Aborcja nie jest abstrakcją. Rozmawiajmy o niej konkretnie

6 listopada 2014 15:45Komentowanie nie jest możliweViews: 224

P1410986Z Mary Wagner, kanadyjską działaczką pro-life, rozmawia Jaromir Kwiatkowski

Pani postawa życiowa świadczy o tym, że prawda o tym, iż życie zaczyna się od momentu poczęcia, jest jedną z tych prawd fundamentalnych, które są warte, by za nie cierpieć, np. przebywając w więzieniu.

Zdecydowanie tak. Dzieci poczęte są to przede wszystkim Boże dzieci. Tak jak matka nie opuściłaby chorego czy umierającego dziecka, leżącego w łóżku, tak samo i my nie powinniśmy opuszczać tych niewinnych, nienarodzonych dzieci. W związku z tym uważam, że więzienie jest jak najbardziej ceną, którą warto za to zapłacić.

Do obrońców życia poczętego, biorących udział w publicznych dyskusjach, mam jedną pretensję: zbyt często dają sobie narzucić teren debaty wyznaczony przez drugą stronę: że jest to problem religijny, światopoglądowy. Przy takim postawieniu sprawy trzeba się mierzyć z argumentem, że przecież katolicy mają swoją prawdę na temat początków życia ludzkiego, a ateiści – swoją. Tymczasem na ten temat wypowiedziała się biologia, medycyna, i to ona udowodniła, że życie zaczyna się od momentu poczęcia. I to powinien być argument podstawowy.

Zdecydowanie tak. Oczywiście, nie powinniśmy zapominać o aspekcie duchowym, ponieważ naszym pierwszym obowiązkiem jako chrześcijan jest obrona prawa do miłości, jako że robimy to wszystko z miłości do tych dzieci. Na poziomie dyskursu politycznego powinniśmy podnosić kwestię praw naturalnych, z których wynika, że to jest życie rozwijające się. A dochodzimy do tego poprzez medycynę i biologię. Powinniśmy też pokazywać, że między tymi dwoma aspektami – duchowym i naukowym – nie ma sprzeczności. W konkretnych dyskusjach, szczególnie wtedy, gdy mamy do czynienia z osobami niewierzącymi albo liberałami, trzeba zbijać ich fałszywą argumentację argumentami empirycznymi, naukowymi.

No właśnie. Między tymi dwoma aspektami, o których Pani wspomniała, rzeczywiście nie ma sprzeczności. Nauka Kościoła na temat życia poczętego w istotny sposób wspiera argumentację naukową, ale jest wobec niej wtórna. I chodzi, moim zdaniem, o to, by w takiej kolejności to widzieć. Mój ulubiony przykład to nieżyjący już dr. Bernard Nathanson, aborcjonista, który przewartościował swoje widzenie problemu początków życia ludzkiego po wynalezieniu USG i stał się jednym z najbardziej znanych na świecie obrońców życia poczętego, pozostając przy tym ateistą. Owszem, wkroczenie na drogę prawdy przyprowadziło go do wiary – przyjął chrzest w Kościele katolickim. Ale było to ponad 20 lat później.

Świadczy to tym bardziej o tym, że – jak pisał św. Tomasz z Akwinu, Doktor Anielski – drogą poznania naukowego możemy dojść do prawdy nadprzyrodzonej. Nathanson zaczął od tej właśnie strony, obserwując zastany świat i budzące się w łonie matki życie, i to go doprowadziło do odkrycia prawdy nadprzyrodzonej.

Jak Pani działalność jest przyjmowana w Kanadzie?

Wiele osób w Kanadzie twierdzi, że szanuje wybór kobiety. Natomiast kiedy ktoś zapyta ich, co konkretnie oznacza ów „wybór”, często okazuje się, że nie wiedzą, o czym mówią, ponieważ nie zdają sobie do końca sprawy z tej brutalnej rzeczywistości, jaką jest aborcja. Mam z tego typu postawami do czynienia, bo często rozmawiam z ludźmi o takich poglądach. I wiem, że kiedy zaczynamy szczegółowo poruszać kwestię aborcji, to często rozkładają ręce i za bardzo nie wiedzą, jak odnieść się do pewnych fundamentalnych kwestii z tym związanych. To nie jest postawa szanująca wybór kobiety, tylko postawa ignorancji przykrytej politycznym sloganem, jakim jest „prawo wyboru”. Kiedy mówimy o aborcji, musimy to robić konkretnie, nie ukrywać niewygodnych faktów czy marginalizować je. Z tego względu, że one stanowią o esencji zbrodni, jaką jest aborcja. Spotykając się z ludźmi w Kanadzie staram się ukazywać im sedno sprawy, dyskutować na argumenty. Choć ze względu na to, że tamtejsze media liberalne i laickie właściwie przemilczały mój pobyt w więzieniu, moja aktywność sprowadza się głównie do działalności na niwie grup pro-life lub wspólnot katolickich.

