XXVIII Niedziela zwykła, 12 X 2014 – komentarz do Ewangelii

10 października 2014 20:52Komentowanie nie jest możliweViews: 1091

ucztaSzata ucznia Pana

● Rozważa: ks. Bohdan Dutko MS ●

 

XXVIII Niedziela zwykła (12 października 2014)

Czytania: Iz 25, 6-10a; Flp 4, 12-14, 19-20

Ewangelia: Mt 22, 1-14  ●

Chwila jest szatą Boga” (Martin Buber)

 Są takie chwile… Byłem dziś w budynku Telewizji Polskiej w Warszawie. Udałem się w stroju duchownym – koszula z koloratką. W recepcji zapytałem siedzącą panią: „jak dojść do budynku F?” W odpowiedzi usłyszałem: pójdzie pan… Pomyślałem, że tej pani mój strój nic nie mówi! Bo ktoś dobrze wychowany i żyjący w kulturze naszego kraju wie, że koloratkę nosi ksiądz. Ale nie chcę rozwodzić się nad jej kulturą, pomyślałem jednak: czy jeszcze coś mówi nam strój, ubranie czy szata?

Szata godowa

Ojcowie Kościoła różnie komentowali strój weselny z dzisiejszej ewangelii: Tertulian widział w nim świętość ciała,  jako dobre uczynki rozumiał św. Hieronim, zaś św. Augustyn mówił o miłości. Ostatnia interpretacja jest mi najbliższa.

Szatą weselną jest miłość. Tam, gdzie jest Kościół, tam jest Chrystus, a tam, gdzie Chrystus – tam jest miłość. Jak być w Kościele i nie kochać?

Miłość to konkret. Biskup Jan Niemiec opowiadał, że podczas pobytu w szpitalu był zapytany przez siostry zakonne: „Co potrzeba księdzu biskupowi?” On odpowiedział: „Miłość wie, co potrzeba!”. Miłość wie… Człowiek, który kocha, ma sokole oczy, dojrzy i odnajdzie potrzebujących. Nogi poprowadzą go do nich, a ręce same będą wiedziały, co czynić.

Mój współbrat, Józef, starszy kapłan, opiekuje się bezdomnymi nocującymi na klatkach schodowych, śpiących w tunelach czy przejściach podziemnych. Wielu tamtędy przechodzi i ich nie zauważa. Wszyscy śpieszą się i nic nie widzą! On jednak zobaczył i poszedł do nich…

Miłość to nasz strój, prawdziwa szata, która zawsze jest najpiękniejsza i zawsze wygrywa mimo tego, że nie staje do żadnego konkursu czy pokazu mody. Miłość zawsze jest najmodniejsza!

Szata gniewu Bożego

Marcin Luter niechętnie komentował tę przypowieść. Nazywał ją „przeraźliwą ewangelią”. Uważał, że rozgniewany Bóg, który jednego z zaproszonych kazał wyrzucić na zewnątrz, w ciemności, nie może być ojcem Jezusa Chrystusa.

Taki Bóg był dla Lutra skandalem! Jednak ta ewangelia robi nam rachunek sumienia i pyta: czy moja szata, szata chrześcijanina, nie jest pełna plam nienawiści, gniewu, zazdrości, złości, sądów?

Wiem jak jest. Co tu się oszukiwać! Kiedy patrzę na siebie, to widzę, że cała moja szata jest zbrukana grzechami i przez to jest bardziej podobna do szmaty niż do czegoś, co nam się kojarzy ze strojem ślubnym czy galowym. Taka jest prawda o nas – jesteśmy grzesznikami. Dlatego naprawdę „zasłużyliśmy na gniew Boży”, jak pisze św. Paweł w Liście do Efezjan. Ale Bóg tego gniewu nie skierował na mnie, ale wziął go na siebie Syn Boży – Jezus Chrystus, o czym czytamy u proroka: „Któż to jest Ten, co przybywa z Edomu, idzie z Bosry w szkarłatnych szatach? Ten wspaniale odziany, kroczący z wielką swoją mocą? (…) Dlaczego skrwawiona jest Twa suknia, a Twoje szaty jak tego, który w tłoczni wygniata winne grona? Jedynie Ja wygniatam je do kadzi, oto męki głodu. Tłoczyłem je w mym gniewie, deptałem w mojej porywczości. Ich posoka obryzgała Mi szaty i poplamiłem całe me odzienie” (Iz 63, 1-4).

Jego szata zbroczona krwią nosi ślady zwycięskiej bitwy, którą toczył z moimi grzechami i śmiercią! Bóg objawił, jak kocha człowieka, że jest zdolny umierać w szacie wzgardzonego, oplutego i poczytanego za nic grzesznika!

