Korzystać z luksusu po chrześcijańsku

14 maja 2012 19:33Komentowanie nie jest możliweViews: 173

Autor recenzji: Tomasz Powyszyński

O luksusie stricte materialnym mówi fragment Pisma Świętego opisujący namaszczenie w Betanii. Küstenmacher pisze, że historia ta była inspiracją do napisania Luksusu według Jezusa.

W pierwszej chwili tytuł tej książki może dziwić, ale też nieco intrygować. Nigdy bowiem nie słyszałem, by ktoś słowo luksus łączył z Jezusem Chrystusem. Chyba że udowadniając, iż luksus był przez Jezusa potępiany – wszyscy przecież wiemy, że wolał biedaków od bogaczy, którym do Królestwa Niebieskiego trudniej będzie wejść niż wielbłądowi przejść przez ucho igielne. To właśnie z bogactwem kojarzy nam się luksus i jest to skojarzenie działające na niekorzyść tego słowa. Tymczasem książka Küstenmachera pokazuje, że nie tylko nie powinno się unikać luksusu, ale do niego dążyć – pozwalać sobie na niego jak najczęściej. Oczywiście chodzi nie o jakiś tam luksus materialny, lecz o luksus według Jezusa.

Kiedy rozrzutność jest dobra?

Nie oznacza to bynajmniej, że Chrystus – jak może się wydawać – bezwzględnie potępiał posiadanie bogactwa i wszelkie przejawy materialnego luksusu. Mówi o tym chociażby opowieść o mnożeniu talentów, która jest zachętą i do rozwijania własnych zdolności, i do pomnażania dóbr doczesnych, polepszania sytuacji materialnej, inwestowania. W pozytywnym sensie o luksusie stricte materialnym mówi także fragment Pisma Świętego opisujący namaszczenie w Betanii. Küstenmacher pisze, że historia ta była inspiracją do napisania Luksusu według Jezusa. Chrystus pozwolił Marii wylać na swoje stopy dużą ilość drogocennego pachnidła, pokazując tym samym, że rozrzutność w pewnych sytuacjach jest dobra, a na pewno jest czymś innym niż marnotrawstwo – bezsensowne i zwyczajnie głupie. Człowiek od czasu do czasu powinien sobie pozwolić na rozrzutność, która jest jedną z wielu form luksusu.

Sprawy pieniędzy zajmują jednak tylko część książki. Reszta dotyczy nieco innych rzeczy. Cała pozycja – o czym należy wspomnieć – ma formę poradnika. Można go czytać od początku do końca lub, jeżeli ktoś chciałby podejść do tego nieszablonowo, skakać po wybranych problemach, ewentualnie na chybił trafił otworzyć książkę i przeczytać to, co akurat zostało przypadkiem wybrane. Książka jest tak napisana, że nie jest konieczna lektura tego, co było wcześniej, by zrozumieć kolejne rozdziały.

Co kilka stron czytelnik natrafi na pomarańczowe pole z tekstem – to praktyczne rady, które możemy wcielić w życie, by zażyć odrobiny luksusu. I właściwie nic nie stoi też na przeszkodzie, by lekturę książki ograniczyć tylko do tych pól – jest to świetne rozwiązanie, które sprawdzić się może w sytuacji, gdy wpierw przeczytamy całą książkę, a potem będziemy chcieli krok po kroku realizować pomysły, które podsuwa autor.

Küstenmacher, co napisał we wstępie, chciałby, by po przeczytaniu książki czytelnik poczuł się lepiej niż czuł się przed lekturą. By miał lepszy humor i w ogóle poczuł się lżejszy. Przeczytawszy Luksus według Jezusa, będziemy wiedzieć, co można zrobić, by uatrakcyjnić swoje życie. Dowiemy się na przykład, że trzeba umieć przyjmować podarki (tak jak Chrystus przyjął dary Mędrców ze Wschodu), pozwalać sobie na chwilowe odejście od pracy, by zachować duchową pełnię, czy korzystać z depresji – tak, tak: korzystać z depresji! – której nie należy się bać, a można dzięki niej przyjrzeć się swojemu życiu i swojej osobie z nowej perspektywy – można polubić te ciemne godziny w swym bycie. Autor także namawia, by… z radością i dumą płacić podatki należne państwu. A wszystko po to, by swoje życie uczynić pełnym luksusu.

Łyżka dziegciu w beczce miodu

Mnie wydało się to bardzo pożyteczne i ciekawe. Jest jednak jeden minus. Autor zbyt dużo miejsca, według mnie, poświęca na analizowanie spraw ekonomicznych, choć – co trzeba przyznać – robi to w sposób jasny i zrozumiały dla każdego. Ekonomiczny odchył nie jest może wielką wadą książki, ale myślę, że kilkustronicowy fragment wyjaśniający, dlaczego pieniądze jako takie są narzędziem niesprawiedliwym, można było drastycznie skrócić, bo w końcu nie jest to traktat o etyce w biznesie, ale poradnik, który powinien sprawić, że życie czytelnika naprawdę stanie się jeżeli nie lepsze, to na pewno odrobinę przyjemniejsze.

Myślę, że warto po tę książkę sięgnąć. Zważywszy na fakt, że czyta się ją bardzo szybko, nikt nie powinien żałować lektury, a chyba każdy wyniesie z niej przynajmniej jedną cenną myśl, która – nie bójmy się używać tych słów – wprowadzi nieco chrystusowego luksusu w nasze życie.

————————-

Tomasz Powyszyński jest absolwentem politologii i filologii polskiej Uniwersytetu Śląskiego w Rybniku. Zajmuje się korektą i redakcją tekstów. Pod pseudonimem Emil Ruciński prowadzi blog apologetyczny: www.ciemnogrodzianin.blogspot.com.

Poleć innym!

  • Facebook
  • Twitter
  • Delicious
  • LinkedIn
  • StumbleUpon
  • Add to favorites
  • Email
  • RSS

Dyskusja

Tagi:
Email
Print
WP Socializer Aakash Web