ale gdyby tak stało się ono bazą dla przygotowywania kazań choćby dla części kapłanów, wezwanie papieża Benedykta zostałoby o wiele lepiej wypełnione.

Mieliśmy w Roku Wiary czytać dokumenty ostatniego Soboru i według nich kształtować życie liturgiczne i wspólnotowe w naszych parafiach. Mieliśmy czytać dokumenty Soboru po to, by odnosić te treści do swojego życia, wzrastać w wierze i lepiej głosić Chrystusa słowem i czynem.

Każdy biskup, każdy proboszcz, każdy duszpasterz wspólnoty, ale także każdy wierny świecki, musi sobie sam osobiście, w sumieniu, odpowiedzieć na pytanie, na ile zrealizował wezwanie Benedykta XVI, na ile ten rok był czasem refleksji nad dokumentami Soboru Watykańskiego II po to, by odczytać je na nowo, zgodnie z ich literą i zgodnie z ich prawdziwym duchem, a jednocześnie w kontekście naszych, tak szybko zmieniających się warunków.

Ale nawet jeśli w Roku Wiary nie wypełniliśmy naszego podstawowego zadania, które zadał nam poprzedni papież, to nie wszystko stracone. Pod koniec słynnego przemówienia do kapłanów diecezji rzymskiej wygłoszonego w ostatnich tygodniach pontyfikatu Benedykt XVI wypowiedział krótkie, ale znamienne zdanie (podkreślenie moje – PP):

Naszym zadaniem, właśnie w obecnym Roku Wiary, poczynając od Roku Wiary, jest praca, aby realizowany był prawdziwy Sobór.

Zadanie papieskie jest więc wciąż aktualne, choć do realizowania chyba jeszcze trudniejsze, gdy zabraknie motywacji związanej z trwaniem Roku Wiary. Zazwyczaj jednak to, co trudne, ma swoją szczególną wartość, dlatego papieskie wezwanie warto wziąć sobie do serca. ●

Poleć innym!

  • Facebook
  • Twitter
  • Delicious
  • LinkedIn
  • StumbleUpon
  • Add to favorites
  • Email
  • RSS

Dyskusja

Tagi:
Email
Print
WP Socializer Aakash Web