Czym w wychowaniu można zastąpić kary?

18 kwietnia 2011 17:231 komentarzViews: 178

Justyna Mach

justynaW pedagogice od dawna istnieje dyskusja na temat kar i nagród w wychowaniu. Jest wielu takich, którzy bez kar nie wyobrażają sobie skutecznego kształtowania osobowości dziecka. Coraz częściej jednak pojawiają się głosy ogromnego sprzeciwu wobec ich stosowania.

Nie chcę w tym miejscu zaprzątać głów Czytelników argumentami „za i przeciw” stosowaniu kar i nagród, pragnę natomiast przedstawić propozycje A. Faber i E. Mazlish zastąpienia kar innymi sposobami wychowawczymi.

Przede wszystkim, rodzic zawsze ma prawo powiedzieć, co czuje, jednak powinien to zrobić tak, by nie atakować charakteru dziecka. Nie powinien więc mówić: „Okropny z ciebie bałaganiarz!”, „Nigdy nie sprzątasz za sobą!”. Natomiast może to określić tak: „Ten bałagan strasznie mnie denerwuje!” Jest to komunikat „ja”. Rodzic mówi o sobie, o swych uczuciach. Wcześniejsze dwa przykłady to komunikaty „ty”, niosące ze sobą trudną do przyjęcia krytykę osoby dziecka, a nie jego niewłaściwego zachowania.

Warto także wyrazić swe oczekiwania: „Chciałbym widzieć zabawki poukładane na miejscu, kiedy skończysz się nimi bawić”. Można również wskazać dziecku, co może zrobić teraz: „Misie trzeba ustawić na półce, a autka wrzucić do skrzyni”. Innym sposobem jest zaproponowanie dziecku wyboru: „Możesz używać tych autek, ale po skończeniu zabawy włóż je do skrzyni. Inaczej będę musiała je schować. Decyduj sam”.

Czasem dziecko i tak nie podejmuje sprzątania. Moim zdaniem dobrze jest wówczas ustalić z nim, ile potrzebuje czasu na zrobienie porządku. Trzeba także powiedzieć, że w razie zostawienia bałaganu, wszystkie rozrzucone zabawki zostaną mu zabrane. Po upływie wyznaczonego czasu należy wyegzekwować ustalenia. Skonfiskowane zabawki można mu oddać w późniejszym czasie. Polecam również metodę wspólnego z dzieckiem rozwiązywania danego problemu.

Przypuśćmy, że kłopoty z utrzymywaniem ładu w pokoju są permanentne. Dobre rezultaty może przynieść zastosowanie trzeciej metody rozwiązywania konfliktów, którą T. Gordon nazywa metodą bez porażek. W odróżnieniu od pierwszej metody, gdzie wygrywają w konflikcie rodzice, i drugiej metody, w której zwycięzcą jest dziecko, ten rodzaj pokonywania trudności pozwala na wypracowanie wspólnego rozwiązania. Nikt zatem nie jest pokonany. Korzystając z tej metody, należy:

  1. Określić problem, co oznacza, że przedstawiamy dziecku istniejący problem, stosując komunikaty „ja”, czyli mówiąc, co samemu się czuje, co złości, niepokoi, itd. W żadnym wypadku nie można tutaj oskarżać dziecka ani upokarzać go.
  2. Szukać możliwości rozwiązania problemu. Własne propozycje rodzic powinien zachować na koniec. Jeśli propozycji jest dużo i problem jest skomplikowany, można pomysły zanotować. Bardzo ważne jest, by ich nie komentować. Zapisywać aż do wyczerpania się pomysłów.
  3. Ocenić krytycznie proponowane rozwiązania. Na tym etapie dokonuje się oceny zgłoszonych propozycji. Istotne jest to, by mówić, co się czuje, np.: „To rozwiązanie jest moim zdaniem niesprawiedliwe wobec mnie”. Dziecko ma na równi z rodzicem prawo otwarcie mówić, które rozwiązania według niego są nie do zaakceptowania.
  4. Wybrać najlepsze rozwiązanie. Generalnie po przejściu poprzedniego etapu rozwiązanie zwykle samo się wyłania.
  5. Wypracować sposoby jego realizacji. Ten krok skupia uwagę na tym, co należy uczynić, by powzięte postanowienie wprowadzić w czyn, czyli kto i co powinien zrobić, by zlikwidować problem.
  6. Stwierdzić, czy wybrane rozwiązanie sprawdziło się w praktyce. Może się bowiem okazać, że powzięte ustalenia są zbyt trudne w realizacji dla rodzica lub dziecka. Dlatego też warto sprawdzać, czy obie strony są nadal zadowolone z umowy i w razie czego zmodyfikować ją.

Oczywiście nie wszystkie trudności wymagają stosowania tych sześciu kroków. Czasem już pierwsza propozycja bywa akceptowana przez obie strony i rozwiązuje problem. Może być i tak, że ktoś poda najlepszą propozycję dopiero na etapie wypracowywania sposobów realizacji. Są to jednak takie etapy, które w trudniejszych sprawach warto przejść po kolei, by odnaleźć naprawdę satysfakcjonujące wszystkich wyjście z konfliktu.

Justyna Mach


Poleć innym!

  • Facebook
  • Twitter
  • Delicious
  • LinkedIn
  • StumbleUpon
  • Add to favorites
  • Email
  • RSS

Dyskusja

Tagi:

1 Komentarz

Email
Print
WP Socializer Aakash Web