Beata Bednarz: Nauczyłam się za wszystko dziękować Bogu

13 marca 2016 08:06Komentowanie nie jest możliweViews: 1112

P1460388-Resizer-800Z wokalistką Beatą Bednarz rozmawia Jaromir Kwiatkowski

Jaromir Kwiatkowski: Koncerty pieśni pasyjnej są koncertami szczególnymi: w miejsce tańca, radości i zabawy jest zaduma i refleksja, kontemplacja śmierci Pana Jezusa na krzyżu. Zauważyłem, że lubi Pani te koncerty.

Beata Bednarz: Bardzo. To rzeczywiście koncerty szczególme, bo tutaj naprawdę najważniejsza jest treść, prawda o zbawieniu. Choć oczywiście ważna jest też muzyka, bo to są pieśni. Lubię dzielić się z ludźmi tym, co sprawia, że moje życie się zmieniło. Uwierzyłam w to, że Pan Jezus zmienia moje życie. On sprawia, że jest ono kompletne, zupełne. Nie zawsze w czasie zwykłych koncertów jest chwila, by można było podzielić się z ludźmi taką myślą. Nastawienie publiczności na koncertach pasyjnych jest zupełnie inne: przychodzą tu ludzie w wyciszeniu. Te pieśni mają też szczególny charakter i cieszę się, że na tych koncertach jest okazja, by te głębokie treści poruszać.

Ludzie słuchają w wyciszeniu, ale potrafią też docenić kunszt wykonawcy, o czym świadczy owacja na stojąco po Pani koncercie w Boguchwale. A Pani wtedy zrobiła piękny gest, pokazując palcem niebo.

Tak. Chwała należy się Panu Bogu. Nie mnie, nie Dorotce (Dorota Zaziąbło, pianistka, akompaniatorka Beaty Bednarz – przyp. JK). Panu Bogu.

Zgoda. Tyle że Pan Bóg posługuje się ludźmi.

Tak, i dlatego – mówię to jako artystka, muzyk – to dla mnie ogromna przyjemność, gdy widzę, że ludzi dotykają treści, które śpiewam, i dają temu wyraz stojąc i klaszcząc po koncercie. To jest ogromnie miłe. Ale nie mogę zapominać, że to, co mam, mam od Pana Boga. Muszę mieć świadomość, że to, iż mam zdrowie, głos, słuch muzyczny, zawdzięczam Jemu.

A propos zdrowia: Pan Bóg wchodzi w życie czlowieka nieraz bardzo konkretnie. Podczas koncertu wspomniała Pani o wyleczeniu z choroby nowotworowej. To wielka łaska…

Bardzo wielka. Kiedy dowiedziałam się, że jestem chora, miałam świadomość, że to jest choroba, która może spowodować to, iż odejdę. 6 lat wcześniej na raka zmarł mój brat. Wiedziałam, że może się stać wszystko w moim życiu. Byłam gotowa na to, co Pan Bóg dla mnie ma.

To jest prawdziwa wiara: zgadzać się z wolą Bożą, bez względu na to, jaka ona jest.

To jest bardzo trudne, ale tego się nauczyłam w życiu: że Pan Bóg nie jest taką budką, do której przychodzimy, pukamy i mówimy: “halo, potrzebuję tego czy tego”. Mamy prawo i przywilej, że możemy prosić o różne rzeczy. Lecz jaka jest wola Boża wobec każdego z nas, to tylko Pan Bóg wie. Ale nauczyłam się za wszystko dziękować; nauczyłam się przyjmować wszystko, co Pan Bóg dla mnie ma i dzielę się tym, co mnie spotkało. Pan Bóg podarował mi życie. Operacja zmieniła sytuację w moim organizmie tak, że jestem dziś zdrowa. Dzielę się tą nadzieją z innymi.

Chwała Bogu.

Tak. I w Boguchwale o tym rozmawiamy (śmiech).

Chciałbym zapytać o szczególną pieśń pasyjną, która – w Pani wykonaniu – tak bardzo poruszyła uczestników koncertu Jednego Serca Jednego Ducha w Rzeszowie. Chodzi mi oczywiście o “Golgotę”.

Jestem o tym przekonana, że Halina Kudzin, autorka tej pieśni, napisała ją pod wpływem Ducha Świętego. Ta pieśń ma wielką siłę. Nie dlatego, że ja ją śpiewam. Słyszałam ją w różnych wykonaniach, także w wykonaniu Haliny Kudzin. Tam jest i serce, i Duch Święty, który z tym szczerym wyznaniem już robi swoje. Ta pieśń dotyka nas, porusza, budzi refleksję.

A jeżeli już przywołałem koncerty Jednego Serca Jednego Ducha, na których Pani śpiewa, to zapytam: na czym, Pani zdaniem, polega ich fenomen?

