2 kwietnia 2005. Tak Jan Paweł II odchodził do Domu Ojca

2 kwietnia 2014 10:46Komentowanie nie jest możliweViews: 3874

Jaromir Kwiatkowski ●

jp2 zwłokiSobota, 2 kwietnia 2005 roku, w przeddzień Niedzieli Miłosierdzia. W papieskim pokoju – jak wspomina kard. Stanisław Dziwisz w „Świadectwie” – panuje atmosfera wielkiej pogody ducha.

Przed południem rzecznik Watykanu Joaquin Navarro-Valls informuje dziennikarzy, że stan Ojca Świętego jest bardzo ciężki, wciąż są kłopoty z ciśnieniem, oddechem, zakażenie organizmu rozwija się. Na pytanie, jak znosi to Jan Paweł II, odpowiada, że rzecznikiem jest ponad 20 lat, ale chyba nigdy nie był pod takim wrażeniem siły ducha papieża, jak teraz, widząc, z jakim spokojem znosi cierpienie. Navarro-Valls, twardy człowiek, prawie przy tym płacze. Nie jest w stanie dalej mówić.

Dziękuję, Arturo

Papież ma świadomość zbliżającego się końca. Od południa ma bardzo wysoką gorączkę, chwilami traci przytomność. Żegna się ze swoimi najbliższymi, przyjaciółmi i współpracownikami, kardynałami, prałatami z Sekretariatu Stanu, kierownikami poszczególnych urzędów. Pragnie pożegnać się także z Francesco, odpowiedzialnym za porządek w apartamencie.

- Ojciec Święty leżał na łóżku, na lewym boku – wspomina Arturo Mari, papieski fotograf, w książce „Do zobaczenia w raju”. – Oczy miał bardzo pogodne, łagodne, wręcz uśmiechnięte. Jego wzrok był niezwykły, nierzeczywisty… Arcybiskup Dziwisz powiedział: „Ojcze Święty, przyszedł Arturo”. Papież z wielkim spokojem odwrócił się na wznak i kiedy mnie zobaczył, oczy mu się rozszerzyły. Jego spojrzenie i uśmiech tak bardzo promieniowały dobrocią, że byłem wręcz porażony. Powiedział: „O, Arturo”, ja ukląkłem, wziąłem go za rękę, pogłaskałem ją, pocałowałem. On patrzył na mnie wciąż z tym samym uśmiechem, aż w pewnej chwili powiedział: „Dziękuję”, powtórzył to jeszcze raz, znów odwrócił się na lewy bok i zamknął oczy.

Arturo Mari wybiega z pokoju. W pomieszczeniu obok wybucha płaczem. Osobisty lekarz papieża, dr Renato Buzzonetti, przynosi mu krzesło, podaje szklankę wody.

- Uderzyło mnie piękno jego spojrzenia – opowiada włoski kardynał Mario Francesco Pompedda, który także był u Jana Pawła II. – W jego oczach był uśmiech. Nie było w nich żadnej oznaki cierpienia, chociaż papież z trudem oddychał.

Pozwólcie mi odejść do Pana

Papież, choć mówi z trudem, prosi, by przeczytano mu Ewangelię św. Jana. Ks. prof. Tadeusz Styczeń, następca Karola Wojtyły w Katedrze Etyki KUL, zaczyna czytać, rozdział po rozdziale. Zdąży przeczytać dziewięć.

Po południu siostra Tobiana, przełożona sióstr sercanek, które prowadzą papieskie „gospodarstwo”, zauważa skierowany na nią wzrok Jana Pawła II. Zbliża ucho do ust Ojca Świętego, a on bardzo słabym, ledwo słyszalnym głosem szepcze: – Pozwólcie mi odejść do Pana.

Siostra wybiega z pokoju, chce podzielić się z innymi tym, co powiedział papież, ale nie może. Zanosi się od płaczu.

Około godz. 17 niektóre stacje podają wiadomość, że Jan Paweł II nie żyje, że wydruk EKG jest płaski. Brzmi to, niestety, wiarygodnie. Piotr Kraśko, relacjonujący to co się dzieje w Watykanie dla „Wiadomości” TVP, telefonuje – czego wcześniej nie robił – na bezpośredni numer do apartamentów papieskich. Odbiera siostra Tobiana. Gdy dziennikarz mówi jej, o co chodzi, zakonnica jest zszokowana. Tym bardziej, że nie ma pojęcia o całym zamęcie informacyjnym, który trwa od czwartku. Kraśko natychmiast podaje w telewizyjnej relacji informację, że papież żyje, choć są chwile, że traci świadomość, a jego stan jest bardzo ciężki.

Szukałem was…

Przez całą sobotę do Rzymu napływają dziesiątki tysięcy pielgrzymów. Plac św. Piotra i przylegające do niego ulice wypełniają się tłumem. To głównie młodzież z Włoch i innych krajów. Skanduje: „Viva il papa!” i „Giovanni Paolo!”. Te krzyki docierają aż do papieskich apartamentów. Abp Dziwisz – jak, już jako kardynał, napisał w „Świadectwie” – jest przekonany, że papież także je słyszy.

Jak ujawnia Navarro-Valls, jedno z ostatnich zdań wypowiedzianych przez Jana Pawła II dotyczy właśnie młodzieży. Obecni przy papieżu najbliżsi współpracownicy – Polacy, rekonstruują je ze strzępów słów: „Szukałem was, a teraz wy przyszliście do mnie. Dziękuję wam za to!”.

Navarro-Valls odwołuje zapowiedzianą na wieczór konferencję prasową, co sugeruje, że można spodziewać się najgorszego.

