Dwa modele proboszczowania. O klerykalizmie w Kościele

22 maja 2016 08:06Komentowanie nie jest możliweViews: 134

Paweł Pomianek

Kilka tygodni temu papież Franciszek w liście do kard. Marca Ouelleta, przewodniczącego Papieskiej Komisji ds. Ameryki Łacińskiej, sformułował kilka cennych uwag nt. klerykalizmu. Warto zatrzymać się nad tym istotnym problemem w Kościele, bardzo widocznym także w naszym kraju. Oto krótki fragmenty będący w moim odczuciu clou wypowiedzi papieża:

Jedną z największych deformacji Kościoła jest dzisiaj klerykalizm… Prowadzi on do instrumentalnego traktowania świeckich, jakby byli naszymi wysłannikami, naszym ramieniem, aby przekazywać Dobrą Nowinę Ewangelii do wszystkich przestrzeni działalności społecznej, a przede wszystkim politycznej… Duszpasterzem jednak nie jest ten, kto mówi świeckim, co mają robić i co mają mówić. Świeccy wiedzą to już bez naszych wskazówek i wiedzą to lepiej od nas. Nie jest pasterzem ten, który determinuje działania świeckich. Naszym zadaniem jako pasterzy jest natomiast umacniać lud w jego wierze i nadziei: będąc z nimi, dzieląc z nimi ich marzenia, wspólnie dokonując refleksji, a przede wszystkim wspólnie z nimi modląc się…
Zbyt często myślimy, że świeccy zaangażowani w Kościele to ci, którzy pracują na rzecz parafii lub diecezji. Doprowadziliśmy do wytworzenia pewnej elity laikatu: osób, które poświęcają się „sprawom księżowskim”. W ten sposób pozostawiliśmy na boku tych naszych braci, którzy każdego dnia wypalają swą nadzieję w walce, aby żyć wiarą.

Na pewnym osiedlu dobrze znanego mi miasta są dwie parafie. Jedna duża i zarządza nią proboszcz starszej daty i druga mała, rozwojowa, z kościołem w budowie, którą zarządza młody proboszcz.

W tej pierwszej czuć silną rękę księdza. Rada parafialna jest głównie od przyklepywania i realizowania pomysłów proboszcza. Także i cała parafia realizuje pomysły proboszcza i wikariuszy. Wspólnoty, które powstają, są inspirowane przez duchownych i w pierwszej kolejności im mają odpowiadać. Elita laikatu to właśnie ci, którzy poświęcają się „sprawom księżowskim” i pomagają je realizować. No i oczywiście ludzie bogaci – tych trzeba szanować, bo mają znaczący potencjał finansowy, a to dla kościoła ważne. Źle widziane są własne inicjatywy prywatnej pobożności czy przejawy pobożności ludowej – lepiej chować się z tym przed proboszczem. Źle widziane są też sugestie co do sprawowania sakramentów – znajomy ksiądz na chrzcie czy ślubie. Ostatecznie pewnie można się dogadać, ale swoje trzeba odsłuchać.

W tej drugiej parafii proboszcz jest otwarty na świeckich, a rada parafialna wspólnie z nim ustala działania. Proboszcz słucha wiernych i szanuje ich inicjatywy. Powstawanie wspólnot często wynika z prywatnej pobożności danych grup osób. Ludzie przychodzą do proboszcza i proszą o założenie wspólnoty, o wystawienie Najświętszego Sakramentu, by mogli adorować Pana Jezusa itp. Szanowane są więc tym samym przejawy prywatnej pobożności. Księdzu zależy na autentycznej wierze – nie chodzi tylko o aktywność w kościele, ale przede wszystkim o codzienne wzrastanie. Ksiądz jest otwarty na wspólne ustalenie formy sakramentu. Swoją rolę postrzega przede wszystkim jako tego, który czuwa, by inicjatywy świeckich nie przekroczyły granic. Jeśli tak się nie dzieje, nie strofuje, nie gasi ducha.

Osobiście nie mam najmniejszych wątpliwości, który styl kapłański ma przyszłość.

Zob. artykuł: Franciszek: Klerykalizm gasi ogień głoszenia, Gosc.pl
————–
Paweł Pomianek – świecki teolog, publicysta, filolog polski, autor blogu z poradami dotyczącymi poprawnego używania języka polskiego JezykoweDylematy.pl. Stale publikuje w Dzienniku Parafialnym. Mąż Anny, tata siedmioletniej Juleczki, trzyletniego Piotrusia i półtorarocznego Dominika.

Poleć innym!

  • Facebook
  • Twitter
  • Delicious
  • LinkedIn
  • StumbleUpon
  • Add to favorites
  • Email
  • RSS

Dyskusja

Tagi:
Email
Print
WP Socializer Aakash Web