Radość Ewangelii. Omówienie adhortacji Franciszka (cz. 2)

14 grudnia 2013 09:07Komentowanie nie jest możliweViews: 1265

Paweł Pomianek

Formułując program radosnej ewangelizacji współczesnego świata, papież skupił się na zebraniu swoich przemyśleń, którymi dzielił się z wiernymi przez pierwsze osiem miesięcy swojego pontyfikatu, koncentrując się na posłudze ubogim i radości płynącej z Ewangelii.

W pierwszej części omówienia adhortacji apostolskiej „Evangelii gaudium” zaproponowałem klucz interpretacyjny dla odczytywania dokumentu oraz omówiłem jego pierwsze dwa rozdziały. Poniżej w skrócie przedstawiam najważniejsze wątki, które pojawiły się w dalszych fragmentach adhortacji oraz zwracam uwagę na kontrowersje wokół polskiego tłumaczenia.

Cały lud ma ewangelizować

W trzecim rozdziale, którego tematem jest głoszenie Ewangelii, Franciszek wzywa wszystkich ludzi Kościoła do poczucia odpowiedzialności za niego. Papież podkreśla, że człowiek nie zbawia się indywidualnie, ale we wspólnocie Kościoła.

W ewangelizacji papież zwraca na potrzebę większej inkulturacji, wyrażając obawę, że wraz z Ewangelią, chcemy zbyt mocno przekazywać naszą zachodnią kulturę.

W ewangelizacji nowych kultur albo kultur, które nie przyjęły przepowiadania chrześcijańskiego, nie jest rzeczą nieodzowną narzucać określoną formę kulturową, nawet piękną i starożytną, razem z propozycją ewangeliczną. Głoszone przez nas orędzie zawiera zawsze jakąś formę kulturową, ale czasem w Kościele ulegamy próżnej sakralizacji własnej kultury i przez to możemy bardziej przejawiać fanatyzm niż prawdziwy zapał ewangelizacyjny (nr 117)

– pisze Franciszek z właściwą sobie wyrazistością.

Ojciec Święty odradza kontrolowanie pobożności ludowej i zachęca, by pozwolić jej się rozwijać: „Nie ograniczajmy ani nie zamierzajmy kontrolować tej siły misyjnej!” (nr 124) – podkreśla.

Następnie w adhortacji podkreślona jest waga osobistego codziennego świadectwa w swoim środowisku oraz konieczność przepajania otaczającej kultury Ewangelią.

Dobra homilia

Więcej miejsca Franciszek poświęca zaleceniom dotyczącym przygotowania dobrej homilii.

Homilia jest punktem porównania w ocenie bliskości i zdolności spotkania pasterza ze swoim ludem. Wiemy bowiem, że wierni przywiązują do niej wielką wagę. Oni zaś, podobnie jak sami wyświęceni szafarze, wielokrotnie cierpią, jedni przy słuchaniu, drudzy przy głoszeniu słowa. To smutne, że tak jest. Homilia może być rzeczywiście intensywnym i szczęśliwym doświadczeniem Ducha, pokrzepiającym spotkaniem ze Słowem, stałym źródłem odnowy i wzrastania (nr 135).

Wskazując cechy dobrej homilii, papież pisze:

Homilia nie może być rozrywkowym spektaklem, nie odpowiada logice przekazów medialnych, ale powinna wzbudzić zapał i nadać sens celebracji. Stanowi ona szczególny rodzaj, ponieważ chodzi o przepowiadanie słowa w ramach celebracji liturgicznej. Stąd powinna być krótka i powinna unikać sprawiania wrażenia, że jest jakąś konferencją lub lekcją. Kaznodzieja może być zdolny do utrzymania żywego zainteresowania ludzi przez godzinę, ale wtedy jego słowo staje się ważniejsze od celebracji wiary. Jeśli homilia zbytnio się przedłuża, niszczy dwie charakterystyczne cechy celebracji liturgicznej: harmonię między jej częściami oraz jej rytm (nr 138).

