Trzecia Niedziela Wielkanocna, rok A, 19.04.2026 r. – komentarz do Ewangelii

16 kwietnia 2026 16:27Komentowanie nie jest możliweViews: 3

Zaczyna się coś nowego
● Rozważa: ks. Jakub Dzierżak ●

ChatGPT Image-16-kwi-2026-18_22_11-droga-do-Emaus-uczniowie-lamanie-chleba-Jezus-zmartwychwstanie

Poznali go przy łamaniu chleba / obrazek wygenerowany przez ChatGPT

Trzecia Niedziela Wielkanocna, rok A (19.04.2026 r.)
Ewangelia: Łk 24, 13-35 ●

Dobrze, że powoli budzi się wiosna. Dzień jest coraz dłuższy i słońce odważniej przebija się przez chmury. Czas jesienno-zimowy, gdy większość dni jest pochmurna i noc jest dłuższa, może być trudny. Częściej wtedy przychodzi narzekanie, może jakieś obawy lub inne trudne emocje łatwiej dochodzą do głosu. Wiosna i lato rozpraszają te ciemności i są znakiem nadziei, bo przyroda się odnawia i życie nabiera koloru.

Czy podobnego schematu nie moglibyśmy odnaleźć w tym, co przeżywali uczniowie Jezusa idący z Jerozolimy do Emaus? Spróbujmy sobie wyobrazić tę scenę z Ewangelii. Dwaj mężczyźni idą i rozmawiają. Ewangelista pozwala nam wejść w szczegóły – są smutni. To, co stało się z Jezusem z Nazaretu, było dla nich traumatycznym doświadczeniem. Nie mamy informacji o tym, jak długo Go znali, jednak wiemy, że wystarczy jedno spotkanie z Nim, by życie człowieka zmieniło się o 180 stopni. Przypomnijmy sobie Szymona Piotra, zniechęconego nieudanym połowem; Marię Magdalenę, z której Jezus wyrzucił siedem złych duchów; Natanaela-Bartłomieja, którego Pan spotkał w jego samotności pod drzewem figowym; celnika Mateusza i wielu innych… Życie każdego z nich po spotkaniu z Jezusem nabrało sensu – zaczęło tam świecić światło. Ludzie, którzy na różne sposoby doświadczyli życiowej porażki, odnaleźli dzięki Niemu nową siłę. Okazało się, że Bóg nie zapomniał o swoim ludzie. Przyszedł, aby przytulić umęczone serce człowieka.

I nagle, w przeciągu kilku dni, ich ukochany Mistrz zostaje zdradzony, aresztowany i umęczony na śmierć. Co to wszystko mogło znaczyć? Co mogło znajdować się wtedy w głowach Jego uczniów? Z jednej strony szok, mieszanka różnych emocji, zagubienie – przecież tego nie było w planie. Z drugiej strony – być może wątpliwości: jeśli czynił cuda, w których nawet wskrzeszał umarłych, a w obliczu własnej śmierci był bezradny, czy wobec tego Jego przesłanie było prawdziwe? Czy to rzeczywiście był oczekiwany Mesjasz? W życiu przynajmniej niektórych uczniów Jezusa znów zapanowała ciemność. Życie bez Niego staje się bezsensowne, nawet jeśli próbujemy wracać do codziennego funkcjonowania, jak Szymon Piotr i kilku innych, którzy poszli łowić ryby.

Gdy do rozmowy dwóch uczniów przyłączył się inny mężczyzna, zaczęło się dziać coś dziwnego. Okazało się, że ich rozmówca jest świetnie zorientowany w tym wszystkim, co stało się z Nauczycielem. Potrafił za pomocą różnych fragmentów Starego Testamentu wyjaśnić, że cierpienie i śmierć Jezusa to nie był nieszczęśliwy zbieg okoliczności lub wyraz Jego nieudolności wobec zagrywek arcykapłanów. To wszystko tak miało się stać. Dwaj uczniowie czuli, że ich serce zaczęło bić mocniej, tak jakby wiara znów próbowała przebić się przez zasłonę smutku i rozczarowania. Nie mogli tego tak zostawić, więc zmusili swojego rozmówcę, żeby został na kolację. Tam wszystko stało się jasne po przełamaniu chleba. To był On, jednak zniknął im z oczu. Uczniowie szybko wrócili z powrotem do Jerozolimy, aby podzielić się tym, co ich spotkało. Sens życia powrócił, ciemność znów ustąpiła światłu. To jest właśnie Wielkanoc, gdy Bóg po raz kolejny wyciąga do nas rękę, jakby chciał powiedzieć: „niezależnie, gdzie teraz jesteś, wstań, zaczynamy od nowa”.

