Jak diabeł zwodzi człowieka?

31 maja 2011 16:30Komentowanie nie jest możliweViews: 143

Milena Majewska

C.S. Lewis oddaje nam do ręki zbiór listów Jego Przepastnej Wzniosłości Podsekretarza Krętacza do bratanka Piołuna, który dopiero uczy się sztuki pozyskiwania ludzkich dusz. Uczy się zresztą bardzo nieudolnie, czym niezmiernie martwi swego stryja.

Lewis prezentuje Piekło, posługując się symbolami współczesnego świata. Piekło to biurokracja państwa policyjnego, a diabły to „przeklęci” biurokraci. Autor posłużył się inwersją, by przez ukazanie działania zła, rzucić światło na życie ludzi. To, co dla Krętacza i Piołuna jest białe, dla nas jest czarne. Rady udzielane bratankowi w jak najgorszej intencji paradoksalnie są dla nas pomocą. Zaskakująca jest analogia między Piekłem a naszym życiem. Choćby reguła: „Przynieś nam strawę lub sam bądź strawą” – zasada sprawiedliwości piekielnej. Jak stąd niedaleko do naszych miejsc pracy, nauki czy rozrywki.

Lewis uświadamia swoimi „Listami…”, że Zło jest wszechstronnie „uzdolnione”. Czyha na nas wśród przyjaciół, w rodzinie, miłości, a nawet w modlitwie! Każda sytuacja naszego życia może nas ubogacić, ale też rzucić na dno. Niby wszyscy zdajemy sobie z tego sprawę, ale tak naprawdę często nie zauważamy działania zła i jego owoców.

Wypunktowując ludzkie słabości, Krętacz otwiera nam oczy. Dostrzegamy niebezpieczeństwo, jakie czai się na człowieka niemal w każdym czynie, decyzji czy sytuacji na pozór zupełnie błahej. „Listy…” pomagają nam w odnalezieniu i doskonaleniu w sobie prawdziwej, dojrzałej, a przede wszystkim mocnej wiary. Mówią o kondycji duchowej współczesnego człowieka oraz działaniu Zła w świecie. Napisana w dość syntetyczny sposób książka podaje w skondensowanej formie szereg „antyrad”.

Zadziwiające, jak wiele diabły wiedzą o człowieku. Jego psychice, słabościach, mechanizmach działania, ale i sile. Na szczęście Lewis nie ogranicza się do wypunktowania aforyzmów i prawd wiary. Osnuwa wszystko tajemniczą fabułą wykreowaną w listach. Dzięki temu czyta się tę książkę przyjemnie, ale nie łatwo.

„Listy…” to lektura, do której należy powracać z coraz większą uwagą! Jestem pewna, że również z przyjemnością. Gorąco polecam!

 

Listy starego diabła do młodego

Poleć innym!

  • Facebook
  • Twitter
  • Delicious
  • LinkedIn
  • StumbleUpon
  • Add to favorites
  • Email
  • RSS

Dyskusja

Tagi:
Email
Print
WP Socializer Aakash Web