Franciszek przypomina, że homilia nie może mieć charakteru czysto moralizującego, powinna ona uwypuklać, że Słowo Pisma jest przede wszystkim darem od Pana, w większym stopniu niż wymaganiem, które należy spełnić. Solidne, sumienne przygotowanie homilii jest obowiązkiem kaznodziei. Ojciec Święty mówi wprost, że kapłan, który się nie przygotowuje do głoszenia słowa, „jest nieuczciwy i nieodpowiedzialny wobec otrzymanych darów” (nr 145).

Dalej papież zamieszcza praktyczne porady dla kaznodziejów, jak krok po kroku przygotować dobrą homilię. Zwraca uwagę na konieczność zrozumienia rzeczywistego przesłania tekstu oraz umiejscowienia go we właściwym kontekście, co pozwoli odkryć jego prawdziwy sens; przypomina o potrzebie odczytania tekstu w kontekście całej Biblii. Dobry kaznodzieja to ten, który także modli się Słowem Bożym, ma osobistą relację do niego, pierwszy przyjmuje Słowo i stara się dzięki niemu wzrastać; Franciszek przypomina w tym kontekście o wartości tradycyjnej modlitwy Słowem Bożym, jaką jest lectio divina. Kaznodzieja powinien też znać słuchających i dostosować do nich treści oraz sposób głoszenia. Zawsze warto odwoływać się do plastycznych obrazów i przykładów.

Według opinii papieża dobrą homilię powinna cechować prostota, jasność i pozytywne przesłanie.

Tematy społeczne

Wizja społeczeństwa papieża Franciszka wydaje się być zaskakująco prosta. Wyraźnie polaryzuje on społeczeństwo na dwie grupy: bogatych i biednych. Moralną odpowiedzialność za zło na świecie ponoszą ci pierwsi. Bogaci ponoszą również odpowiedzialność za opiekę nad biedniejszymi. Biedni to z kolei ludzie wartościowi, pokrzywdzeni przez los, którym należy się pomoc, praca, edukacja i dostęp do opieki zdrowotnej.

Papież posuwa się nawet do jednoznacznego stwierdzenia, że to bogaci, a przede wszystkim polityka społeczna państw, jest winna wszelkim ewentualnym społecznym rozruchom ze strony biedoty.

Dzisiaj ze wszystkich stron oczekuje się większego bezpieczeństwa. Ale dopóki nie wyeliminuje się wykluczenia i nierówności społecznej w społeczeństwie i między różnymi narodami, niemożliwe będzie wykorzenienie przemocy. Oskarża się o przemoc ubogich i najbiedniejszą ludność, ale bez równych szans różne formy agresji i wojny znajdą żyzną glebę, która wcześniej czy później doprowadzi do wybuchu. Gdy społeczność – lokalna, krajowa czy światowa – pozostawia na peryferiach część siebie, nie będzie programów politycznych ani sił porządkowych czy bezpieczeństwa, które mogłyby w sposób nieograniczony zapewnić spokój (nr 59).

To cytat z pierwszego rozdziału, w którym również poruszone zostały kwestie ekonomiczne. Warto dodać, że próżno szukać w adhortacji wyraźnego określenia, kto należy do kasty bogatych, a kto do biednych. Raz pojawia się sugestia, że biedni to większość, która żyje z dnia na dzień (nr 52), innym razem to „wielkie masy ludności (…) wykluczone i marginalizowane: bez pracy, bez perspektyw, bez dróg wyjścia” (nr 53). Wreszcie w dalszym fragmencie owa polaryzacja miałaby polegać na podziale na niewielką grupę szybko się bogacącą i większość, która konsekwentnie traci:

Podczas gdy zyski niewielu ludzi rosną w sposób przekraczający oczekiwania, stanowiący większość oddalają się coraz bardziej od dobrobytu tej szczęśliwej mniejszości. Tego rodzaju brak równowagi rodzi się z ideologii broniących absolutnej autonomii rynków i spekulacji finansowych (nr 56).

