Trzecia Niedziela Adwentu, 14 XII 2014 – komentarz do Ewangelii

12 grudnia 2014 06:41Komentowanie nie jest możliweViews: 1295

Portret Jana
● Rozważa: ks. Bohdan Dutko MS ●

jan chrzcicielTrzecia Niedziela Adwentu (14 grudnia 2014)
Czytania: Iz 61, 1-2a. 10-11; 1Tes 5, 16-24
Ewangelia: J 1, 6-8. 19-28  ●

„Mieć osobowość człowieka, który, tak jak Chrystus i wielcy apostołowie oraz prorocy, żyje sam na szczycie góry i sokolim wzrokiem przenika głębię tajemnic Bożych. I który schodzi potem pełen żaru i światła, aby nieść orędzie i łaskę Bożą w każdą sferę działalności ludzkiej”.

Jan Paweł II

Byłem w tych dniach w Zakopanem. Na Krupówkach przyglądałem się, jak artysta  malował portret… Pochylając się nad dzisiejszą Ewangelią pomyślałem: poczuj się przez chwilę portrecistą i namaluj wizerunek Jana Chrzciciela! Ja, okularnik i malarskie beztalencie… Zadanie niewykonalne. Oczywiście, że chodzi o duchowy portret proroka z granicy czasu. Jest to ważne. Dlaczego? Bo każdy z nas ma misję św. Jana Chrzciciela – przygotować człowieka na przyjęcie Jezusa. To ja i Ty mamy dziś być dla innych Janem Chrzcicielem. Dlatego ważne jest zobaczyć, kim on jest.

Człowiek pustyni

Nazywa się go prorokiem z pustyni. Kiedyś wyobrażano sobie, że pustynia była miejscem zamieszkanym przez demony… Święci pustelnicy mówią, że na pustyni wychodzą z człowie­ka demony. Żeby poznać siebie, kim się jest, trzeba poznać swoje demony. To prowadzi nas do pokory. Wtedy wiemy, kim jesteśmy.

Pustynia uczy wiary, czyni człowieka głębokim, nie pozwala mu żyć powierzchownie i zadowalać się błyskotkami. Pustynia wyostrza wzrok i wtedy widzi się lepiej działanie Boga w naszym życiu. Widzi się Jego miłość.

Świadek Światłości

Nie był „światłością, lecz posłanym, aby zaświadczyć o Światłości”. Jan nie błyszczał, nie szukał świateł jupiterów, kamer i błysków fleszy. Nie uległ złudzeniu, że jest światłem dla innych, jak dziś o sobie myśli wielu celebrytów. On jest człowiekiem cienia, jest ukryty. On pragnie tylko jednego: być świadkiem Światłości.

Światło to prawda, światło to miłość. Bóg jest światłem. Nie jestem prawdą ani miłością, mogę jedynie żyć w prawdzie i kochać. Na tym polega świadczenie o Światłości. Kiedy inni widzą, że nie ulegam propagandzie zła ani sile kłamstwa, że nie płynę głównym nurtem, ale żyję pod prąd… Nie żyję tak dlatego, że jestem silny czy odważny, ale dlatego, że Chrystus daje mi  taką łaskę.

Kiedy sąsiedzi żyją w gniewie i włóczą się po sądach, Ty przebaczasz i szukasz pojednania. Gdy ktoś mówi na Ciebie oszczerstwa, Ty z nim nie walczysz, więcej, modlisz się za niego i prosisz Boga, aby mu hojnie błogosławił. Czynisz tak tylko dlatego, że Jezus swoją miłością zmienił Ci serce. Wiesz, że gdyby tak się nie stało, walczyłbyś wszędzie o swój honor. Jesteś świadkiem Światłości. Orygenes nazwał Jana „Aniołem Światłości”.

Nie czynisz tego, aby otrzymać zapłatę od Boga. Nie żyjesz tak, żeby się ludziom przypodobać, czy też oczekiwać od nich poklasku i pochwał. Ty wiesz, że jesteś posłany w jednym celu: „by wszyscy uwierzyli”!

Głos wołający

Wydaje się, jakby Jan był na konferencji prasowej. Na każde zadane pytanie odpowiada przecząco. Nie jest Mesjaszem ani prorokiem.

Myślę, że dziś wielu na jego miejscu wykorzystałoby taką okazję. Ogłosiliby się mesjaszami czy prorokami… Jan tego nie robi. Jego nie interesuje sukces i sława.  Przyciśnięty do ściany mówi o sobie bardzo prosto: „Jam głos wołającego na pustyni”.

Ktoś powiedział, że głos jest wyrazem miłości, natomiast słowo wyrazem myśli. Dlatego nie przypadkowo woła: „Prostujcie drogę Pańską, jak powiedział prorok Izajasz”. Jan głosi miłość Boga. Do tłumu woła: Słuchajcie! Nadchodzi miłość, której potrzebujecie, za którą tęsknicie.

