Zderzenie dwóch światów

30 czerwca 2012 12:34Komentowanie nie jest możliweViews: 120

Autor recenzji: Tomasz Powyszyński ▼

Ponikiewski w brunatne mury getta wpuszcza światło, mnóstwo światła. I choć ciągle getto pozostaje zamknięte, to jest już inne. Niby złowrogie, ale nie wszechmocne; może zmiażdżyć ciało, ale nigdy nie zgniecie ducha; wywoła gorzkie łzy, ale nie wypleni nadziei zagnieżdżonej na dnie serca.

Ponikiewski w swojej książce Motyle w kanałach warszawskiego getta zderza ze sobą dwa światy. Pierwszy, nazwijmy go zewnętrznym, to ciężkie i mroczne, otoczone murami zła getto, w którym zdrada i śmierć są na porządku dziennym. A drugi, niech będzie, że duchowy, to świat Wandzi, małej i niewinnej dziewczynki, głównej bohaterki, która użycza nam swoich zmysłów, byśmy z jej perspektywy oglądali życie w tym strasznym miejscu. Na bazie takiego połączenia, niemalże brutalnego zderzenia dwóch odmiennych światów, powstało wiele dzieł, czy to filmowych, czy to literackich. Książka Ponikiewskiego wprawdzie nie należy do wybitnych, ale też nie jest najgorsza. Jest, powiedziałbym, przyzwoita.

Getta w niej jest mało. Co jakiś czas jedynie czytelnik jest świadkiem związanego z ludźmi tam zamkniętymi wydarzenia – jak śmierć rodziców Wandzi czy krótka wzmianka na temat planowania powstania i… żeby nie zdradzać zakończenia, na tym poprzestanę. W związku z tym czytelnik oczekujący faktów czy realizmu w opisywaniu mrocznego życia w getcie będzie nieusatysfakcjonowany. Ale wydaje się, że Ponikiewski nie chciał pójść tą drogą. I może to dobrze, bo w zamian otrzymujemy przyjemną i – nawet jeżeli brzmi to nieciekawie – radosną książkę.

Smutne miejsce?

Gdy policjanci przynoszą posiniaczoną mamę Wandzi, dziewczynka stwierdza: „Moja mama znalazła się w smutnym miejscu, w którym nie panowały zasady życia i nie dajcie się zwieść – ja też w nim byłam”. Gdyby przyjąć to zdanie i je zaakceptować, czytelnik musiałby po przeczytaniu tej książki stwierdzić, że jednak dał się zwieść, i to wiele razy. Autorowi udało się bowiem tak opowiedzieć historię, że nawet straszne wydarzenia nie wydają się straszne, albo inaczej – ciągle, mimo siniaków i krwi, wyczuwalna jest nutka pewnej radości, niepasującej w żaden sposób do okoliczności, ale jednak potrzebnej w życiu każdego człowieka.

Ponikiewski w brunatne mury getta wpuszcza światło, mnóstwo światła. I choć getto ciągle pozostaje zamknięte, to jest już inne. Niby złowrogie, ale nie wszechmocne; może zmiażdżyć ciało, ale nigdy nie zgniecie ducha; wywoła gorzkie łzy, ale nie wypleni nadziei zagnieżdżonej na dnie serca. Kolorytu opowieści dodają także niezwykłe postaci przewijające się przez nią. Książę skrzatów oraz dziwaczny stwór zadający zagadki sprawiają, że światło wdzierające się do getta nie jest monotonne, ma mnóstwo barw.

Drogowskazy

W Motylach w kanałach warszawskiego getta wiele jest fragmentów, które mnie skojarzyły się z twórczością Paula Coelho. Takie pojedyncze zdania, wypowiedzi, uwagi odnoszące się do ludzkiej natury. Niekiedy zaskakują i dziwią, czasem nieco drażniąc. Być może sprawiają one, że całość treści staje się zbyt cukierkowa. Ale może tak właśnie powinno być. Może te drogowskazy, obojętnie, jak bardzo są banalne czy przesłodzone, powinny co jakiś czas stanąć człowiekowi przed oczami. Odpowiedź na to pytanie zostawiam Czytelnikowi, który sięgnie po książkę.

————————–
Roczny dostęp do wszystkich ebooków w abonamencie Libenter.pl można nabyć za ledwie 77 złotych (w tej chwili dostępna w tej cenie jest ponad setka ebooków).

————————–
Tomasz Powyszyński jest absolwentem politologii i filologii polskiej Uniwersytetu Śląskiego w Rybniku. Zajmuje się korektą i redakcją tekstów. Pod pseudonimem Emil Ruciński prowadzi blog apologetyczny: www.ciemnogrodzianin.blogspot.com.

Poleć innym!

  • Facebook
  • Twitter
  • Delicious
  • LinkedIn
  • StumbleUpon
  • Add to favorites
  • Email
  • RSS

Dyskusja

Tagi:
Email
Print
WP Socializer Aakash Web