Szósta Niedziela Zwykła, rok A, 15.02.2026 r. – komentarz do Ewangelii

12 lutego 2026 22:55Komentowanie nie jest możliweViews: 9

Zajrzyj do środka…
● Rozważa: ks. Jakub Dzierżak ●

20260212_2332_Image Generation_simple_compose_SoraChatGPT

Wygenerowane przez: SoraChatGPT

Szósta Niedziela Zwykła, rok A (15.02.2026 r.)
Ewangelia: Mt 5,17–37 ●

Chrystus poprzez swoje Kazanie na Górze rozpoczął formację ludzi, którzy mieli dokonać rewolucji. Zupełnie nowa jakość życia, inna niż wszystkich wokół, może zmienić nawet najciemniejsze zaułki w miejsca, gdzie uwielbia się Boga.

Wyobraźmy sobie, że jesteśmy około 1300 lat przed narodzeniem Chrystusa w pobliżu góry Synaj. Znajdujemy się w obozowisku repatriantów, którzy po długim czasie wygnania wracają do swojej ojczyzny. Bóg widział ich udręczenie w Egipcie, wysłuchał ich modlitw i zainterweniował. To jednak nie wszystko. Bóg chciał czegoś więcej niż powrotu swojego narodu wybranego do ziemi Kanaan. Wiedział, że ci ludzie będą potrzebowali jakiegoś programu na kolejne lata swojej historii – „instrukcji obsługi” nowej rzeczywistości. To nie takie proste wrócić po ponad czterystu latach niewoli i kilkudziesięciu latach koczowniczego trybu życia do swojej dawnej ziemi, której nawet nigdy nie widzieli na oczy, a dodatkowo mieszkały tam i dobrze się miały obce plemiona. Od patriarchy Jakuba i jego dwunastu synów, w tym wielkiego Józefa Egipskiego, minęło już kilka pokoleń. Co jeszcze pamiętali o swoim Bogu? Tego nie wiemy. Poza tym to byli zwykli, grzeszni ludzie. Jeśli mieli stać się oficjalnie narodem Boga, potrzebowali Jego pomocy. Bóg chciał podnieść ich jakość życia, aby odróżniali się od innych narodów – „świętymi bądźcie, bo Ja jestem święty, Pan, Bóg wasz” (Kpł 19,2). Dlatego właśnie powstało Prawo, konkretny wyraz miłości Boga, który chciał pomóc Izraelitom odkrywać, kim On jest, kim oni są i jak prowadzić udane, szczęśliwe życie.

Lata mijały, ludzie się zmieniali, okoliczności historyczne były różne, dlatego używanie tego Prawa zmieniało się w poszczególnych etapach historii. Dokładano do niego interpretacje, dodatkowe wyjaśnienia, tradycje, praktyczne obrzędy. Wszystko dlatego, że Prawo było dla Żydów nieocenionym skarbem i bardzo go pilnowani. Podczas gdy greccy filozofowie szukali odpowiedzi na pytanie, co znaczy być człowiekiem mądrym i szczęśliwym – Żydzi znajdowali tę odpowiedź w Prawie.

Przenieśmy się do około 30 roku po narodzeniu Chrystusa. Jesteśmy teraz na Górze Błogosławieństw. Inny Mojżesz – Chrystus, doskonały Prawodawca (bo tak go właśnie przedstawia Mateusz w swojej Ewangelii) wygłasza Kazanie na Górze. Zaczęliśmy je czytać w czasie liturgii dwa tygodnie temu od ośmiu błogosławieństw; tydzień temu słyszeliśmy o byciu solą ziemi i światłem świata. W obecną niedzielę Chrystus podejmuje kolejny bardzo ważny temat – Prawo. Doskonale wiedział, że słuchają Go ludzie dobrze znający Prawo, zwłaszcza faryzeusze. To, co mówił, było z jednej strony rewolucyjne, a z drugiej niesamowite. „Nie sądźcie, że przyszedłem znieść Prawo albo Proroków” – bo przecież to, co Pan Bóg postanowił, jest nieodwołalne. Prawa nie da się tak po prostu wyrzucić do kosza i powiedzieć, że ono jest już nieważne. Ale uwaga – mówi Jezus – to, jak wy dzisiaj patrzycie na to Prawo, jest niewystarczające. Patrzycie na nie bardzo zewnętrznie. Obwarowaliście je dodatkowymi przepisami, rytuałami, a to nie doprowadzi was do skarbu, jakim jest szczęśliwe życie. Czas podnieść jakość waszego życia. Tak jak tysiąc trzysta lat temu na górze Synaj Bóg pokazał wam, jak podnieść jakość swojego życia poprzez Prawo, tak Ja dzisiaj pokazuję wam, jak podnieść jakość swojego życia, właściwie korzystając z tego Prawa. Krótko mówiąc: jeśli będziesz korzystał z Prawa tak, jak Ja ci mówię, będziesz święty. Trzeba zejść w głąb własnego serca i zbadać swoje intencje. Jezus w wypełnieniu Prawa nie wikła się w zewnętrzne przepisy, ale odkrywa właściwe znaczenie tego Prawa i pokazuje, że trzeba je widzieć również „wewnętrznie”.