W tym ważnym cytacie znajdujemy dwa podstawowe elementy poglądów społecznych zawartych w adhortacji: nawiązanie do idei równowagi oraz bardzo ostrą krytykę wolnego rynku. „Nierównowaga stanowi korzeń społecznych chorób” (nr 202). Idea równowagi miałaby – nieco upraszczając – polegać na tym, że bogaci powinni stawać się biedniejsi po to, by biedni się bogacili. Celem – co pośrednio widać już w przytoczonych wypowiedziach – jest to, by wszyscy ludzie na świecie żyli na względnie podobnym poziomie.

Papież w wielu miejscach zdecydowanie krytykuje wolny rynek, zgodnie z powszechnie panującą opinią, obarczając go winą za obecny kryzys ekonomiczny:

(…) niektórzy bronią jeszcze pewnych teorii «zbytku», zakładających, że każdy wzrost ekonomiczny, któremu sprzyja wolny rynek, sam w sobie jest zdolny tworzyć większą sprawiedliwość i uczestnictwo społeczne w świecie. Opinia ta, nigdy nie potwierdzona przez fakty, wyraża prostoduszną i naiwną ufność w dobroć dzierżących w ręku władzę ekonomiczną i w uświęcone mechanizmy panującego systemu ekonomicznego (nr 54).

Podczas gdy zyski niewielu ludzi rosną w sposób przekraczający oczekiwania, stanowiący większość oddalają się coraz bardziej od dobrobytu tej szczęśliwej mniejszości. Tego rodzaju brak równowagi rodzi się z ideologii broniących absolutnej autonomii rynków i spekulacji finansowych. Dlatego negują prawo kontroli ze strony państw, powołanych do czuwania nad obroną dobra wspólnego. Odradza się nowa niewidoczna tyrania, czasem wirtualna, narzucająca w sposób jednostronny i nieubłagany swoje prawa i reguły (nr 56).

Niestety w adhortacji nie znajdziemy żadnej dogłębnej analizy dotyczącej tego, że ostatecznie do kryzysu doprowadziło właśnie nazbyt silne ingerowanie państw w gospodarkę, wspieranie instytucji finansowych z pieniędzy podatnika, przy jednoczesnym domaganiu się od nich bardzo ryzykownych działań. Nie znajdziemy też (poza jednym w innym kontekście) nawiązań do ważnej encykliki społecznej bł. Jana Pawła II „Centesimus annus”, w której papież-Polak pochwalał przedsiębiorczość, własność prywatną i ukazywał potrzebę szerokiej wolności gospodarczej.

Także w czwartym rozdziale, noszącym tytuł „Społeczny wymiar ewangelizacji”, Franciszek odsądza wolny rynek od czci i wiary:

Nie możemy już dalej pokładać ufności w ślepych siłach i w niewidzialnej ręce rynku. Wzrost równowagi wymaga czegoś więcej niż wzrost gospodarczy, chociaż go zakłada; wymaga decyzji, programów, mechanizmów i procesów specyficznie ukierunkowanych na lepszą dystrybucję dochodów, stwarzanie miejsc pracy, integralną promocję ubogich wykraczającą poza czystą opiekuńczość (nr 204).

Prywatne posiadanie dóbr jest wtórne wobec ich społecznego przeznaczenia i może być usprawiedliwione tylko wówczas, jeśli w ramach społecznej solidarności pomnażamy je dla ubogich:

Solidarność jest spontaniczną reakcją człowieka uznającego społeczną funkcję własności i powszechne przeznaczenie dóbr jako rzeczywistości poprzedzających własność prywatną. Prywatne posiadanie dóbr usprawiedliwione jest przez ich strzeżenie i pomnażanie, tak by lepiej mogły służyć dobru wspólnemu, stąd solidarność należy przeżywać jako decyzję zwrócenia ubogiemu tego, co mu się należy (nr 189).

Franciszek porusza jednocześnie wiele innych ważnych tematów, zwracając uwagę na niszczący współczesnego człowieka konsumpcjonizm, odrzucenie prymatu człowieka na rzecz prymatu pieniądza. Papież przypomina między innymi o konieczności społecznego królowania Boga, zwłaszcza w życiu chrześcijan:

W takiej mierze, w jakiej zdoła On królować między nami, życie społeczne będzie przestrzenią braterstwa, sprawiedliwości, pokoju, godności wszystkich (nr 180).