Jan nie mówi: starajcie się zmienić swoje życie, poprawcie się, wykrzeszcie z siebie trochę dobrej woli i przychodzącemu Mesjaszowi pokażcie się z dobrej strony. Nie!

Prostować ścieżki, to znaczy widzieć swoje życie takim, jakie ono jest. Zobaczyć swoje problemy, grzechy, niemoc. Zacząć żyć swoją historią i nie uciekać od niej, ale w niej oczekiwać przychodzącego Jezusa. Jezus przychodzi, aby wyciągnąć mnie z mojego grzechu i mojego nałogu. On chce mnie zbawić w moich problemach, z którymi codziennie się zmagam i nie mogę sobie poradzić. Jak bardzo potrzebuję głosu Jana…

Jeśli doświadczyłem zbawienia w mojej historii, w moim sercu, to moje życie nie będzie moralizowaniem i wzywaniem innych, aby się starali i wysilali. Dla tych, którzy upadli i powstać sami nie mogą, którzy noszą w sercu cierpienie i ciemność, którzy czują się ostatnimi, samotnymi czy zwykłym zerem – będę głosem Jana.

Mówi tradycja, że w chwilach, kiedy król Saul był smutny, Dawid grał mu na harfie i śpiewał. Saul, słysząc głos Dawida, odnajdywał radość i pokój. Rodzi się pytanie: o czym śpiewał Dawid? Odpowiedź jest prosta: o miłosierdziu Boga! Głos Dawida poprzedzał głos Jana Chrzciciela.

Masz męża z trudnym charakterem, Twoja teściowa wtrąca się w Twoje małżeństwo, syn żyje na głodzie alkoholowym, a córka lekceważy Cię. Jakie jest wyjście? Prawda jest taka, że oni nie chcą więcej słuchać Twoich moralizmów. Oni mają jedno pragnienie: usłyszeć głos!

Panie, jak bardzo pragnę usłyszeć głos!

 

 

ks-bohdan-dutko-2013-12Ks. Bohdan Dutko, misjonarz saletyn. Po przyjęciu święceń kapłańskich (1988) pracował jako katecheta w parafii Matki Bożej Saletyńskiej w Olsztynie, studiował w Rzymie na Papieskim Uniwersytecie Salezjańskim i pełnił posługę duszpasterza akademickiego w Rzeszowie. W 1996 r. po raz pierwszy został redaktorem naczelnym dwumiesięcznika „La Salette – Posłaniec Matki Bożej Saletyńskiej”, którą to funkcję pełnił ponownie w latach 2007-2012. W latach 1997-2000 był asystentem w Radzie Prowincjalnej w Warszawie, następnie przez sześć lat był przełożonym wspólnoty zakonnej i proboszczem w Rzeszowie. Od 2012 r. pełni funkcję wikariusza Polskiej Prowincji Zgromadzenia Księży Saletynów.

 

 Słowa Ewangelii według świętego Jana

Pojawił się człowiek posłany przez Boga, Jan mu było na imię. Przyszedł on na świadectwo, aby zaświadczyć o Światłości, by wszyscy uwierzyli przez niego. Nie był on światłością, lecz posłanym, aby zaświadczyć o Światłości. Takie jest świadectwo Jana. Gdy Żydzi wysłali do niego z Jerozolimy kapłanów i lewitów z zapytaniem: „Kto ty jesteś?”, on wyznał, a nie zaprzeczył, oświadczając: „Ja nie jestem Mesjaszem”. Zapytali go: „Cóż zatem? Czy jesteś Eliaszem?”. Odrzekł: „Nie jestem”. „Czy ty jesteś prorokiem?”. Odparł: „Nie!”. Powiedzieli mu więc: „Kim jesteś, abyśmy mogli dać odpowiedź tym, którzy nas wysłali? Co mówisz sam o sobie?”. Odpowiedział: „Jam głos wołającego na pustyni: Prostujcie drogę Pańską, jak powiedział prorok Izajasz”. A wysłannicy byli spośród faryzeuszów. I zadawali mu pytania, mówiąc do niego: „Czemu zatem chrzcisz, skoro nie jesteś ani Mesjaszem, ani Eliaszem, ani prorokiem?”. Jan im tak odpowiedział: „Ja chrzczę wodą. Pośród was stoi Ten, którego wy nie znacie, który po mnie idzie, a któremu ja nie jestem godzien odwiązać rzemyka u Jego sandała”. Działo się to w Betanii, po drugiej stronie Jordanu, gdzie Jan udzielał chrztu.

Ilustracja: Wikipedia

Poleć innym!

  • Facebook
  • Twitter
  • Delicious
  • LinkedIn
  • StumbleUpon
  • Add to favorites
  • Email
  • RSS

Dyskusja

Tagi:
Email
Print
WP Socializer Aakash Web