Dziesiąta Niedziela Zwykła, rok A, 7.06.2026 r. – komentarz do Ewangelii
Chcę raczej miłosierdzia niż ofiary
● Rozważa: ks. Jakub Dzierżak ●
Dziesiąta Niedziela Zwykła, rok A (7.06.2026 r.)
Ewangelia: Mt 9,9-13 ●
Scena powołania celnika Mateusza jest bardzo piękna i wzruszająca, podobnie jak słowa: „chcę raczej miłosierdzia niż ofiary”. Jednak dla niektórych świadków tamtego wydarzenia postępowanie Jezusa było skandaliczne i wywrotowe. Wydaje się, że dziś również taki punkt widzenia miałby wielu zwolenników. Jak zatem jest z tym miłosierdziem?
Gdy czytamy opisy pierwszych powołań do grona Dwunastu, może pojawiać się w nas wzruszenie. Te sceny zostały również bardzo dobrze pokazane w serialu „The Chosen”. Być może wracamy do momentów naszego powołania, gdy Pan Bóg postawił przed nami ukochaną osobę albo wezwał do pójścia za Nim w kapłaństwie lub życiu konsekrowanym. Warto, abyśmy na początku naszej modlitwy Słowem zwrócili uwagę właśnie na miłość Jezusa. Poprzez Jego zachowanie i słowa pokazuje się Jego Serce gorejące miłością; Serce, które pragnie nawrócenia grzesznika; Serce, które pragnie przebaczać i okazywać miłosierdzie.
Miłość, która nie skreśla
Nie wiemy, jak Mateusz oceniał swoje życie przed poznaniem Jezusa – czy był z siebie zadowolony; czy pieniądze, które zarabiał jako celnik, dawały mu szczęście. Biorąc pod uwagę to, że jako Żyd zbierał podatki dla Heroda Antypasa, a w ostateczności dla Rzymu, spotykał się z pogardą ze strony żydowskich patriotów. Był nieczysty, wykluczony z religijnej rodziny żydowskiej. Serial „The Chosen” dodaje fakt, że był skłócony ze swoimi rodzicami. Nie wiemy tego z Biblii, ale jest to prawdopodobne, jeśli jego rodzice byli religijni, ponieważ nie mogli popierać jego decyzji. Zatem, choć Mateusz miał za co żyć, to najprawdopodobniej daleko mu było do szczęścia. Zresztą, przypomnijmy sobie innego celnika – Zacheusza, który, choć miał dużo pieniędzy, stał się szczęśliwym i wolnym człowiekiem dopiero po spotkaniu Jezusa. Miłosierne oczy Zbawiciela i Jego decyzja, aby powołać do siebie właśnie takiego człowieka jak poborca podatków, to coś absolutnie uderzającego. Miłość, która nie skreśla człowieka, ale daje mu szansę. Mimo że, jak mówi prorok Ozeasz w pierwszym czytaniu, „miłość wasza podobna do chmur o świtaniu albo do rosy” – a więc bardzo niestała i łatwo gasnąca – to jednak Bóg walczy o człowieka: „chcę raczej miłosierdzia niż ofiary”.
To zdanie, wyjęte z greckiego tłumaczenia księgi proroka Ozeasza, łączy pierwsze czytanie z Ewangelią jeszcze w innym sensie. Okazuje się, że piękna scena powołania celnika przez miłosiernego Zbawiciela nie wszystkim się spodobała. Przedstawiciele religijnych przywódców żydowskich, którzy bardzo skrupulatnie przestrzegali zasad czystości rytualnej i moralnej poprawności, nie mogli pojąć, że Nauczyciel z Nazaretu przyjmuje do siebie takiego człowieka i mało tego – jeszcze spożywa posiłek z nim oraz jego kolegami po fachu. Co robi Jezus? Najpierw mówi coś zupełnie oczywistego, że to chorzy, a nie zdrowi potrzebują lekarza. Innymi słowy, lekarz, lecząc chorych, musi się pobrudzić. Jezus jest Lekarzem duszy i ciała. Jeśli chciał zbawić ludzi, musiał mieć kontakt z ich nieczystością. To pokazuje niezwykłą dobroć naszego Zbawiciela, że nie brzydzi się tym, co w nas jest szpetne, ale przywraca nam nasze duchowe piękno.