Stwierdza też, że religia nie jest sprawą prywatną, ale mającą oddźwięk w życiu społecznym. Podkreśla również – co bardzo istotne w kontekście powyższego wywodu na temat ekonomicznych poglądów Franciszka – że „ani Papież, ani Kościół nie posiadają monopolu na interpretowanie rzeczywistości społecznej albo propozycji dla współczesnych problemów” (nr 184).

Ochrona życia i dialog międzyreligijny

W ramach tematów dotyczących opieki nad ubogimi znajdujemy też bardzo jednoznaczny fragment dotyczący ochrony życia:

Pośród tych ubogich, o których Kościół chce troszczyć się z upodobaniem, są również dzieci mające się narodzić; są one najbardziej bezbronne i niewinne ze wszystkich, a dzisiaj chce się je pozbawić ludzkiej godności, aby robić z nimi to, co się chce, pozbawiając je życia i ustanawiając prawa, by nikt nie mógł temu przeszkodzić. Aby lekceważąco ośmieszyć podejmowaną przez Kościół obronę życia nienarodzonych, często przedstawia się jego postawę jako coś ideologicznego, obskuranckiego i konserwatywnego. A przecież obrona rodzącego się życia jest ściśle związana z obroną jakiegokolwiek prawa człowieka. Zakłada ona przekonanie, że każda ludzka istota jest zawsze święta i nienaruszalna w jakiejkolwiek sytuacji i w każdej fazie swego rozwoju. Jest celem samym w sobie, i nigdy nie jest środkiem do rozwiązania innych trudności. Jeśli obalimy to przekonanie, nie ma solidnych i trwałych fundamentów do obrony praw człowieka, które byłyby zawsze uzależnione od korzyści zmieniających się rządów. Sam rozum wystarczy, aby uznać nienaruszalną wartość każdego ludzkiego życia (nr 213).

Franciszek jasno stwierdza, że nie należy oczekiwać, iż Kościół zmieni swoją postawę w tej kwestii.

Na końcu tego rozdziału papież porusza również temat współżycia społecznego ludzi różnych systemów religijnych i kultur. Przypomina w nim między innymi swoje nauczanie z Lampedusy, dotyczące obowiązku opieki nad imigrantami.

Dialog międzyreligijny stanowi konieczny warunek pokoju w świecie i dlatego jest obowiązkiem chrześcijan, podobnie jak i innych wspólnot religijnych (nr 250)

– wskazuje papież, ale dodaje:

Prawdziwe otwarcie zakłada pozostanie wiernym swoim najgłębszym przekonaniom, z jasną i radosną tożsamością ale «otwarcie na zrozumienie ich u innych» i «będąc wiadomym, że dialog może wzbogacić każdego» (nr 251).

Sugestie dla ewangelizatorów

W ostatnim rozdziale, noszącym tytuł „Ewangelizatorzy z duchem” papież przedstawia „kilka refleksji odnoszących się do ducha nowej ewangelizacji” (nr 260). Ewangelizator to człowiek, u którego występuje równowaga między modlitwą a działaniem. „Jezus pragnie ewangelizatorów głoszących Dobrą Nowinę nie tylko słowem, ale przede wszystkim życiem przemienionym obecnością Bożą” (nr 259) – zaznacza już na wstępie Ojciec Święty.

Pierwszą motywacją do ewangelizacji jest miłość Jezusa, jaką przyjęliśmy, doświadczenie bycia zbawionym przez Niego, skłaniające nas, by Go jeszcze bardziej kochać (nr 264).

Z kolei ostatecznym celem motywacji musi być chwała Ojca, a nie jakieś prywatne korzyści.

Druga ważna motywacja dla głoszenia Ewangelii to miłość do ludzi.