Około godz. 19 Jan Paweł II zapada w śpiączkę. Pokój oświetla jedynie blask zapalonej gromnicy, która on sam poświęcił 2 lutego podczas uroczystości Matki Bożej Gromnicznej.

Jest bardzo źle…

Przy łóżku czuwają papiescy sekretarze, ks. Styczeń, trzy polskie siostry sercanki, kardynał Marian Jaworski, arcybiskup Stanisław Ryłko, osobisty lekarz papieża dr Renato Buzzonetti oraz dwaj inni medycy i dwaj pielęgniarze. Wszyscy wpatrują się w ekran monitora, którego wykres świadczy, że serce papieża jeszcze bije. Abp Dziwisz trzyma Jana Pawła II za rękę, głaszcząc ją delikatnie. Polskie siostry płaczą i odmawiają różaniec.

O godz. 20 w apartamencie papieskim abp Dziwisz przewodniczy koncelebrowanej mszy św. W czasie komunii św. Jan Paweł II otrzymuje – jako wiatyk – kilka kropli Krwi Chrystusa.

Na chwilę przed śmiercią papież mówi „Amen”.

Około godz. 21.20, kiedy ekipa „Wiadomości” TVP spożywa kolację w małej restauracji pół kilometra od Watykanu, red. Kraśko dostaje z Warszawy informację: „jest bardzo źle”. Dzwoni do siostry Tarsycji. Ta obiecuje zadzwonić do siostry Tobiany. Po niecałej minucie oddzwania z wiadomością, że w apartamentach papieskich nikt nie odbiera.

21.37

Godzina 21.37. Zebrani przy łóżku papieża zauważają, że przestał oddychać. Widzą na ekranie monitora, że serce Jana Pawła II przestało bić. Dr Buzzonetti, zgodnie z przepisami, przez 20 minut sprawdza pomiary aparatury, wykonuje końcowy elektrokardiogram. Linia wykresu ani drgnie. Papieski lekarz pochyla się nad Ojcem Świętym i szepcze: – Powrócił do Domu Ojca.

Zebrani, niczym na rozkaz, intonują „Te Deum”. W podziękowaniu Bogu za dar, jakim był Karol Wojtyła. Płaczą. Zapalają się światła w całym domu…

O śmierci Ojca Świętego zostają powiadomieni m.in. kardynał Eduardo Martinez Somalo, kamerling Świętego Kościoła Rzymskiego oraz kardynałowie Angelo Sodano, sekretarz stanu Stolicy Apostolskiej, i Joseph Ratzinger, prefekt Kongregacji Nauki Wiary.

Zgodnie z rytuałem, do ust zmarłego przykłada się świecę; płomyk się nie kołysze.

- Wziąłem białą tkaninę i położyłem na jego twarzy – wspomina kard. Dziwisz w „Świadectwie”. – Delikatnie. Jak gdybym się bał, że mogę go zranić. Jakby ten jedwab miał być dla niego ciężarem, udręką.

Kard. Somalo w rytualnej formie podnosi zasłonę z twarzy zmarłego, trzykrotnie wzywając go imieniem chrzestnym Carolus i wypowiadając słowa: „Vere papa mortuus est” (zaprawdę papież umarł). Zdejmuje z ręki Jana Pawła II Pierścień Rybaka i niszczy. To samo czyni z pieczęciami.

- Dostrzegłem niezwykły kontrast, jeszcze niedawno na jego twarzy był niezwykły ból, teraz pojawiła się nieoczekiwanie jako twarz kogoś uśmiechniętego – opowie 5 kwietnia w Lublinie, podczas uroczystości z okazji 50-lecia swoich święceń kapłańskich, ks. Styczeń.

Powrócił do Domu Ojca

Gdy umiera Jan Paweł II,  Piotr Kraśko po raz drugi w tym dniu dzwoni na bezpośredni numer apartamentów papieskich. Odpowiada mu dziwny sygnał. Tak jakby ktoś odłożył słuchawkę, by zablokować telefon. W tym samym momencie zrywają się dwaj włoscy fotoreporterzy i biegną w stronę Watykanu. Kraśko łapie jednego z nich. – Papież nie żyje! – woła Włoch. W stronę Watykanu biegnie także ekipa „Wiadomości”.

Na Placu św. Piotra akurat kończy się nabożeństwo różańcowe. Zaczynają bić dzwony. Abp Leonardo Sandri, który w ostatnich miesiącach użyczał głosu Janowi Pawłowi II, ogłasza: „Najdrożsi bracia i siostry, o 21.37 nasz ukochany Ojciec Święty powrócił do Domu Ojca. Módlmy się za niego”.

W tym momencie na placu zrywa się burza oklasków. Dziennikarze są zdezorientowani, dziwią się, że komunikat o śmierci ogłasza abp Sandri, a nie wikariusz Rzymu, kard. Camillo Ruini.

Na Plac św. Piotra cały czas przybywają ludzie. Klęczą, modlą się, płaczą, zapalają świeczki. Tej nocy nikt nie myśli o śnie.

Tekst pierwotnie ukazał się w Gazecie Codziennej Nowiny 2 kwietnia 2008 r. Wykorzystałem w nim m.in. wspomnienia – książkowe lub prasowe – kard. Stanisława Dziwisza, ks. prof. Tadeusza Stycznia, Arturo Mariego, Marco Pollittiego, Piotra Kraśki i Jacka Moskwy.

Na zdjęciu: Jan Paweł II na katafalku w bazylice św. Piotra.

Fot. Tadeusz Poźniak

 

 

 

 

 

Poleć innym!

  • Facebook
  • Twitter
  • Delicious
  • LinkedIn
  • StumbleUpon
  • Add to favorites
  • Email
  • RSS

Dyskusja

Tagi:
Email
Print
WP Socializer Aakash Web