Jak pojedynkować się z ateistą?

2 września 2012 15:00Komentowanie nie jest możliweViews: 178

Autor recenzji: Tomasz Powyszyński ▼

Książkę Sławomira Zatwardnickiego zatytułowaną Katolicki pomocnik towarzyski. Czyli jak pojedynkować się z ateistą przeczytałem z wielkim zainteresowaniem. Nie mogło być inaczej, ponieważ sam amatorsko uprawiam apologetykę i każda pozycja, która może podrzucić mi jakieś argumenty, jest dla mnie warta uwagi.

Przyznać trzeba, że to bardzo częsty obrazek: Spotkanie w gronie znajomych, rozmowy mniej lub bardziej poważne, aż nagle ktoś wypala: „Kościół to i tamto, katolicy to i tamto, księża to i tamto”. A nawet „Bóg to i tamto”. Pod „to i tamto” można podstawić sobie szereg standardowych zarzutów, które padają pod adresem Boga, Kościoła, księży i katolików w ogóle. A to, że Kościół wtrąca się do polityki, a to, że zabrania używać prezerwatyw, a to, że Inkwizycja gnębiła, a to, że Bóg powinien wyeliminować zło… Książka Zatwardnickiego – takie odnoszę wrażenie – powstała właśnie z myślą o tych zahukanych katolikach, którzy siedząc cichutko gdzieś z boku, przysłuchują się rozmowie, ale nie reagują na te zaczepki, bo nie wiedzą jak, nie mają przy sobie odpowiednich argumentów.

Czy książka spełnia swoje zadanie? Myślę, że w dużej mierze tak. To na co warto zwrócić uwagę, to to, że Zatwardnicki porusza mnóstwo tematów, które podzielone są na odpowiednie działy: Bóg, Kościół, Religia. Jest więc coś o dowodach na istnienie Boga, o boskości Jezusa Chrystusa, o Galileuszu i Inkwizycji (z tematów „historycznych” brakło mi jednak rozdziału o wyprawach krzyżowych, bo to także obszar pełen mitów, które warto obalić), o New Age’u czy Tradycji w Kościele katolickim. Mnogość poruszanej tematyki można więc ocenić pozytywnie.

To oczywiście wymusza ograniczenie, jeżeli chodzi o długość rozdziałów. Są krótkie, tylko sygnalizują najważniejsze rzeczy, podrzucając parę argumentów, którymi możemy przynajmniej zbić z tropu naszych ateistycznych adwersarzy w czasie dyskusji. Autor jednak zadbał też o bardziej ciekawskich czytelników. Gdyby komuś było mało, to przy każdym rozdziale podane są trzy tytuły, które dotyczą danego tematu i w których możemy zgłębić swoją wiedzę (czyt. uzbroić się po zęby w argumenty na rzecz obrony naszego stanowiska). Mnie w książkach bardzo podobają się takie odwołania, niebędące jedynie przypisami, na które mało kto zwraca uwagę, ale wskazaniem konkretnego kierunku dalszych poszukiwań.

Podsumowując, uważam, że warto tę książkę przeczytać, ale ze świadomością, że trzeba pójść dalej, jeżeli chce się jeszcze skuteczniej pojedynkować z ateistą, a być może także – i o to chyba głównie chodzi – nawracać na prawdziwą wiarę, ewangelizować na trudnym terenie, jakim jest środowisko rodzinne i koleżeńskie. Katolicki pomocnik towarzyski Sławomira Zatwardnickiego to zestaw podstawowy, na którym nie powinno się poprzestawać. Stanowi solidne wprowadzenie, zarysowuje linię obrony, wyznacza kierunki. Na pewno ktoś, kto szuka szybkiej odpowiedzi i nienużących tekstów, będzie z lektury zadowolony.

————————–
Tomasz Powyszyński jest absolwentem politologii i filologii polskiej Uniwersytetu Śląskiego w Rybniku. Zajmuje się korektą i redakcją tekstów. Pod pseudonimem Emil Ruciński prowadzi blog apologetyczny: www.ciemnogrodzianin.blogspot.com.

Poleć innym!

  • Facebook
  • Twitter
  • Delicious
  • LinkedIn
  • StumbleUpon
  • Add to favorites
  • Email
  • RSS

Dyskusja

Tagi:
Email
Print
WP Socializer Aakash Web