Niedziela Palmowa, czyli Męki Pańskiej, 29 marca 2026 – komentarz do Ewangelii
Od „Hosanna!” po „Ukrzyżuj!”
● Rozważa: dk. Kacper Turek ●
Niedziela Palmowa, czyli Męki Pańskiej
(29 marca 2026)
Niedziela Męki Pańskiej, inaczej zwana Niedzielą Palmową, przypomina nam wydarzenia zbawcze. Od chwalebnego wjazdu Jezusa do Jerozolimy, przez chwalebny krzyż, aż do oczekiwanych najważniejszych dla nas treści świąt Wielkanocy, a więc triumfu Jezusa zmartwychwstałego, pokonania śmierci przez Miłość.
Jezus wjeżdża do Jerozolimy w sposób, który jest jednocześnie królewski i zaskakujący. Spełnia proroctwo (por. Za 9,9), ale robi to inaczej niż oczekiwano. Nie przychodzi jako władca polityczny, lecz jako Król serc. