I Niedziela Adwentu (B), 30 XI 2014 – komentarz do Ewangelii

28 listopada 2014 08:10Komentowanie nie jest możliweViews: 1854

Adwent… lecz w ewangelii nadal o sądzie
● Rozważa: Paweł Pomianek ●

Sąd ostateczny – Michał Anioł (kaplica sykstyńska)

Pierwsza Niedziela Adwentu, rok B
(30 listopada 2014)
Czytania: Iz 63,16b-17.19b; 64,3-7; 1 Kor 1,3-9
Ewangelia: Mk 13,33-37 ●

Rozpoczynamy nowy okres liturgiczny, ba, nowy rok liturgiczny. Ktoś mógłby pomyśleć, że powinna się więc zmienić tematyka niedzielnych ewangelii. Nic bardziej mylnego – przez ostatnie dwie niedziele słuchaliśmy o sądzie ostatecznym. Posłuchamy o nim po raz kolejny. Rozczarują się więc przede wszystkim ci, którzy rozumieją Adwent wyłącznie jako okres „radosnego oczekiwania na przyjście Zbawiciela”.

Nadal też słuchamy o sądzie za pośrednictwem przypowieści. To, co się zmienia, to aspekt odniesienia do dni ostatecznych. Dwa tygodnie temu przypowieść o talentach zwracała uwagę na konieczność ciągłego starania, na rozwój, aby oddać Bogu to, co jest mu należne. Przed tygodniem Kościół przybliżył nam scenę sądu, przypominając o uczynkach miłości, postawie wobec drugiego człowieka oraz o tym, że człowiek staje przed wyborem: może wybrać drogę zbawienia lub potępienia. Dzisiejsza Ewangelia dopełnia tego obrazu: mowa jest o konieczności czuwania, stałej gotowości na ów dzień.

Oto istota Adwentu – okres ten przypomina nam, że stale powinniśmy trwać w gotowości na przyjście Pana. Sednem tego przypomnienia jest zachęta do pokuty – nie bez powodu w Adwencie kapłan ubiera fioletowe szaty liturgiczne, które od wieków są właśnie kolorem pokutnym. Jeśli zaś zajrzymy do dzisiejszej Ewangelii, dostrzeżemy jeszcze inny aspekt tej gotowości. Rzecz doskonale korespondującą z Ewangelią sprzed dwóch tygodni – przypowieścią o talentach.

[Pan] Zostawił swój dom, powierzył swoim sługom staranie o wszystko, każdemu wyznaczył zajęcie, a odźwiernemu przykazał, żeby czuwał. Czuwajcie więc, bo nie wiecie, kiedy pan domu przyjdzie: z wieczora czy o północy, czy o pianiu kogutów, czy rankiem. By niespodzianie przyszedłszy, nie zastał was śpiących.

Gotowość polega tu na stałym, solidnym wykonywaniu tego, do czego zostaliśmy wyznaczeni, powołani. I po to także jest Adwent, aby nam o tym przypomnieć; aby zmotywować nas do gorliwości i pracy nad sobą, żeby lepiej realizować swoje powołanie na wszelkich jego płaszczyznach – w domu, w szkole, w pracy.

A czy jest to okres radosny? Cóż… na pewno poważny, ale… myślę, że wszystko zależy od wspomnianej gotowości. Jeśli naprawdę jesteśmy gotowi na powtórne przyjście Pana oraz na nadchodzące Święta – w obu wypadkach chodzi przede wszystkim o stan łaski uświęcającej – nic nie stoi na przeszkodzie, by był to dla człowieka o czystym sercu okres głębokiej wewnętrznej radości. Dla tego jednak, kto jeszcze niedomaga, powinien być to okres trudny, wymagający, może będący wyrzutem sumienia – a na pewno mobilizujący. Gdy jesteśmy przygotowani na przyjęcie w domu gości, możemy radośnie oczekiwać na ich przybycie. Jeśli jednak nie wszystko jest dopięte na ostatni guzik, w ostatniej chwili sfrustrowani robimy wszystko, by jednak zdążyć.

Rozpoczynając Adwent chciałbym zwrócić uwagę jeszcze na jego dwie wyraźnie osobne części. Pierwsza część, która trwa zawsze do 16 grudnia włącznie, ma charakter dużo bardziej poważny i przeważa w niej właśnie tematyka oczekiwania na sąd. Liturgia wyraźnie zmienia się od 17 grudnia, gdy teksty jednoznacznie przygotowują nas już do nadchodzących Świąt Bożego Narodzenia, przypominając kulisy pierwszego przyjścia Zbawiciela. Jeśli gdzieś musimy przygotować przed prawdziwą Wigilią (24 grudnia) jakieś jasełka, wigilie zakładowe, spotkania opłatkowe – pamiętajmy, że wypada to zrobić wyłącznie w tej drugiej części Adwentu, nie w pierwszej.

Na koniec chcę się raz jeszcze odnieść do tego, o czym pisałem na początku – o tej kontynuacji ewangelicznej tematyki ostatnich niedziel starego roku liturgicznego w pierwszą niedzielę nowego. Z jednej strony nasze życie ciągle mknie do przodu – czekamy na sąd, ten jeden (szczegółowy, a potem ogólny). Z drugiej jednak żyjemy też w swego rodzaju ruchu kolistym – ciągle przeżywamy te same prawdy: co roku jest Adwent i co roku są Święta Bożego Narodzenia. To łagodne przejście pomiędzy jednym rokiem liturgicznym a drugim – łagodne w tym sensie, że zachowujemy jeszcze starą tematykę – jest dla mnie osobiście symbolem pewnej ciągłości, pewnej naturalności. I tego, że niektóre tematy – jak ten dotyczący ostatecznych dziejów ludzkiego losu – nie mogą się przenigdy wyczerpać. Lecz co wam mówię, mówię wszystkim: Czuwajcie.

————–
Paweł Pomianek – świecki teolog, publicysta, filolog polski, autor blogu z poradami dot. poprawnego używania języka polskiego JezykoweDylematy.pl. Stale publikuje w Dzienniku Parafialnym. Mąż Anny, tato pięcioipółletniej Juleczki, dwuletniego Piotrusia i trzymiesięcznego Dominika.


Słowa Ewangelii wg św. Marka

Jezus powiedział do swoich uczniów:

«Uważajcie i czuwajcie, bo nie wiecie, kiedy czas ten nadejdzie. Bo rzecz ma się podobnie jak z człowiekiem, który udał się w podróż. Zostawił swój dom, powierzył swoim sługom staranie o wszystko, każdemu wyznaczył zajęcie, a odźwiernemu przykazał, żeby czuwał.

Czuwajcie więc, bo nie wiecie, kiedy pan domu przyjdzie: z wieczora czy o północy, czy o pianiu kogutów, czy rankiem. By niespodzianie przyszedłszy, nie zastał was śpiących. Lecz co wam mówię, mówię wszystkim: Czuwajcie».

Poleć innym!

  • Facebook
  • Twitter
  • Delicious
  • LinkedIn
  • StumbleUpon
  • Add to favorites
  • Email
  • RSS

Dyskusja

Tagi:
Email
Print
WP Socializer Aakash Web