Prawo mówi ci: „nie popełniaj morderstwa oraz nie uprawiaj współżycia z cudzą kobietą lub cudzym mężczyzną, bo jeśli to zrobisz, poniesiesz konsekwencje”. W tym momencie prawdopodobnie większość z nas nie miałaby sobie nic do zarzucenia. Raczej nikt z czytających to rozważanie nikogo w życiu nie zabił i pewnie niewiele osób – jeśli w ogóle ktoś – dopuściło się zdrady swojego współmałżonka w sposób konkretny, poprzez współżycie seksualne. Wiemy jednak, że życie jest trochę bardziej skomplikowane. Dlatego Jezus zwraca na to uwagę i chce, abyśmy poszli w głąb i zajrzeli w nasze intencje, zwłaszcza te ukryte i niewypowiedziane. Grzech zaczyna się w sercu człowieka. Mogę nawet nigdy w życiu nie uderzyć żadnej osoby fizycznie – ale nienawiść w moim sercu może spowodować, że zabijam duchowo siebie i innych. Ta czy inna osoba przestaje dla mnie istnieć i życzę jej wszystkiego, co najgorsze. Na zewnątrz wszystko może wyglądać wspaniale, możemy dobrze wychodzić na zdjęciach, a nasze spojrzenia za zamkniętymi drzwiami mówią całą prawdę. Słowo, które wypowiadam, ma ogromną moc budującą i niszczycielską – mogę podtrzymać w kimś poczucie własnej wartości albo je zabić obelgą lub nadmierną krytyką. Mogę nie dotknąć obcej kobiety będąc w związku małżeńskim, ale myślami i sercem tak jej pożądać, jakby już była moja, zapominając o żonie i dzieciach, które mnie kochają i mnie potrzebują. Warto patrzeć na intencje i zadawać sobie pytanie: co czuję do tej konkretnej osoby, czego od niej chcę? Czy to, o czym myślę albo co zamierzam zrobić, jest dobre? Czy może to doprowadzić mnie albo tę osobę do tragedii? Czy robię to, co powinienem robić i angażuję się w relacje, które powinienem, czy uciekam w inną rzeczywistość? Pomocnym narzędziem może być codzienny, krótki rachunek sumienia, w którym możemy przypomnieć sobie przeżyte spotkania i rozmowy z różnymi osobami i zastanowić się nad naszymi motywami i działaniem.

Kazanie na Górze autorstwa Pana Jezusa to nie jest łatwa sprawa. Warto jednak pomyśleć o możliwych efektach. On chce nawet, abyśmy dążyli do takiej świętości, jaką ma Bóg – „bądźcie więc wy doskonali, jak doskonały jest wasz Ojciec niebieski”. Po ludzku jest to nieosiągalne, ale z Jego pomocą – możliwe. Tego oczekuje od nas świat, nawiązując do Ewangelii z poprzedniego tygodnia, abyśmy jako chrześcijanie ukazywali inną, lepszą jakość życia. Sól musi mieć swój smak, a lampa musi mieć swoją oliwę, aby mogła świecić. Tylko w ten sposób będziemy mogli wprowadzić Boże świeże powietrze w nasze otoczenie, w którym jest coraz więcej nienawiści i obojętności. Nie bójmy się iść w głąb.

