Co wynika z tego, że papież ochrzcił dziecko ze związku niesakramentalnego

13 stycznia 2014 09:59Komentowanie nie jest możliweViews: 2459

Jaromir Kwiatkowski ●

Franciszek-homilia-19.05.2013-1Papież Franciszek ochrzcił wczoraj w Watykanie 32 dzieci, w tym 7-miesięczną Giulię, której rodzice nie żyją w sakramentalnym związku małżeńskim, a jedynie na kontrakcie cywilnym. Liberalne media uznały, że to kolejny rewolucyjny gest papieża. Zostawmy jednak medialny zgiełk i spokojnie przeanalizujmy tę sytuację.

Na początek sięgnijmy do Kodeksu Prawa Kanonicznego. W kanonie 868 czytamy: „Do godziwego ochrzczenia dziecka wymaga się, aby istniała uzasadniona nadzieja, że dziecko będzie wychowane po katolicku; jeśli jej zupełnie nie ma, chrzest należy odłożyć zgodnie z postanowieniami prawa partykularnego, powiadamiając rodziców o przyczynie”.

A zatem nie jest tak, że chrzest  NALEŻY się każdemu dziecku, tylko dlatego, że rodzice poprosili o to wspólnotę Kościoła, reprezentowaną przez konkretnego jej przedstawiciela. Najczęściej jest to proboszcz parafii, w tym przypadku – biskup Rzymu, bo rodzice małej Giulii to właśnie jego prosili podczas audiencji generalnej w Watykanie o ochrzczenie ich córki.

Chrzest dziecka nie jest rytuałem magicznym, ani tym bardziej okazją do robienia sobie kpin z sakramentów. A zatem nakłada pewne obowiązki na rodziców i chrzestnych, którzy działają niejako w imieniu dziecka, bo ono samo nie jest w stanie jeszcze wyrazić swojej woli. Obowiązek podstawowy – o którym kanon 868 mówi wprost – to katolickie wychowanie dziecka, za które odpowiedzialni są rodzice, a chrzestni mają im w tym pomóc. Wspólnota Kościoła ma prawo sprawdzić, czy jest jakaś szansa na to, aby ten obowiązek został należycie spełniony. Jeżeli takiej szansy nie ma, to – jak mówi kanon 868 – „chrzest należy odłożyć”.

Ufam, że takie sprawdzenie w przypadku Giulii się odbyło. Papież bowiem nie zgodził się na prośbę jej rodziców „z automatu”, już podczas wspomnianej audiencji generalnej. Jak bowiem czytam w informacji zamieszczonej na portalu Fronda.pl, Franciszek polecił wtedy rodzicom dziewczynki, by poinformowali o swojej prośbie jego współpracowników. Jak czytam dalej w tej samej informacji, „sprawa dość szybko została załatwiona”, a zatem mniemam, że współpracownicy papieża – po jej zbadaniu – dali „zielone światło” dla chrztu Giulii. Bo to w końcu oni biorą na swoje sumienia odpowiedzialność za wszelkie konsekwencje decyzji o dopuszczeniu małej Giulii do chrztu.

Niedzielny chrzest nie jest żadną sensacją. To raczej Kościół – kolejny raz – wysyła do małżeństw żyjących w związkach niesakramentalnych sygnał: macie swoje miejsce w Kościele, nikt was stąd nie wyrzuca.

I jeszcze jedno: swego czasu pisałem o małżeństwach żyjących w związkach niesakramentalnych, o ich miejscu w Kościele. Rozmawiałem wtedy z kilkoma parami. Spotykam takie małżeństwa wśród moich znajomych, ba! mam takie w rodzinie. Spotkałem wśród nich i takie, dla których niemożność przystępowania do Komunii św. jest osobistym dramatem, które starają się żyć życiem wiary, starają się przed sądami biskupimi o stwierdzenie nieważności ich poprzednich małżeństw, regularnie przyjeżdżają na spotkania małżeństw będących w podobnej sytuacji (w diecezji rzeszowskiej takie comiesięczne spotkania odbywają się w sanktuarium Matki Bożej Saletyńskiej w Dębowcu k. Jasła). W czym ich postawa jest gorsza od postawy małżeństw żyjących wprawdzie w związkach sakramentalnych, ale zawartych jedynie z tradycji czy „aby nie drażnić rodziny”, które głośno przyznają, że tak naprawdę to one nie chcą mieć z Kościołem nic wspólnego? Nie mówiąc już o tych parach, które nie zawierają sakramentu małżeństwa, bo nie uznają tego za rzecz ważną.

To są nieporównywalne sytuacje. Dlatego tak ważne jest indywidualne rozeznanie przez przedstawiciela wspólnoty Kościoła rzeczywistej sytuacji rodziców, którzy proszą o chrzest dziecka. Od wyników tego rozeznania powinna zależeć ostateczna decyzja w sprawie chrztu.

PS W przypadku chrztu dzieci rodziców żyjących w związku niesakramentalnym dobrą praktyką jest to, by odbywał się on po cichu, np. w sobotę po południu. To  pozwala uniknąć zgorszenia tych parafian, którzy znają sytuację tego małżeństwa.

 

 

Poleć innym!

  • Facebook
  • Twitter
  • Delicious
  • LinkedIn
  • StumbleUpon
  • Add to favorites
  • Email
  • RSS

Dyskusja

Tagi:
Email
Print
WP Socializer Aakash Web