Pod patronatem Dziennika Parafialnego. Marcin Pospieszalski: Największą „gwiazdą” koncertu Jednego Serca Jednego Ducha jest Jezus Chrystus

18 maja 2015 19:37Komentowanie nie jest możliweViews: 159

IMG_8334Z Marcinem Pospieszalskim, multiinstrumentalistą, autorem aranżacji utworów wykonywanych podczas koncertu Jednego Serca Jednego Ducha, rozmawia Jaromir Kwiatkowski, fot. Tadeusz Poźniak (podczas koncertu JSJD 2014)

Marcinie, od początku jesteś muzycznym „mózgiem” koncertu Jednego Serca Jednego Ducha. Na czym polega fenomen tego koncertu?

To jest szczególny koncert. Tu nie ma podziałów na występujących na scenie artystów i na bierną publiczność, która tylko chłonie muzykę. I wykonawcy, i publiczność stanowią jedną całość. To jest ich wspólne dzieło. Są rzeczywiście „jednego serca i jednego ducha”. Takie też było założenie od początku: tak grać, żeby ludzie chcieli śpiewać i współuczestniczyć w tym wydarzeniu; żeby to nie był koncert, podczas którego artyści się popisują, a bierna publiczność bije im brawo. Ten koncert jest też wyjątkowy z racji na wyjątkową Osobę, której jest dedykowany – Jezusa Chrystusa. Odbywa się bowiem w Boże Ciało, w uroczystość Najświętszego Sakramentu.

Myślę, że o niezwykłości tego koncertu więcej ode mnie, jako człowieka, który jest zaangażowany w jego organizację od podstaw, mogą powiedzieć ludzie, którzy stoją pod sceną, a których jest coraz więcej,

Rzeczywiście, co roku gromadzi się ich kilkanaście, 20, a bywa, że i 30 tysięcy. Co powoduje, że oni gromadzą się w tak wielkiej liczbie? Kiedyś usłyszałem, że ludzie przychodzą na koncert, bo tam dotykają nieba.

Myślę, że każdy może odpowiedzieć indywidualnie na to pytanie. Dla każdego to „dotykanie nieba” jest czymś innym. Mnie jest trudno ten koncert aż tak ocenić, jestem tylko trybikiem w maszynie koncertu, która ma sprawić, że inni ludzie będą mieli piękne odczucia. Czasami mam głowę pełną nut, spraw organizacyjnych. Oczywiście, to jest najmocniejsze przed samym koncertem. Gdy zaczyna się koncert, przestaję o tym wszystkim pamiętać,tylko płynę z falą koncertu.  Czasem udaje mi się zmienić zaplanowany bieg koncertu. Wynika to z tego, że jest to wspólne dzieło publiczności i wykonawców. Czasami czuje się, że publiczność przyszła w innym celu niż założony przez wykonawców i  ściśle określony plan ulega modyfikacjom już podczas samego grania. To nie jest jednak działanie z wyrachowania. Czasami było tak, że cały koncert był zrealizowany od początku do końca, a czasami jest tak jak w ub. roku, kiedy pojawiło się kilka utworów spoza repertuaru. To były utwory znane sekcji i wykonawcom, i może ich wykonanie nie było doskonałe, ale dzięki nim również mogliśmy być razem, śpiewać wspólnie i uwielbiać Pana Boga, co jest głównym celem tego koncertu.

Ten koncert ma stałą konstrukcję, ale co roku wprowadzacie też nowe elementy. Czy mógłbyś zdradzić, co nas czeka w tym roku?

Podczas tegorocznej edycji najbardziej niezwykłe będzie to, że nie będzie nic niezwykłego (śmiech). Będą na pewno rzeczy, których nie było w latach ubiegłych. Mam tu na myśli zarówno wykonawców, jak i utwory. Nie przygotowujemy tego specjalnie, nie myślimy: aaa, musimy uatrakcyjnić koncert i zaprosić jakiegoś wykonawcę. To jest bardziej tak,  że sam koncert jest już instytucją, lecz jeśli pojawia się jakiś nowy, oryginalny element, to bardzo dobrze. Co roku jest inaczej: zmienia się atmosfera, otoczenie, w którym żyjemy, bardzo duży wpływ na to, co się dzieje podczas koncertu, ma pogoda.

Koncert Jednego Serca jednego Ducha jest wyjątkowy także dlatego, że nikt tu nikogo nie zapowiada  i nawet znani wykonawcy nie „robią za gwiazdy”, a jeżeli chcą wystąpić, to dlatego, że zobaczyli, iż jest to koncert wyjątkowy. Występują na takich samych zasadach jak inni: nie promują siebie, tylko śpiewają na chwałę Chrystusa Eucharystycznego.

To prawda. Uniknęliśmy, mam nadzieję, skoncentrowania się podczas tego koncertu na gwiazdach. W pierwszych latach były takie pokusy: zaprośmy kogoś znanego, to przyjdą ludzie. Ludzie i tak przychodzą, nie nastawiając się na popularnych wykonawców. Największą „gwiazdą” tego koncertu jest Jezus Chrystus.

I niech to będzie puenta tej rozmowy.

Dokładnie. Niech to będzie puenta.jsjd

 

 

Poleć innym!

  • Facebook
  • Twitter
  • Delicious
  • LinkedIn
  • StumbleUpon
  • Add to favorites
  • Email
  • RSS

Dyskusja

Tagi:
Email
Print
WP Socializer Aakash Web