Lektura ma Święta. Kiedy na łamach jednej książki spotykają się dwaj giganci, to musi z tego wypływać dobro

15 grudnia 2014 18:46Komentowanie nie jest możliweViews: 86

Friedrich_Wilkidwa_popr_500pcx_poprDorota Łosiewicz ●

Coraz mniej czasu zostało na to, by znaleźć odpowiedni podarunek dla najbliższych osób. Dlatego chciałam Wam polecić wyjątkową książkę. To „Wilki dwa” ojca Adama Szustaka, dominikanina, i Roberta „Litzy” Friedricha, znanego rockmana.

Książka to wynik spotkania Friedricha i o. Szustaka sprzed ponad roku. Obaj przygotowali wówczas, we współpracy z portalem Stacja7.pl, internetowe rekolekcje adwentowe. Książka „Wilki dwa” to poszerzony zapis prowadzonych wówczas rozmów. Kto nie miał okazji wysłuchać rekolekcji, powinien sięgnąć po książkę. Choć obaj panowie pochodzą z różnych środowisk, łączy ich miłość do Boga i chęć przekazania swojego głębokiego doświadczenia innym.

Ojciec Szustak od lat jeździ po Polsce i głosi Słowo Boże, a jego przekaz trafia w samo serce i odmienia ludzkie życia. Nie inaczej jest z jego tegorocznymi słuchowiskami adwentowymi „Plaster Miodu”, dostępnymi m.in. na stronie langustanapalmie.pl. Choć wobec ewangelizacyjnej działalności ojca Szustaka pojawiły się głosy krytyczne, ja nie mam wątpliwości, że przez dominikanina działa Duch Święty. Jego słowa budzą w sercu podobną radość, jaką odczuwa się podczas modlitwy wstawienniczej. Tego uczucia nie da się pomylić z żadnym innym. No a każdy może się czasem po prostu pomylić.

Roberta „Litzy” Friedricha nie trzeba chyba nikomu przedstawiać. To polski muzyk, kompozytor, wokalista, twórca m.in. zespołów Arka Noego i Luxtorpeda. „Litza” często i chętnie opowiada o doświadczeniu Boga w swoim życiu. Gdy odwiedziłam go w Poznaniu, powiedział mi:

Boga zacząłem poznawać w faktach mojego życia. Nie w teorii. Nie jako ideę. Widzę, że mnie wspiera codziennie. Uzdalnia do rzeczy niemożliwych.

Jakie to rzeczy? Choćby przejście przez nowotworową chorobę córki, o której „Litza” wspomina w książce „Wilki dwa”:

Kiedy dowiedzieliśmy się z żoną, naprawdę z dnia na dzień, że nasza córka Majka ma nowotwór, to był dla mnie krzyż, którego nie rozumiałem. A cierpienie było podwójne, bo nie widziałem sensu. Natomiast po całym roku jej walki z rakiem zobaczyłem, że to doświadczenie jest dobre. Ona sama dodawała mi wiary tym, co mówiła. Właściwie to moja córka mnie prosiła, żebym jej swoimi słowami i zachowaniem nie odbierał wiary – jej wiary. I widziałem, jak zbliżyła się w chorobie do Boga.

„Wilki dwa” są o ludzkiej naturze, o ścierającym się w człowieku dobru i złu. Każdego dnia człowiek dokarmia złego lub dobrego wilka. Żeby dobrze wybierał potrzebuje jednak Bożej Łaski, bo bez niej sam nic nie może. Czy wraz z lekturą dostaniemy receptę jak dokarmiać „dobrego wilka”? Może bardziej drogowskazy. „Litza” ma świadomość, że sam każdego dnia, jak każdy słaby człowiek, musi toczyć walkę o dokonywanie właściwych wyborów:

Dla mnie walka dobrego wilka ze złym to walka w ramach wolności. My stale jesteśmy atakowani przez pożądliwości ciała. Demon próbuje człowiekowi powiedzieć, że jego życie zależy od czasoprzestrzeni, posiadania dóbr, pochlebstw, sukcesów. Dlatego każdy poranek wygląda tak, że budzisz się, patrzysz na zegarek i mówisz: O kurde…, co zrobić? Wybrać swoją wolę czy wolę Pana Boga? I najgorsze jest to, że ilekroć wybiorę według siebie – pracę, realizację własnych pomysłów – zawsze na końcu doświadczam bankructwa, cierpienia czy depresji. A kiedy wybiorę to, czego chce ode mnie Bóg, to na pierwszy rzut oka widzę na początku śmierć, ale na końcu dnia widzę zmartwychwstanie i jestem zadowolony.

Recepta ojca Szustaka? Chyba można ją spróbować streścić w słowach: zakochaj się w Bogu i uwierz, że może zmienić Twoje życie.

A co powiedzieć tym, którzy twierdzą, że nie można Bogu mówić prostym, potocznym, a czasem nawet frywolnym językiem? Może tyle, że warto pamiętać, że Bóg do różnych ludzi mówi w różny sposób, próbuje do nas dotrzeć przez różnych posłańców, wysyła nam różnych „Rafałów” (jak Tobiaszowi) i korzysta z różnych środków wyrazu. A najlepszym dowodem na to, że ojciec Adam Szustak „robi dobrą robotę”, są kościoły wypełnione po brzegi podczas jego kazań, dziesiątki tysięcy polubień na facebookowym profilu Langusty, tysiące ludzi modlących się wspólnie o 21:21. Czy w czasach gdy media głównego nurtu i świat przekonują, że trzeba walczyć o własne szczęście, a nie o zbawienie, nie jest to cud? (…)

Pozwólmy więc Bogu działać, korzystając z dostępnych metod. M.in. właśnie przez takich ludzi jak Szustak i „Litza”, przez świadków prawdy z krwi i kości. I tak sobie myślę (jakby powiedział ojciec Szustak), że kiedy więc na łamach jednej książki spotykają się dwaj tacy giganci, to musi z tego wypływać dobro. Może ci dwaj goście doprowadzą Was do prawdy? Szkoda by było przeoczyć taką szansę.

Ps. Polecam także profil Wilki Dwa na Facebooku. Toczą się tam ciekawe dyskusje, można zostawić pytania do autorów oraz spotkać ludzi, którzy również dali się porwać słowom Szustaka i „Litzy”.

Tekst ukazał się na portalu wPolityce.pl.

Poleć innym!

  • Facebook
  • Twitter
  • Delicious
  • LinkedIn
  • StumbleUpon
  • Add to favorites
  • Email
  • RSS

Dyskusja

Tagi:
Email
Print
WP Socializer Aakash Web