Niedziela Palmowa albo Męki Pańskiej, 29 III 2015 – komentarz do Ewangelii

26 marca 2015 17:31Komentowanie nie jest możliweViews: 3965

Król ukrzyżowany
● Rozważa: Paweł Pomianek ●

Niedziela Palmowa albo Męki Pańskiej, rok B (29 marca 2015)
Ewangelia przy procesji z Palmami: Mk 11,1-10 albo J 12,12-16
Czytania: Iz 50,4-7; Flp 2,6-11
Ewangelia – Męka naszego Pana Jezusa Chrystusa według świętego Marka. Dłuższa: Mk 14,1 – 15,47; krótsza: Mk 15,1-39
Wszystkie teksty dzisiejszych czytań przeczytasz tutaj

Liturgia słowa dzisiejszej niedzieli – zwanej Palmową albo Męki Pańskiej – jest ogromnie bogata. W pełnej wersji, gdy odbywa się uroczyste poświęcenie palm, czyta się aż dwa fragmenty Ewangelii, które – można powiedzieć – odpowiadają obu nazwom dzisiejszej niedzieli: najpierw słyszymy o wjeździe Pana Jezusa do Jerozolimy, później opis Jego Męki.

Bogactwo tych fragmentów, a zwłaszcza długość i teologiczna głębia opisu męki, sprawia, że niepodobieństwem byłoby tutaj napisać jakieś całościowe rozważanie nad tymi ewangelicznymi tekstami. W związku z tym chciałbym podsunąć dwie krótkie refleksje, po jednej o każdym tekście.

1.

Przyprowadzili więc oślę do Jezusa i zarzucili na nie swe płaszcze, a On wsiadł na nie. Wielu zaś słało swe płaszcze na drodze, a inni gałązki zielone ścięte na polach. A ci, którzy Go poprzedzali i którzy szli za Nim, wołali: «Hosanna! Błogosławiony, który przychodzi w imię Pańskie…» (Mk 11,7-9).

Warto zwrócić uwagę, że wbrew temu, co można by sądzić, tego iście królewskiego przywitania Jezusowi wjeżdżającemu do Jerozolimy nie zgotowali miejscowi, ale – jak mówi w swojej Ewangelii św. Jan – „wielki tłum, który przybył na święto” lub nawet po prostu ten tłum, który – jak wiemy z kart Ewangelii – miał w zwyczaju chodzić wspólnie z Jezusem i teraz przybył z Nim do Jerozolimy. Nie jest to więc ten sam tłum, który kilka dni później będzie wołał „Ukrzyżuj Go!”. Tak pisze o tym Benedykt XVI w II tomie książki Jezus z Nazaretu (s. 18):

Z wszystkich trzech Ewangelii synoptycznych, także jednak z Ewangelii Jana, jasno wynika, że scena hołdu mesjańskiego złożonego Jezusowi miała miejsce w czasie, gdy wjeżdżał do Jerozolimy, oraz że Jego protagonistami byli nie jej mieszkańcy, lecz osoby, które razem z Nim wkraczały do Świętego Miasta.

Najwyraźniej mówi nam o tym Mateusz, który w nawiązaniu do „Hosanna” skierowanego do Jezusa, Syna Dawida, tak dalej pisze: „Gdy wjechał do Jerozolimy, poruszyło się całe miasto i pytano: «Kto to jest?» A tłumy odpowiadały: «To jest prorok, Jezus z Nazaretu z Galilei» (Mt 21,10n). (…)

O proroku z Nazaretu coś słyszano, wydaje się jednak, jakby Jerozolimy On w ogóle nie interesował; nie znano go tutaj. Tłum, który oddawał hołd Jezusowi na obrzeżach miasta, to nie ten sam, który później domagał się Jego ukrzyżowania.

Śmierci Jezusa domagali się więc ci, którzy nieco wcześniej byli wobec Niego obojętni. Czy nasza oziębłość religijna nie stanie się powodem, że w chwili próby staniemy po stronie katów Jezusa? Potrzeba nam być zimnym albo gorącym.

2.

O godzinie dziewiątej Jezus zawołał donośnym głosem: «Eloí, Eloí, lamá sabachtháni». To znaczy: Boże mój, Boże mój, czemuś Mnie opuścił?

Dlaczego Jezus, Druga Osoba Boża, całkowicie zjednoczony z Ojcem – o czym wielokrotnie mówi na kartach Ewangelii, zwłaszcza Janowej – woła, że Bóg go opuścił. Oczywiście w sensie bytowym Jezus był w każdej chwili, także w chwili swej śmierci, w pełni zjednoczony z Ojcem, Trójca Święta jest bowiem niepodzielna. Gdy słyszę lub czytam te słowa Jezusa, natychmiast przypomina mi się inny cytat z Pisma: „On to dla nas grzechem uczynił Tego, który nie znał grzechu, abyśmy się stali w Nim sprawiedliwością Bożą” (1 Kor 5,21). Męka Chrystusa była realna – On naprawdę wziął na siebie nasze grzechy. Grzechy ludzkości – po zsumowaniu tak ciężkie, że Bóg, który zabiera je ze sobą na Krzyż, czuje się rozdarty w swej istocie. Bóg Syn wziął na siebie grzech, został uczyniony grzechem – jak powie św. Paweł – abyśmy my zostali oczyszczeni, stali się sprawiedliwością Bożą.

Jak wielka musi być nasza wdzięczność Chrystusowi! Jak nieopisane są Jego zasługi względem każdego z nas!…

Trzeba w tym miejscu dodać, że słowa Boże mój, Boże mój, czemuś Mnie opuścił? są równocześnie początkiem Psalmu 22, psalmu mesjańskiego. Myliłby się więc ktoś, kto sądziłby, że Chrystus wyrzuca Ojcu, że Go opuścił. On raczej modli się słowami Pisma, słowami psalmu, który kończy się opisem wielkiego triumfu Mesjasza – Bóg ocala go z ręki wrogów. Cytat ten nie tylko komunikuje więc ogrom nieopisanego bólu Ukrzyżowanego, ale też jest zapowiedzią tego, co wydarzy się już wkrótce: zwycięstwa zmartwychwstania, które stanie się przyczyną wielkiego wychwalania Boga – On, gładząc nasze grzechy, pokonał śmierć.

————–

Paweł Pomianek – świecki teolog, publicysta, filolog polski. Stale publikuje w Dzienniku Parafialnym. Mąż Anny, tato sześcioletniej Juleczki, dwuipółrocznego Piotrusia i półrocznego Dominiczka.

Poleć innym!

  • Facebook
  • Twitter
  • Delicious
  • LinkedIn
  • StumbleUpon
  • Add to favorites
  • Email
  • RSS

Dyskusja

Tagi:
Email
Print
WP Socializer Aakash Web