————–

Ks. Jakub Dzierżak – prezbiter diecezji rzeszowskiej, pochodzący z Sanktuarium pw. Matki Bożej Łaskawej w Chmielniku. Święcenia kapłańskie przyjął z rąk Ks. Bp. Jana Wątroby w 2020 roku. Studiuje teologię biblijną na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim Jana Pawła II oraz nauki biblijne w Papieskim Instytucie Biblijnym w Rzymie.

Słowa Ewangelii według Świętego Mateusza
Jezus powiedział do swoich uczniów:
«Nie sądźcie, że przyszedłem znieść Prawo albo Proroków. Nie przyszedłem znieść, ale wypełnić. Zaprawdę bowiem, powiadam wam: Dopóki niebo i ziemia nie przeminą, ani jedna jota, ani jedna kreska nie zmieni się w Prawie, aż się wszystko spełni.
Ktokolwiek więc zniósłby jedno z tych przykazań, choćby najmniejszych, i uczyłby tak ludzi, ten będzie najmniejszy w królestwie niebieskim. A kto je wypełnia i uczy wypełniać, ten będzie wielki w królestwie niebieskim. Bo powiadam wam: Jeśli wasza sprawiedliwość nie będzie większa niż uczonych w Piśmie i faryzeuszów, nie wejdziecie do królestwa niebieskiego.
Słyszeliście, że powiedziano przodkom: „Nie zabijaj”; a kto by się dopuścił zabójstwa, podlega sądowi. A Ja wam powiadam: Każdy, kto się gniewa na swego brata, podlega sądowi. A kto by rzekł swemu bratu: „Raka”, podlega Wysokiej Radzie. A kto by mu rzekł: „Bezbożniku”, podlega karze piekła ognistego. Jeśli więc przyniesiesz dar swój przed ołtarz i tam sobie przypomnisz, że brat twój ma coś przeciw tobie, zostaw tam dar swój przed ołtarzem, a najpierw idź i pojednaj się z bratem swoim. Potem przyjdź i dar swój ofiaruj.
Pogódź się ze swoim przeciwnikiem szybko, dopóki jesteś z nim w drodze, by cię przeciwnik nie wydał sędziemu, a sędzia dozorcy, i aby nie wtrącono cię do więzienia. Zaprawdę, powiadam ci: Nie wyjdziesz stamtąd, dopóki nie zwrócisz ostatniego grosza.
Słyszeliście, że powiedziano: „Nie cudzołóż”. A Ja wam powiadam: Każdy, kto pożądliwie patrzy na kobietę, już się w swoim sercu dopuścił z nią cudzołóstwa. Jeśli więc prawe twoje oko jest ci powodem do grzechu, wyłup je i odrzuć od siebie. Lepiej bowiem jest dla ciebie, gdy zginie jeden z twoich członków, niż żeby całe twoje ciało miało być wrzucone do piekła. I jeśli prawa twoja ręka jest ci powodem do grzechu, odetnij ją i odrzuć od siebie. Lepiej bowiem jest dla ciebie, gdy zginie jeden z twoich członków, niż żeby całe twoje ciało miało iść do piekła.
Powiedziano też: „Jeśli ktoś chce oddalić swoją żonę, niech jej da list rozwodowy”. A Ja wam powiadam: Każdy, kto oddala swoją żonę – poza wypadkiem nierządu – naraża ją na cudzołóstwo; a kto by oddaloną wziął za żonę, dopuszcza się cudzołóstwa.
Słyszeliście również, że powiedziano przodkom: „Nie będziesz fałszywie przysięgał, lecz dotrzymasz Panu swej przysięgi”. A Ja wam powiadam: Wcale nie przysięgajcie – ani na niebo, bo jest tronem Boga; ani na ziemię, bo jest podnóżkiem stóp Jego; ani na Jerozolimę, bo jest miastem wielkiego Króla. Ani na swoją głowę nie przysięgaj, bo nawet jednego włosa nie możesz uczynić białym albo czarnym. Niech wasza mowa będzie: Tak, tak; nie, nie. A co nadto jest, od Złego pochodzi».

Poleć innym!

  • Facebook
  • Twitter
  • Delicious
  • LinkedIn
  • StumbleUpon
  • Add to favorites
  • Email
  • RSS

Dyskusja

Tagi:
Email
Print
WP Socializer Aakash Web