Modlitwa podstawą działania. Komentarz do Ewangelii

3 sierpnia 2011 19:23Komentowanie nie jest możliweViews: 140

Paweł Pomianek

Paweł Pomianek


Paweł Pomianek
XIX Niedziela Zwykła, rok A (7 sierpnia 2011)

Chciałbym zwrócić uwagę na te elementy przekazu dzisiejszej Ewangelii, które niekoniecznie łatwo wyłowić.

Podstawowy przekaz jest jasny. Jezus objawia przed uczniami po raz kolejny swoją Boską moc: chodzi po wodzie, żywioły (wiatr) są mu posłuszne. Rozumiemy też przekaz o sile wiary, która pozwala Piotrowi stąpać po wodzie oraz o efektach zwątpienia, które natychmiast powoduje, że zaczyna on tonąć. Ja chciałbym jednak zaproponować dziś skupienie się na kilku innych, trudniej dostrzegalnych aspektach.

Zwróćmy uwagę na sam początek Ewangelii. Uczniowie już wyruszają na drugi brzeg, a Jezus jeszcze pozostaje. Po co pozostaje? Aby się modlić. Wydaje się więc, że pierwsi na drugim brzegu powinni się znaleźć uczniowie – oni nie tracą czasu, wyruszając natychmiast. Nic bardziej mylnego. Uczniowie, którzy od razu skupili się na działaniu napotykają wiele oporów. Wiatr nie pozwala im dotrzeć do brzegu, wszystko się opóźnia. Jezus, który zdążył poświęcić pewnie niemało czasu na modlitwę, dopędza uczniów. Dystans pokonuje z niebywałą łatwością.

Zauważmy jeszcze jedno. Jezus, który rozpoczął drogę później, dogania uczniów, a potem w znaczący sposób – bo gdy wsiadł do łodzi wiatr ucichł – przyspiesza dalszą podróż apostołów.

Sądzę, że warto w tym fragmencie zauważyć nie tylko aspekt objawienia Boskości Jezusa, ale właśnie tę zależność między modlitwą a działaniem. Nam tak często brakuje czasu na modlitwę. Albo dajemy Panu Bogu jakiś kilkuminutowy ochłap, bo przecież trzeba działać… lub po prostu trzeba odpocząć, żeby mieć siłę na działanie. A potem jesteśmy niezmiernie zdziwieni, że coś nam nie wychodzi, że drogę ciągle zagradzają nam jakieś przeszkody, że brakuje nam czasu i z niczym nie możemy zdążyć. A może właśnie tutaj jest problem? Może wcześniej nie dość czasu poświęciliśmy na nabieranie sił, ładowanie duchowych akumulatorów? Ile czasu trwa moja codzienna modlitwa? Czy od czasu do czasu pogłębiam swoje życie duchowe poprzez lekturę dobrej książki? Jeśli nie, to może nie warto się dziwić, że ciągle jest ciężko.

Jak pokazuje dzisiejsza Ewangelia, człowiek który swoją siłę czerpie z modlitwy, ze zjednoczenia z Bogiem, nie tylko jest w stanie być w życiu bardziej efektywny, ale też potrafi pociągać za sobą innych, pomagać im rozwiązywać ich problemy. I to się absolutnie sprawdza, że ludzie prawdziwie rozmodleni równocześnie pracują najbardziej sumiennie, ale też są otwarci na drugiego człowieka, pragną świadczyć dobro.

Chciałbym jeszcze zwrócić uwagę Czytelników, że dzisiejsza Ewangelia zaczyna się i kończy na temacie modlitwy. Jej ostatnie zdanie brzmi bowiem: Ci zaś, którzy byli w łodzi, upadli przed Nim, mówiąc: Prawdziwie jesteś Synem Bożym. Ten fragment uczy nas więc nie tylko zdrowych proporcji między modlitwą a działaniem, ale pokazuje nam także właściwe postawy modlitewne. Ten kto doświadczył Bożej mocy Jezusa, po prostu pada przed Jezusem na kolana, na twarz. Tutaj nie ma innego sposobu oddawania czci jak całkowite uwielbienie, podziw, cześć, ale i bojaźń, uniżenie przed Bożą wielkością. Człowiek, który naprawdę doświadczył Boga w swoim życiu nie będzie przy modlitwie się wylegiwał, szukał najwygodniejszych pozycji, a w czasie konsekracji nie będzie kucał, ale również jego ciało odda Bogu cześć, poprzez pokorne zgięcie kolan i postawę uniżenia.

————–
Paweł Pomianek – świecki teolog, publicysta, filolog polski, przedsiębiorca. Mąż Anny, tato dwuletniej Juleczki. Redaktor naczelny Dziennika Parafialnego.

————–
Tekst Ewangelii (Mt 14,22-33)
Gdy tłum został nasycony, zaraz Jezus przynaglił uczniów, żeby wsiedli do łodzi i wyprzedzili Go na drugi brzeg, zanim odprawi tłumy. Gdy to uczynił, wyszedł sam jeden na górę, aby się modlić. Wieczór zapadł, a On sam tam przebywał. Łódź zaś była już sporo stadiów oddalona od brzegu, miotana falami, bo wiatr był przeciwny. Lecz o czwartej straży nocnej przyszedł do nich, krocząc po jeziorze. Uczniowie, zobaczywszy Go kroczącego po jeziorze, zlękli się myśląc, że to zjawa, i ze strachu krzyknęli. Jezus zaraz przemówił do nich: Odwagi! Ja jestem, nie bójcie się! Na to odezwał się Piotr: Panie, jeśli to Ty jesteś, każ mi przyjść do siebie po wodzie! A On rzekł: Przyjdź! Piotr wyszedł z łodzi, i krocząc po wodzie, przyszedł do Jezusa. Lecz na widok silnego wiatru uląkł się i gdy zaczął tonąć, krzyknął: Panie, ratuj mnie! Jezus natychmiast wyciągnął rękę i chwycił go, mówiąc: Czemu zwątpiłeś, małej wiary? Gdy wsiedli do łodzi, wiatr się uciszył. Ci zaś, którzy byli w łodzi, upadli przed Nim, mówiąc: Prawdziwie jesteś Synem Bożym.

Poleć innym!

  • Facebook
  • Twitter
  • Delicious
  • LinkedIn
  • StumbleUpon
  • Add to favorites
  • Email
  • RSS

Dyskusja

Tagi:
Email
Print
WP Socializer Aakash Web