Wiara to nie deklaracje

22 września 2011 17:08Komentowanie nie jest możliweViews: 139

Paweł Pomianek
XXVI Niedziela Zwykła, rok A (25 września 2011)

O prawdziwej wierze nie decydują pięknie wypowiadane publicznie modlitwy, tworzenie pozorów, ale to, co rzeczywiście mamy w sercu, a co objawia się w wyborach moralnych.

Gdy czytam ten fragment Ewangelii, przed oczami staje mi natychmiast scena z innej przypowieści Jezusa: o faryzeuszu i celniku. Podobnie jak tam, tak i tutaj mamy do czynienia z pozorem, który jest całkowicie mylący. Faryzeusz w swojej modlitwie sprawia pozór bliskiej relacji z Bogiem, a przynajmniej jemu wydaje się, że jego wiara jest idealna, zaś celnik jest grzesznikiem. Rzeczywistość jest zupełnie inna – to celnik wychodzi ze świątyni pojednany z Bogiem. Tutaj jest podobnie – pierwsze wrażenie: pierwszy syn jest w porządku, drugi niechętny. Rzeczywistość okazuje się to weryfikować. Dzisiejsza Ewangelia zachęca nas więc do tego, by nie oceniać na podstawie pozorów, wypowiadanych słów. By umieć patrzeć na owoce, rzeczywistą postawę człowieka.

Gdybyśmy chcieli streścić najważniejsze przesłanie dzisiejszej Ewangelii, to trzeba byłoby napisać: „Wiara to nie deklaracje”. O prawdziwej wierze nie decydują pięknie wypowiadane publicznie modlitwy, tworzenie pozorów, obietnice, ale to, co rzeczywiście mamy w sercu, a co – jak pokazuje dobitnie dzisiejsza Ewangelia – objawia się w działaniu, w wyborach moralnych.

W tej ewangelicznej perykopie warto zwrócić uwagę na jeszcze jedną rzecz: Pan Jezus pokazuje, jak zresztą czyni to niejednokrotnie na kartach Ewangelii, relację Boga z człowiekiem na przykładzie relacji ojca z synem. W ten sposób przypomina nam prawdę, że jesteśmy dziećmi Boga. Niby o tym wiemy, ale tak naprawdę – w tym najgłębszym znaczeniu tej prawdy – ciągle zbyt rzadko sobie to uświadamiamy.

A skoro z przeżywaniem tej relacji z Bogiem w najgłębszej płaszczyźnie jest problem – rodzą się jakieś zastępniki, pozory. Dlatego chciałbym zwrócić uwagę na pewne niebezpieczeństwo związane z tym obrazem w dzisiejszych czasach. Dziś – w przeciwieństwie do tego, jak to było w czasach Chrystusa – brak szacunku do ojca to standard. Można by powiedzieć, że dziś człowiek rzadziej wysłuchuje prośby ojca (z miłości czy posłuszeństwa) niż prośby przełożonego (z obowiązku) czy znajomego (z grzeczności). Skoro tak, to możemy dziś powiedzieć, iż mamy do czynienia z pewnym przeakcentowaniem obrazu Boga jako Ojca (czy Chrystusa jako Brata) w naszym pojmowaniu Boga. Skoro dziś nie szanujemy własnych ojców, to podkreślanie bliskości Boga jako Ojca, niekoniecznie musi służyć pogłębianiu wiary. Można zauważyć, że niektórzy, przeakcentowując ten obraz, zdają się (w swoim mniemaniu) chwytać Boga za nogi. Stąd brakuje im autentycznego szacunku do Boga. Często nie potrafią zachować należnej czci wobec Najświętszego Sakramentu. Często zdarzają im się też niesmaczne żarty nawiązujące do Boga czy ogóle mieszanie sfery sacrum ze sferą profanum.

————–
Paweł Pomianek – świecki teolog, publicysta, filolog polski, przedsiębiorca. Mąż Anny, tato dwuletniej Juleczki. Redaktor naczelny Dziennika Parafialnego.


————–
Tekst Ewangelii (Mt 21,28-32)
Jezus powiedział do arcykapłanów i starszych ludu: Co myślicie? Pewien człowiek miał dwóch synów. Zwrócił się do pierwszego i rzekł: Dziecko, idź dzisiaj i pracuj w winnicy! Ten odpowiedział: Idę, panie!, lecz nie poszedł. Zwrócił się do drugiego i to samo powiedział. Ten odparł: Nie chcę. Później jednak opamiętał się i poszedł. Któryż z tych dwóch spełnił wolę ojca? Mówią Mu: Ten drugi. Wtedy Jezus rzekł do nich: Zaprawdę, powiadam wam: Celnicy i nierządnice wchodzą przed wami do królestwa niebieskiego. Przyszedł bowiem do was Jan drogą sprawiedliwości, a wyście mu nie uwierzyli. Celnicy zaś i nierządnice uwierzyli mu. Wy patrzyliście na to, ale nawet później nie opamiętaliście się, żeby mu uwierzyć.

Poleć innym!

  • Facebook
  • Twitter
  • Delicious
  • LinkedIn
  • StumbleUpon
  • Add to favorites
  • Email
  • RSS

Dyskusja

Tagi:
Email
Print
WP Socializer Aakash Web