XXVI niedziela zwykła (C), 29 IX 2019 – komentarz do Ewangelii

25 września 2019 17:49Komentowanie nie jest możliweViews: 241

Dostaliśmy wszystko, aby się zbawić.
Wybór należy do nas

● Rozważa: Paweł Pomianek ●

Dwudziesta szósta niedziela zwykła, rok C
(29 września 2019)

Czytania: Am 6,1a.4-7; 1 Tm 6,11-16
Ewangelia: Łk 16, 19-31 ●

Po raz kolejny niedzielna Ewangelia porusza temat podejścia człowieka do dóbr tego świata, a ściślej mówiąc do bogactwa i pieniędzy.

Tę przypowieść czytamy w korespondencji do tej rozważanej przed tygodniem o obrotnym rządcy, wraz z jej wyjaśnieniem, spuentowanym słowami: „Nie możecie służyć Bogu i Mamonie” (Łk 16,13b). Pierwszymi adresatami przypowieści o bogaczu i łazarzu byli faryzeusze. Po wysłuchaniu tego, co my usłyszeliśmy przed tygodniem, „chciwi na grosz faryzeusze (…) podrwiwali sobie z Niego” (Łk 16,14). Jezus udziela im twardej reprymendy, zarzucając im fałsz i podkreślając: „To bowiem, co za wielkie uchodzi między ludźmi, obrzydliwością jest w oczach Bożych” (Łk 16,15b).

Jest to doskonały łącznik spinający te dwie niedzielne perykopy i może warto go przywołać w niedzielnych kazaniach. Nie tylko o bogactwo finansowe musi bowiem chodzić w odczytywanym dziś fragmencie, lecz także o pozycję społeczną. A ostatecznie chodzi o jedną rzecz: o to, jak osoba wyżej postawiona w hierarchii społecznej traktuje te niżej postawione – biedniejsze, mniej wpływowe, gorzej wykształcone, wykonujące mniej prestiżowe zawody, młodsze; podopiecznych czy niżej postawionych w pracy.

To doskonały punkt wyjścia do rachunku sumienia: czy się nie wywyższam (jak faryzeusze), czy jestem czuły na potrzeby innych (w przeciwieństwie do skupionego na sobie bogacza), czy umiem się dzielić – choćby tym, co mi zbywa (Łazarz „pragnął nasycić się odpadkami ze stołu bogacza” [w. 21a]).

Jest w tej przypowieści jeszcze inny ciekawy wątek. Jest dla nas jasne, dlaczego bogacz trafił do Otchłani: ze względu na swoją nieczułość względem biedaka, ze względu na swoje skupienie na samym sobie, zabawie, rozkoszach. Dlaczego jednak zbawił się biedak? Skoro psy lizały jego rany, możemy sądzić, że było w nim wiele dobra. Wydaje się jednak, że podstawowa odpowiedź, jaką ta perykopa udziela nam na to pytanie, jest inna: bo swoje odcierpiał na ziemi. Cierpiał tutaj – by Tam żyć w radości na wieki. Jest to więc nie tylko przestroga dla tych, którzy na ziemi opływają w bogactwa, ale także otucha dla tych, którym jest trudno. Bo może ich cierpienie ma wartość, bo może jest ich drogą do nieba; bo może wszystko to, co wycierpią tutaj, zwróci się po wielokroć Tam, w niebie. Co nie znaczy, że ktoś ma obowiązek trwać w cierpieniu – zawsze można szukać drogi do poprawienia swojej sytuacji na ziemi, wzorem biedaka, który „pragnął nasycić się odpadkami ze stołu bogacza”.

Jeśli chodzi o teologię, mamy tutaj także wątek wiecznej kary piekielnej, o której w swoim nauczaniu mówi nam Kościół. Oczywiście fragment jest tak bogaty i płodny jeśli chodzi o przepowiadanie czy rozważanie, że można by z niego wyłowić jeszcze wiele innych ważnych myśli, ja zaproponuję krótko jeszcze jedną: końcowe wersety przypominają, że tu na ziemi otrzymujemy wszystkie instrumenty, aby się zbawić. Każdy z nas, na miarę swojej sytuacji, swojej historii, otrzymuje wszystko, by odrzucać zło, a wybierać dobro. Jeśli w swojej konkretnej sytuacji nie jest w stanie tego robić, to nie pomogą mu spektakularne objawienia, bo – zdaje się twierdzić Abraham z Jezusowej przypowieści – jego serce jest zbyt zatwardziałe.

Nie czekajmy więc na lepszą okazję do nawrócenia, bo ona może nie nadejść. Wiemy z obserwacji, że można być biednym i okradać innych, można też być bogatym czułym na biedę, dzielącym się z innymi, budującym wokół siebie dobro. Ale – jak się okazuje – można też być zarówno podłym bogaczem, jak i biedakiem, który mimo wszystko, na miarę swoich możliwości, wybiera dobro. Wybór należy do każdego z nas.

————–

Paweł Pomianek – świecki teolog, publicysta, filolog polski, redaktor i korektor tekstów, autor bloga z poradami dotyczącymi poprawnego używania języka polskiego JezykoweDylematy.pl. Opiekun Dziennika Parafialnego. Mąż Anny, tato dziesięcioletniej Julii, siedmioletniego Piotrusia i pięcioletniego Dominika.


Słowa Ewangelii według Świętego Łukasza
Jezus powiedział do faryzeuszów:
«Żył pewien człowiek bogaty, który ubierał się w purpurę i bisior i dzień w dzień ucztował wystawnie. U bramy jego pałacu leżał żebrak pokryty wrzodami, imieniem Łazarz. Pragnął on nasycić się odpadkami ze stołu bogacza. A także psy przychodziły i lizały jego wrzody.
Umarł żebrak i aniołowie zanieśli go na łono Abrahama. Umarł także bogacz i został pogrzebany.
Gdy cierpiąc męki w Otchłani, podniósł oczy, ujrzał z daleka Abrahama i Łazarza na jego łonie. I zawołał: „Ojcze Abrahamie, ulituj się nade mną i przyślij Łazarza, aby koniec swego palca umoczył w wodzie i ochłodził mój język, bo strasznie cierpię w tym płomieniu”.
Lecz Abraham odrzekł: „Wspomnij, synu, że za życia otrzymałeś swoje dobra, a Łazarz w podobny sposób – niedolę; teraz on tu doznaje pociechy, a ty męki cierpisz. A ponadto między nami a wami zionie ogromna przepaść, tak że nikt, choćby chciał, stąd do was przejść nie może ani stamtąd nie przedostają się do nas”.
Tamten rzekł: „Proszę cię więc, ojcze, poślij go do domu mojego ojca. Mam bowiem pięciu braci: niech ich ostrzeże, żeby i oni nie przyszli na to miejsce męki”.
Lecz Abraham odparł: „Mają Mojżesza i Proroków, niechże ich słuchają!” „Nie, ojcze Abrahamie – odrzekł tamten – lecz gdyby ktoś z umarłych poszedł do nich, to się nawrócą”. Odpowiedział mu: „Jeśli Mojżesza i Proroków nie słuchają, to choćby ktoś z umarłych powstał, nie uwierzą”».

Poleć innym!

  • Facebook
  • Twitter
  • Delicious
  • LinkedIn
  • StumbleUpon
  • Add to favorites
  • Email
  • RSS

Dyskusja

Tagi:
Email
Print
WP Socializer Aakash Web