Z tego co wiem, kiedy przyjmowała Pani zaproszenie do Polski, postawiła Pani jeden warunek: możliwość codziennego uczestniczenia we mszy św. i adoracji Najświętszego Sakramentu.

Pan Jezus na kartach Ewangelii powiedział wyraźnie: „Beze Mnie nic nie możecie uczynić” (J 15, 5). Mój pobyt w więzieniu czy działalność pro-life byłyby niczym, gdyby nie były zakorzenione w naszym Panu, Jezusie Chrystusie. Z tego czerpię inspirację. Cała moja aktywność wynika z tej rady ewangelicznej i do niej zmierza.

Zło rozlewa się wszędzie tam, gdzie milczą ludzie dobrzy i przyzwoici. Pan Jacek Kotula, przedstawiciel Fundacji PRO – Prawo do życia i organizator Pani pobytu w Polsce, powtarza, że jeżeli obrońcy życia w Polsce będą siedzieć cicho, to może przyjść czas, że i u nas zaczną zamykać tych, którzy mieli odwagę zaprotestować. Tak jak zamknęli Panią. Uważa Pani, że to realny scenariusz?

Zdecydowanie tak. Przykładem z Waszego podwórka jest właśnie sprawa pana Jacka Kotuli, który sam ma problemy prawne z tego względu, że zorganizował protest przed szpitalem Pro-Familia w Rzeszowie, kiedy na światło dzienne wyszła informacja, że dokonano tam trzech zabójstw dzieci nienarodzonych. Niestety, te negatywne zjawiska, które są już na porządku dziennym w USA czy Kanadzie, zaczynają się pojawiać także w Polsce. Jeżeli nie będziemy się w odpowiednim czasie przeciwstawiać gwałtowi dokonanemu na fundamentalnym prawie, jakim jest prawo do życia, to wszystkie inne prawa, w tym obywatelskie, będą z czasem gwałcone.

Jakie główne przesłanie chce Pani przekazać Polakom podczas spotkań w naszym kraju?

Moje przesłanie obejmuje dwie strony tego samego medalu. Po pierwsze, trzeba wzmocnić relację z Panem Bogiem poprzez częste korzystanie z sakramentów i prowadzenie bogatego życia duchowego, ponieważ stamtąd czerpiemy inspirację do działalności. Jeżeli nawet zaczniemy działać w obronie życia, a nie będziemy zakorzenieni w Panu Bogu i nie będziemy opierać się na jedynym solidnym fundamencie, jaką jest Prawda Chrystusowa, to to wszystko spełznie na niczym. Trzeba zacząć od Chrystusa: on jest Początkiem i Końcem wszystkiego, Panem historii, Panem życia, Królem Wszechświata. Druga strona tego samego medalu to konkretne zaangażowanie na rzecz życia poprzez działalność społeczną, również polityczną, aktywność na niwie edukacji, w szkołach i uniwersytetach, uświadamianie społeczeństwu, czym jest aborcja. W dyskusjach bardzo często jest ona jakąś abstrakcją. Lecz jeśli człowiek zostanie skonfrontowany ze zdjęciami z tej zbrodni, kiedy zobaczy, jak brutalnie rozszarpywane są małe ciałka tych dzieci, to przynajmniej musi się nad tym wszystkim zastanowić. Na pewno nie może pozostać obojętny. Chyba, że ma totalnie zdeprawowane sumienie. Ale większość ludzi, nawet tych, którzy twierdzą, że są w pewnych przypadkach za aborcją, często po odpowiedniej prezentacji tego tematu zmienia zdanie i staje po stronie prawdy.  Pamiętajmy też, że na niwie politycznej należy wspierać tylko tych polityków, którzy nie tylko w deklaracjach opowiadają się za życiem, ale przede wszystkim  w głosowaniach w parlamencie zawsze głosują za prawnym wzmocnieniem ochrony życia.

38-letnia Kanadyjka Mary Wagner spędziła w więzieniu prawie dwa lata. Była oskarżona o naruszanie „stref ochronnych” wokół klinik aborcyjnych w Toronto, gdzie dokonuje się zabijania dzieci nienarodzonych na żądanie. Modliła się tam, próbowała przekonywać kobiety do zaniechania aborcji, rozdawała im białe róże – symbol wartości życia. Podczas spotkań w całej Polsce w dniach 2-16 października opowiadała o wartości ludzkiego życia i o swoim zaangażowaniu w obronę dzieci poczętych.

Fot. Renata Kwiatkowska

Poleć innym!

  • Facebook
  • Twitter
  • Delicious
  • LinkedIn
  • StumbleUpon
  • Add to favorites
  • Email
  • RSS

Dyskusja

Tagi:
Email
Print
WP Socializer Aakash Web