Śnieżnobiałe szaty

Kiedyś rozmawiałem z kimś bardzo religijnym i usłyszałem zarzuty wobec innych, że  grzeszą, obgadują, oczerniają i… A kiedy zapytałem go: „A ty tak nie czynisz?”, usłyszałem w odpowiedzi: „Ja nie. No może tylko trochę”. Usprawiedliwiał siebie.

Nie powiem pycha, ale z pewnością brak pokory. Bo pokora pomaga nam czuć się naprawdę grzesznikiem, ostatnimi spośród innych. Nie widzimy wtedy siebie za żoną, teściem, współbratem czy za kimś ze społecznego marginesu lub kogoś spod przysłowiowej budki z piwem, ale widzimy swoje miejsce zawsze przed nimi! Pokora pomaga nam uniżyć się, być skromnym i szukać usprawiedliwienia u Chrystusa. Bo kto sam się usprawiedliwia, ten nie potrzebuje, aby Chrystus go usprawiedliwił. Kiedy Jezus Zmartwychwstały przebacza nam grzechy, wtedy przyodziewa nas w białe szaty! Jesteśmy przyobleczeni w naturę Boga. Doświadczamy przeżycia jakby ponownego chrztu: „Tak szaty białe przywdzieje zwycięzca, i z księgi życia imienia jego nie wymażę i wyznam imię jego przed moim Ojcem i Jego aniołami” (Ap3,5).

Kiedy Maryja w La Salette mówi o nawróceniu, to z pewnością nie zaprasza nas do jakichś spektakularnych zachowań, a raczej pokornego pozwolenia Jezusowi, aby On zdjął ze mnie ubranie zbrudzone różnymi grzechami i przyodział mnie w śnieżnobiałą szatę godową człowieka zbawionego. Obym przeżył taką chwilę, która jest szatą zbawienia – jak proroczo napisał Martin Buber.

————–

ks-bohdan-dutko-2013-12Ks. Bohdan Dutko, misjonarz saletyn. Po przyjęciu święceń kapłańskich (1988) pracował jako katecheta w parafii Matki Bożej Saletyńskiej w Olsztynie, studiował w Rzymie na Papieskim Uniwersytecie Salezjańskim i pełnił posługę duszpasterza akademickiego w Rzeszowie. W 1996 r. po raz pierwszy został redaktorem naczelnym dwumiesięcznika „La Salette – Posłaniec Matki Bożej Saletyńskiej”, którą to funkcję pełnił ponownie w latach 2007-2012. W latach 1997-2000 był asystentem w Radzie Prowincjalnej w Warszawie, następnie przez sześć lat był przełożonym wspólnoty zakonnej i proboszczem w Rzeszowie. Od 2012 r. pełni funkcję wikariusza Polskiej Prowincji Zgromadzenia Księży Saletynów.

 

Słowa Ewangelii według świętego Mateusza

Jezus w przypowieściach mówił do arcykapłanów i starszych ludu: „Królestwo niebieskie podobne jest do króla, który wyprawił ucztę weselną swemu synowi. Posłał więc swoje sługi, żeby zaproszonych zwołali na ucztę, lecz ci nie chcieli przyjść. Posłał jeszcze raz inne sługi z poleceniem: «Powiedzcie zaproszonym: Oto przygotowałem moją ucztę: woły i tuczne zwierzęta pobite i wszystko jest gotowe. Przyjdźcie na ucztę». Lecz oni zlekceważyli to i poszli: jeden na swoje pole, drugi do swego kupiectwa; a inni pochwycili jego sługi i znieważywszy ich, pozabijali. Na to król uniósł się gniewem. Posłał swe wojska i kazał wytracić owych zabójców, a miasto ich spalić. Wtedy rzekł swoim sługom: «Uczta wprawdzie jest gotowa, lecz zaproszeni nie byli jej godni. Idźcie więc na rozstajne drogi i zaproście na ucztę wszystkich, których spotkacie». Słudzy ci wyszli na drogi i sprowadzili wszystkich, których napotkali: złych i dobrych. I sala zapełniła się biesiadnikami. Wszedł król, żeby się przypatrzyć biesiadnikom, i zauważył tam człowieka nie ubranego w strój weselny. Rzekł do niego: «Przyjacielu, jakże tu wszedłeś nie mając stroju weselnego?» Lecz on oniemiał. Wtedy król rzekł sługom: «Zwiążcie mu ręce i nogi i wyrzućcie go na zewnątrz w ciemności. Tam będzie płacz i zgrzytanie zębów». Bo wielu jest powołanych, lecz mało wybranych.

 

Ilustracja: http://ourlady.cloudaccess.net/

Poleć innym!

  • Facebook
  • Twitter
  • Delicious
  • LinkedIn
  • StumbleUpon
  • Add to favorites
  • Email
  • RSS

Dyskusja

Tagi:
Email
Print
WP Socializer Aakash Web