Działać słowem

16 lutego 2012 17:12Komentowanie nie jest możliweViews: 135

VII niedziela zwykła, rok B (19 lutego 2012)
Rozważa: Paweł Pomianek ▼

Oto kolejna perykopa ewangeliczna, która rozpoczyna się od informacji, że Jezus przyciągał tłumy. I kolejna – która wyraźnie wskazuje, że dla Chrystusa najważniejsze było nauczanie, przekazywanie prawdy o Bogu, nawracanie. Wszystko inne było temu podporządkowane.

Już na początku znajdujemy informację o tym, że Chrystus naucza zgromadzonych ludzi. Jego cuda sprawiają, że ludzie przychodzą do Niego. A Pan wykorzystuje te spotkania, by przekazać ludziom coś o wiele cenniejszego niż zdrowie fizyczne – by przekazać swoje słowo, duchowy pokarm. Ten sam, który my otrzymujemy, słuchając słów Ewangelii lub je czytając. Wspomnianą hierarchię widać też wyraźnie w samym fragmencie o uzdrowieniu paralityka. Chrystus najpierw troszczy się o odpuszczenie grzechów. Potem korzysta z uzdrowienia jako uwierzytelnienia swojego prawa do odpuszczania grzechów oraz dla wzmocnienia wiarygodności swojego nauczania. Celem, do którego zmierza scena, jest uwielbienie Boga ze strony zgromadzonych: Zdumieli się wszyscy i wielbili Boga. To powinien być cel każdego naszego działania jako chrześcijan.

Rzecz, która zawsze naturalnie zwraca naszą uwagę, gdy czytamy o uzdrowieniu paralityka, to wiara tych, którzy przynieśli chorego do Jezusa. Warto przeczytać to w pewnym szczególnym kontekście. Nim Chrystus odpuści grzechy choremu, Ewangelista zaznacza: Jezus, widząc ICH wiarę… To jedna z tych scen, gdy do uzdrowienia chorego nie jest potrzebna wiara samej osoby uzdrawianej, ale jego bliskich. Czyż to nie wspaniała zachęta do modlitwy wstawienniczej za naszych bliskich. To cudowne, jak wiele łask możemy wyprosić dla innych – nawrócenie, uzdrowienie, pomoc w trudnościach. Niezwykłym przykładem z historii może tutaj być św. Monika, które wytrwale modliła się o nawrócenie swojego syna – św. Augustyna. Wyprosiła. Bo Bóg zwraca uwagę na wiarę proszącego za innych.

Myśli nurtujące uczonych w Piśmie pokazują nam, że Jezusa nie przychodzili słuchać tylko ludzie otwarci na Słowo. Przychodziło też wielu takich, którzy się buntowali, nie rozumieli. A z innych fragmentów wiemy, że i tacy, którzy tylko czyhali, by Chrystusa na jakimś słowie podchwycić, udowodnić innym, że się myli. Jaka jest nasza postawa jako słuchających Słowo? Jak my przyjmujemy słowo Boże czytane w Kościele? Czy mamy otwarte serce? Czy się przeciw niemu nie buntujemy? Jak przyjmujemy prowadzone natchnieniem Ducha Świętego nauczanie Kościoła, zawarte w dokumentach, szczególnie nauczanie uroczyste, które pośrednio też jest słowem Bożym? Trzeba dziś stawiać sobie te pytania. Bo i nam grozi dziś słuchanie Pana w Kościele w postawie faryzeuszy, którzy wszystko wiedzą lepiej. Którzy mają swoje wytłumaczenie na wszystko. A jeśli Chrystus lub Jego Mistyczne Ciało, Kościół, mówi inaczej – tym gorzej dla Niego.

U Chrystusa słowo i działanie są całkowicie tożsame. Co Chrystus mówi, to dzieje się w rzeczywistości. Po to właśnie, by nam to unaocznić, ma miejsce uzdrowienie paralityka. Skoro Chrystus swoim słowem uzdrawia, potrafi także odpuszczać grzechy – Jego słowo jest Prawdą. W adhortacji Verbum Domini o Słowie Bożym papież Benedykt XVI pisze, że o tej zależności między Bożym słowem i działaniem warto pamiętać także w kontekście Eucharystii. Celebrans odprawia Mszę świętą nie we własnej osobie, ale w osobie Chrystusa, formuły konsekracji przez usta kapłana wypowiada sam Chrystus. Jeśli Chrystus mówi, że kawałek chleba staje się Jego Ciałem – jest tak naprawdę, bo u Chrystusa każde słowo ma całkowite pokrycie w rzeczywistości.

————–
Paweł Pomianek – świecki teolog, publicysta, filolog polski, przedsiębiorca. Mąż Anny, tato dwuipółletniej Juleczki. Redaktor naczelny Dziennika Parafialnego.



————–
Tekst Ewangelii (Mk 2,1-12)
Gdy po pewnym czasie Jezus wrócił do Kafarnaum, posłyszeli, że jest w domu. Zebrało się tyle ludzi, że nawet przed drzwiami nie było miejsca, a On głosił im naukę. Wtem przyszli do Niego z paralitykiem, którego niosło czterech. Nie mogąc z powodu tłumu przynieść go do Niego, odkryli dach nad miejscem, gdzie Jezus się znajdował, i przez otwór spuścili łoże, na którym leżał paralityk. Jezus, widząc ich wiarę, rzekł do paralityka: «Synu, odpuszczają ci się twoje grzechy». A siedziało tam kilku uczonych w Piśmie, którzy myśleli w sercach swoich: «Czemu On tak mówi? On bluźni. Któż może odpuszczać grzechy, prócz jednego Boga?». Jezus poznał zaraz w swym duchu, że tak myślą, i rzekł do nich: «Czemu nurtują te myśli w waszych sercach? Cóż jest łatwiej: powiedzieć do paralityka: Odpuszczają ci się twoje grzechy, czy też powiedzieć: Wstań, weź swoje łoże i chodź? Otóż, żebyście wiedzieli, iż Syn Człowieczy ma na ziemi władzę odpuszczania grzechów» – rzekł do paralityka: «Mówię ci: Wstań, weź swoje łoże i idź do domu!». On wstał, wziął zaraz swoje łoże i wyszedł na oczach wszystkich. Zdumieli się wszyscy i wielbili Boga, mówiąc: «Jeszcze nigdy nie widzieliśmy czegoś podobnego».

Poleć innym!

  • Facebook
  • Twitter
  • Delicious
  • LinkedIn
  • StumbleUpon
  • Add to favorites
  • Email
  • RSS

Dyskusja

Tagi:
Email
Print
WP Socializer Aakash Web