Po drugie, Jezus przywołuje właśnie proroka Ozeasza: „chcę raczej miłosierdzia niż ofiary”. Nie chodzi o to, że ofiary czy przepisy rytualne nie są ważne. Nie wolno jednak zapominać o wrażliwości wobec człowieka. Bóg nie chce, abyśmy byli „sprawiedliwi”, to znaczy poprawni zewnętrznie, ale zamknięci wewnętrznie, szufladkujący, wydający osądy. On chce, abyśmy byli miłosierni, a dzięki temu rzeczywiście sprawiedliwi, bo postępujący tak jak On. Potępiający grzech, ale nie człowieka; potępiający grzech, ale prowadzący grzesznika do tego, aby się nawrócił i spotkał Boga, a nie odwracający się od niego dlatego, że nie jest taki jak my.
Znaleźć zdrowy balans
Napisałem na początku, że wydaje się, iż punkt widzenia faryzeuszów ma wielu zwolenników również dzisiaj. Przeglądając Facebooka, nieraz odnajduję sprzeczki, w których katolicy kłócą się, w jaki sposób powinna być sprawowana liturgia, w jaki sposób udzielana Komunia święta, czy papież ma rację, czy nie… Sam nieraz łapię się na tym. Czy to znaczy, że nie powinniśmy się tymi rzeczami przejmować? Wręcz przeciwnie – powinniśmy się troszczyć o piękno liturgii, godność wobec Najświętszego Sakramentu czy zachowanie zdrowej nauki katolickiej. Jednak ta troska (choć czy może być ona rzeczywiście nazwana troską?) nie może spowodować tego, że będziemy chcieli innym oczy wydrapać albo skakać sobie do gardeł, obrażając się nawzajem. W Biblii możemy przeczytać, jak Bóg ma dosyć ofiar, które ludzie Mu składają, gdy oni jednocześnie nie kierują się w swoim życiu miłością.
Dlatego szukajmy zdrowego balansu: po pierwsze, rozważajmy często miłość naszego Zbawiciela, która przebacza grzesznikowi i przyjmuje go do grona powołanych; po drugie, praktykujmy tę miłość wobec ludzi, bo, patrząc uczciwie, my sami również potrzebujemy miłosierdzia; wreszcie – gdy będziemy się tym kierować, wtedy właściwy stosunek do przepisów również przyjdzie.
————–
Ks. Jakub Dzierżak – ksiądz diecezji rzeszowskiej, pochodzący z Parafii pw. Matki Bożej Łaskawej w Chmielniku. Święcenia kapłańskie przyjął z rąk Ks. Bp. Jana Wątroby w 2020 roku. Studiuje teologię biblijną na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim Jana Pawła II oraz nauki biblijne w Papieskim Instytucie Biblijnym w Rzymie.
Słowa Ewangelii według Świętego Mateusza
Jezus, wychodząc z Kafarnaum, ujrzał człowieka imieniem Mateusz, siedzącego na komorze celnej, i rzekł do niego: «Pójdź za Mną!» A on wstał i poszedł za Nim.
Gdy Jezus siedział w domu za stołem, przyszło wielu celników i grzeszników i zasiadło wraz z Jezusem i Jego uczniami. Widząc to, faryzeusze mówili do Jego uczniów: «Dlaczego wasz Nauczyciel jada wspólnie z celnikami i grzesznikami?»
On, usłyszawszy to, rzekł: «Nie potrzebują lekarza zdrowi, lecz ci, którzy się źle mają. Idźcie i starajcie się zrozumieć, co znaczy: „Chcę raczej miłosierdzia niż ofiary”. Bo nie przyszedłem, aby powołać sprawiedliwych, ale grzeszników».