Wspólnota. To nie jest koncert; koncert ma inną formułę: przychodzą widzowie, jest artysta, grupa, która śpiewa, jest relacja publiczność – wykonawcy, a tutaj przyjeżdżamy wszyscy, żeby stanąć i chwalić Pana Boga. Tak jak potrafimy. We wspólnocie, razem. To jest fenomen, że każdy przynosi to co ma i w tamtym miejscu jest chwalone Boże Imię.

Na koniec zapytam z innej beczki: czasami można odnieść wrażenie, że artyści wykonujący muzykę chrześcijańską są skazani na bycie w niszy. Nie ma was w największych mediach, które zapełniają często osoby śpiewające o niczym. Nawet wybitnym artystom chrześcijańskim trudno zaistnieć w mainstreamie.

Faktycznie, istnieje podział, który robią radiostacje. Nie chcę się wgłębiać w to, co lub kto decyduje, które utwory pojawiają się na antenie. Komercyjne rozgłośnie mają swój profil i taka muzykę puszczają. Nie mam o to pretensji; to właściciel decyduje o tym, jaką publiczność chce przyciągnąć do radia. Nie czuję się pokrzywdzona tym, że tej muzyki nie ma w mediach, bo sięgają po nią ludzie, którzy jej szukają i ją znajdują. Pan Bóg ma swoje drogi dla nas. Często podczas wywiadów pojawia się to pytanie w kontekście, że może artyści chrześcijańscy czują się poszkodowani. Nie wiem jak inni, ja się tak nie czuję.

Nie myślałem nawet o poszkodowaniu, tylko o poczuciu braku, bo jest to muzyka wartościowa, a przy tym często grana i śpiewana na wysokim poziomie.

Te rozgłośnie nie zdają sobie sprawy, jak wielu jest odbiorców tej muzyki. Jak wielu ludzi jej szuka, jak wiele osób kupuje płyty czy chodzi na koncerty. Trzeba by zaprosić szefów programowych tych rozgłośni na koncert Jednego Serca Jednego Ducha, żeby zobaczyli, jak wielkie jest zapotrzebowanie na tę muzykę. Może kiedyś doczekamy się takich czasów, że rozgłośnie komercyjne będą grać taką muzykę. Tymczasem jesteśmy w zupełnie innej sytuacji kulturowej; w Stanach są nie tylko rozgłośnie chrześcijańskie, ale także publiczne i komercyjne, które nadają taką muzykę, nie patrząc, czy są tam treści chrześcijańskie, czy nie.

Nadają po prostu dobrą muzykę.

Wykonawca chrześcijański, gospelowy, jest tam traktowany na równi z innymi. Może kiedyś tego doczekamy, a może nie…

 

Beata Bednarz – wokalistka, laureatka i gość wielu festiwali. Śpiewa zawodowo od 30 lat. Jest kojarzona głównie z nurtem muzyki chrześcijańskiej. Współpracowała z zespołami gospel, m.in. Heavy Blues i Amenbend. Przez kilka lat koncertowała z chórem TGD. Można ją było usłyszeć także na koncertach zespołu Gaude Band, Oslo Gospel Choir i gościnnie na płytach zespołu Deus Meus. Współpracowała z gwiazdami polskiej estrady, m.in. z Krystyną Prońko, Mietkiem Szcześniakiem, Piaskiem, Edytą Górniak, Kayah, Marylą Rodowicz, Grażyną Łobaszewską, Kasią Kowalską, Natalią Kukulską, Moniką Kuszyńską, Tatianą Okupnik oraz zespołami Perfect i Budka Suflera. Jej głos można usłyszeć na płytach m.in. De Mono, Maryli Rodowicz, Piaska, Haliny Frąckowiak, Budki Suflera, Stanisława Soyki, Varius Manx i Krzysztofa Krawczyka. Śpiewa w “Tańcu z Gwiazdami” z orkiestrą pod dyrekcją Tomka Szymusia. Wraz z Lorą Szafran i Patrycją Golą w latach 2005-2009 tworzyła zespół Big Stars. Wydała 11 solowych albumów. Rzeszowskiej publiczności jest dobrze znana z koncertów Jednego Serca Jednego Ducha. 5 marca br. wystąpiła z koncertem pieśni pasyjnych w kościele św. Stanisława w Boguchwale k. Rzeszowa.

Fot. Renata KwiatkowskaP1460393-Resizer-800P1460394-Resizer-800P1460400-Resizer-800P1460402-Resizer-800

 

 

 

 

 

Poleć innym!

  • Facebook
  • Twitter
  • Delicious
  • LinkedIn
  • StumbleUpon
  • Add to favorites
  • Email
  • RSS

Dyskusja

Tagi:
Email
Print
WP Socializer Aakash Web