Dwudziesta piąta niedziela zwykła, rok A, 20 września 2026 r. – komentarz do Ewangelii
Pozwól, by Bóg Cię odnalazł
● Rozważa: ks. Jakub Dzierżak ●

Gdy wyszedł około godziny jedenastej (…) Rzekł im: „Idźcie i wy do winnicy” / ilustracja wygenerowana przez ChatGPT
Dwudziesta piąta niedziela zwykła, rok A (20.09.2026 r.)
Ewangelia: Mt 20,1-16a ●
Słowo Boże dwudziestej piątej niedzieli okresu zwykłego zaprasza nas do niezwykłej przygody szukania Pana Boga i zbliżania się do Niego. Owocem takiej decyzji będzie zmiana naszego myślenia – Bóg, jak garncarz, będzie powoli lepił nasz wewnętrzny świat na swoje podobieństwo. Święci, jak Apostoł Paweł, dają świadectwo, że jest to coś absolutnie porywającego i nic nie może dać naszemu sercu większej radości.
„Szukajcie Pana, gdy się pozwala znaleźć, wzywajcie Go, dopóki jest blisko” – tak rozpoczyna się tekst pierwszego czytania najbliższej niedzieli. Jak dobrze, że Pan Bóg przypomina nam tak proste i oczywiste rzeczy. Zajmując się codziennymi sprawami, być może łatwo zapominamy o tym, po co właściwie to wszystko robimy i jaki jest cel naszej drogi. Bóg poprzez proroka Izajasza daje nam bardzo jasną odpowiedź: czas, który otrzymałeś, wykorzystaj jak najlepiej, przede wszystkim szukając Mnie w swoim życiu. Bardzo dobrze zrozumiał to święty Paweł, ponieważ w drugim czytaniu przyznaje: „dla mnie bowiem żyć – to Chrystus, a umrzeć – to zysk”. Jezus tak mocno rozpalił miłością jego serce, że był w stanie zostawić całą swoją dotychczasową historię życia i od tego momentu całkowicie poświęcić się zdobywaniu ludzi dla Niego. Panie Boże, gdybym miał choć odrobinę z tego wielkiego pragnienia i gorliwości, jakie miał Paweł… Jak niepojęta jest Twoja miłość, że sam pragniesz, abyśmy Cię szukali, i pozwalasz nam się odnaleźć, dając nam Siebie samego w Słowie, w świętych sakramentach, we wspólnocie Kościoła.
Druga sprawa to brak zwlekania. Pan Bóg daje nam określony czas, ale nie chce, żebyśmy zwlekali, czekając na jakiś moment, aby się do Niego zbliżyć. W pewien sposób Pan jest niecierpliwy, ponieważ chce, abyśmy jak najszybciej Go znaleźli. Z drugiej strony dowodem Jego miłości jest cierpliwość, którą w sposób piękny obrazuje Ewangelia. Gospodarz winnicy wychodzi kilkukrotnie na rynek, aby szukać pracowników w czasie zbioru winogron. Jest tak cierpliwy, że decyduje się nawet wyjść w ostatniej godzinie dnia i przyjmuje pracowników na jedną godzinę pracy. Przy okazji – warto tutaj umieścić wskazówkę czytania tego tekstu. Godziny, o których mówi Ewangelista – wczesny ranek, godzina trzecia, szósta, dziewiąta i jedenasta – należy liczyć od godziny 6:00. Tak więc gospodarz wychodzi około 6:00 rano, następnie o 9:00, 12:00, 15:00 i ostatni raz o 17:00. Nie oznacza to jednak zachęty, aby czekać do samego końca!
Trzecia rzecz, na którą warto zwrócić uwagę, to oczekiwanie Pana Boga względem nas. Co to znaczy: dać się zatrudnić w Jego winnicy? Prorok Izajasz podpowiada: „Niechaj bezbożny porzuci swą drogę i człowiek nieprawy swoje knowania. Niech się nawróci do Pana, a Ten się nad nim zmiłuje, do Boga naszego, gdyż hojny jest w przebaczaniu”. Praca w Bożej „działalności gospodarczej” polega m.in. po prostu na ciągłym nawracaniu się, tzn. zmianie myślenia. Urabiamy swoje myślenie, słuchając różnych ludzi, czytając artykuły, szukając ciekawych podcastów. Formułujemy swoje poglądy na różne tematy. Potem poglądy przekładają się na wybory życiowe i konkretne uczynki. Pytanie, które stawia nam Słowo, jest takie: czy mój sposób myślenia, poglądy, a w konsekwencji działanie jest zgodne z tym, co mówi Bóg i Kościół, który pomaga nam właściwie interpretować Pismo Święte? Mapy ciągle potrzebują aktualizacji, ponieważ budowane są nowe drogi, pojawiają się różne przeszkody, nieprzewidziane zdarzenia… Tak samo my potrzebujemy aktualizować nasze myślenie, aby nie skręcało w niewłaściwym kierunku.