W pierwszym czytaniu Piotr, napełniony Duchem Świętym, wygłasza kazanie, po którym wielu się nawraca i przyjmuje chrzest. Niektórzy mogli być mocno zdziwieni, że ten człowiek, który niemal dwa miesiące wcześniej wyparł się Jezusa, teraz odważnie, jako pierwszy wychodzi przed szereg i daje świadectwo, mówiąc bardzo bolesną prawdę: „przybiliście Go do krzyża”, jednak zaraz dodaje: „Bóg Go wskrzesił z martwych – jest dla was nadzieja”. Każdy z nas został przez Niego wykupiony za bardzo wysoką cenę, którą jest Jego krew. Nie jesteśmy skazani na wieczne oczekiwanie w ciemności na to, że może kiedyś stan szczęścia z Bogiem zostanie nam przywrócony. To już stało się faktem. Życie z Jezusem otwiera przed nami nowe perspektywy – nie jest już ciasne, ale tak szerokie, że można swobodnie oddychać. Bez nadziei na pokonanie śmierci i bez nadziei na życie wieczne to wszystko, co dzieje się obecnie w świecie, może nas zabić. Jak dobrze jednak, że ostatnie słowo nie należy do polityków i systemów – już wielu myślało, że wygrali z Bogiem, jednak żaden nie pokonał śmierci; ostatnie słowo należy do Jedynego, który powrócił z cmentarza. Niech to będzie dla nas źródłem nadziei.

————–

Ks. Jakub Dzierżak – prezbiter diecezji rzeszowskiej, pochodzący z Sanktuarium pw. Matki Bożej Łaskawej w Chmielniku. Święcenia kapłańskie przyjął z rąk Ks. Bp. Jana Wątroby w 2020 roku. Studiuje teologię biblijną na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim Jana Pawła II oraz nauki biblijne w Papieskim Instytucie Biblijnym w Rzymie.

Słowa Ewangelii według Świętego Łukasza
W pierwszy dzień tygodnia dwaj uczniowie Jezusa byli w drodze do wsi, zwanej Emaus, oddalonej o sześćdziesiąt stadiów od Jeruzalem. Rozmawiali oni z sobą o tym wszystkim, co się wydarzyło. Gdy tak rozmawiali i rozprawiali z sobą, sam Jezus przybliżył się i szedł z nimi. Lecz oczy ich były jakby przesłonięte, tak że Go nie poznali.
On zaś ich zapytał: «Cóż to za rozmowy prowadzicie z sobą w drodze?» Zatrzymali się smutni. A jeden z nich, imieniem Kleofas, odpowiedział Mu: «Ty jesteś chyba jedynym z przebywających w Jerozolimie, który nie wie, co się tam w tych dniach stało».
Zapytał ich: «Cóż takiego?»
Odpowiedzieli Mu: «To, co się stało z Jezusem Nazarejczykiem, który był prorokiem potężnym w czynie i słowie wobec Boga i całego ludu; jak arcykapłani i nasi przywódcy wydali Go na śmierć i ukrzyżowali. A my spodziewaliśmy się, że On właśnie miał wyzwolić Izraela. Ale po tym wszystkim dziś już trzeci dzień, jak się to stało. Nadto, jeszcze niektóre z naszych kobiet przeraziły nas: były rano u grobu, a nie znalazłszy Jego ciała, wróciły i opowiedziały, że miały widzenie aniołów, którzy zapewniają, iż On żyje. Poszli niektórzy z naszych do grobu i zastali wszystko tak, jak kobiety opowiadały, ale Jego nie widzieli».
Na to On rzekł do nich: «O, nierozumni, jak nieskore są wasze serca do wierzenia we wszystko, co powiedzieli prorocy! Czyż Mesjasz nie miał tego cierpieć, aby wejść do swej chwały?» I zaczynając od Mojżesza, poprzez wszystkich proroków, wykładał im, co we wszystkich Pismach odnosiło się do Niego.
Tak przybliżyli się do wsi, do której zdążali, a On okazywał, jakby miał iść dalej. Lecz przymusili Go, mówiąc: «Zostań z nami, gdyż ma się ku wieczorowi i dzień się już nachylił». Wszedł więc, aby zostać wraz z nimi. Gdy zajął z nimi miejsce u stołu, wziął chleb, odmówił błogosławieństwo, połamał go i dawał im. Wtedy otworzyły się im oczy i poznali Go, lecz On zniknął im z oczu. I mówili między sobą: «Czy serce nie pałało w nas, kiedy rozmawiał z nami w drodze i Pisma nam wyjaśniał?»
W tej samej godzinie zabrali się i wrócili do Jeruzalem. Tam zastali zebranych Jedenastu, a z nimi innych, którzy im oznajmili: «Pan rzeczywiście zmartwychwstał i ukazał się Szymonowi». Oni również opowiadali, co ich spotkało w drodze i jak Go poznali przy łamaniu chleba.

Poleć innym!

  • Facebook
  • Twitter
  • Delicious
  • LinkedIn
  • StumbleUpon
  • Add to favorites
  • Email
  • RSS

Dyskusja

Tagi:
Email
Print
WP Socializer Aakash Web