Żeby być ewangelizatorami dusz, trzeba rozwinąć duchowe upodobanie pozostania blisko życia ludzi, aż do odkrycia, że staje się to źródłem głębszej radości (nr 268).

Potrzebne jest spotkanie z ludźmi, wchodzenie bardzo konkretnie w kontakt z poszczególnymi ludźmi, zwłaszcza potrzebującymi. Papież stwierdza, że czasem tracimy entuzjazm dla głoszenia, zapominając, że Ewangelia odpowiada na najgłębsze potrzeby człowieka, ponieważ każdy z nas został stworzony na obraz Boga.

Ojciec Święty przestrzega przed pogonią za widocznymi rezultatami ewangelizacji i zachęca do głębokiego zaufania Duchowi Świętemu. Za wzór stawia Maryję:

Wraz z Duchem Świętym pośród ludu jest zawsze Maryja. Ona gromadziła uczniów, aby Go przyzywać (por. Dz 1, 14), i w ten sposób uczyniła możliwą misyjną eksplozję, jaka się dokonała w dniu Pięćdziesiątnicy. Ona jest Matką ewangelizującego Kościoła i bez Niej nie potrafilibyśmy naprawdę zrozumieć ducha nowej ewangelizacji (nr 284).

Jej też w końcowej modlitwie, nawiązując tym samym do tradycji dokumentów ostatnich papieży, zawierza sprawę ewangelizacji. Franciszek kończy modlitwę i całą adhortację słowami:

Matko żywej Ewangelii,
źródło radości dla maluczkich,
módl się za nami.
Amen. Alleluja! (nr 288).

Inne tematy

W dokumencie pojawia się wyimkowo jeszcze wiele istotnych tematów, jak na przykład konieczność troski o rodzinę. Papież kilkakrotnie zwraca uwagę na wartość kultury chrześcijańskiej. Podkreśla wagę osobistego nawrócenia i świadectwa wobec innych. Sporo miejsca poświęca też katechezie. Pisze o trosce o środowisko naturalne oraz o działaniach na rzecz pokoju, podkreślając, że trwały pokój społeczny rodzi się jako owoc pokoju wewnętrznego jednostek.

Zakres tematyczny, jak wspomniałem w części pierwszej omówienia, jest ogromny, a wszystkie kwestie zostały poruszone w kontekście nowej ewangelizacji.

Problem z polskim tłumaczeniem

Na koniec należy wspomnieć o kontrowersjach wokół polskiego tłumaczenia, które ukazało się na stronach KAI. „Tygodnik Powszechny” zwrócił uwagę na jego nieścisłości w stosunku do oryginału. Komentując tę sprawę dla Fronda.pl, Michał Barcikowski z „Christianitas” zwrócił jednak uwagę, że tak naprawdę nie wiemy, która wersja jest oryginałem:

I to oryginałem nie w sensie pierwszeństwa powstania, ale oryginałem w sensie edycją obowiązującą oficjalnie. Przekonamy się o tym, gdy adhortacja zostanie opublikowana w Acta Apostolicae Sedis. Wersja z AAS będzie obowiązującym oryginałem, do którego odnosić się powinny tłumaczenia. Oczywiście przyczyną zamieszania jest przedziwna praktyka Stolicy Apostolskiej publikowania równocześnie tłumaczeń na różne języki bez wskazania, która wersja ukaże się w AAS. Może się okazać, że to żadna z wersji dotychczas opublikowanych.

Do osobistego rozważenia

Jak zaznaczyłem w pierwszej części, w adhortacji znaleźć można wiele złotych myśli, które warto po prostu osobiście rozważyć i wziąć sobie do serca. Dlatego w najbliższych tygodniach będziemy chcieli zaproponować w Dzienniku Parafialnym kilka szczególnie wartych zauważenia fragmentów adhortacji. Zapraszam do śledzenia naszego cyklu.

Poleć innym!

  • Facebook
  • Twitter
  • Delicious
  • LinkedIn
  • StumbleUpon
  • Add to favorites
  • Email
  • RSS

Dyskusja

Tagi:
Email
Print
WP Socializer Aakash Web