Kolejna rzecz to relacja między naturalną sprawiedliwością a Bożym miłosierdziem. Nic w tym dziwnego, że szkoda nam tych pracowników, którzy zostali zatrudnieni na samym początku. Ludzka sprawiedliwość domaga się, aby każdą pracę wynagrodzić adekwatnie, chociażby dlatego, żeby każdy czuł się odpowiednio dowartościowany i nie zniechęcał się do dalszej pracy. Zwróćmy jednak uwagę na pewne szczegóły.
Gospodarz mówi: „czy na to złym okiem patrzysz, że ja jestem dobry?”. Kierowanie się wyłącznie ludzką sprawiedliwością może pociągnąć za sobą chorobę „złych oczu”, czyli osądzania w sercu. Chociaż po ludzku zachowanie gospodarza wydaje się niesprawiedliwe, to po pierwsze dotrzymał zawiązanej umowy (denar za pracę), a po drugie jest on obrazem tego, o czym znów mówi pierwsze czytanie: „myśli moje nie są myślami waszymi”. Pan Bóg szanuje naszą ludzką sprawiedliwość, ale wykracza ponad nią dzięki swojemu miłosierdziu. Gdyby nie to, ani Dobry Łotr, ani nawróceni w ostatniej chwili życia nie mogliby wejść do nieba i otrzymać tej samej nagrody co ci, którzy przez całe życie starali się żyć pobożnie. Bylibyśmy w dużo większych tarapatach…
I na koniec – dobrze, że szukamy Pana Boga i chcemy Go coraz lepiej poznawać. Warto jednak pamiętać o tym, że On często będzie wymykał się naszemu myśleniu. Jego działanie będzie nas zaskakiwać; różne sytuacje będą dla nas niezrozumiałe. Czasem trzeba po prostu usiąść lub uklęknąć i oddać Mu to wszystko w ciszy… Jak mówi Psalm: „każdego dnia będę błogosławił Ciebie i na wieki wysławiał Twoje imię”.
————–
Ks. Jakub Dzierżak – ksiądz diecezji rzeszowskiej, pochodzący z Parafii pw. Matki Bożej Łaskawej w Chmielniku. Święcenia kapłańskie przyjął z rąk ks. bp. Jana Wątroby w 2020 roku. Studiuje teologię biblijną na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim Jana Pawła II oraz nauki biblijne w Papieskim Instytucie Biblijnym w Rzymie.
Słowa Ewangelii według Świętego Mateusza
Jezus opowiedział swoim uczniom następującą przypowieść:
«Królestwo niebieskie podobne jest do gospodarza, który wyszedł wczesnym rankiem, aby nająć robotników do swej winnicy. Umówił się z robotnikami o denara za dzień i posłał ich do winnicy.
Gdy wyszedł około godziny trzeciej, zobaczył innych, stojących na rynku bezczynnie, i rzekł do nich: „Idźcie i wy do mojej winnicy, a co będzie słuszne, dam wam”. Oni poszli. Wyszedłszy ponownie około godziny szóstej i dziewiątej, tak samo uczynił.
Gdy wyszedł około godziny jedenastej, spotkał innych stojących i zapytał ich: „Czemu tu stoicie cały dzień bezczynnie?” Odpowiedzieli mu: „Bo nas nikt nie najął”. Rzekł im: „Idźcie i wy do winnicy”.
A gdy nadszedł wieczór, rzekł właściciel winnicy do swego rządcy: „Zwołaj robotników i wypłać im należność, począwszy od ostatnich aż do pierwszych”. Przyszli najęci około jedenastej godziny i otrzymali po denarze. Gdy więc przyszli pierwsi, myśleli, że więcej dostaną; lecz i oni otrzymali po denarze.
Wziąwszy go, szemrali przeciw gospodarzowi, mówiąc: „Ci ostatni jedną godzinę pracowali, a zrównałeś ich z nami, którzy znosiliśmy ciężar dnia i spiekotę”. Na to odrzekł jednemu z nich: „Przyjacielu, nie czynię ci krzywdy; czyż nie o denara umówiłeś się ze mną? Weź, co twoje, i odejdź. Chcę też i temu ostatniemu dać tak samo jak tobie. Czy mi nie wolno uczynić ze swoim, co chcę? Czy na to złym okiem patrzysz, że ja jestem dobry?” Tak ostatni będą pierwszymi, a pierwsi ostatnimi».




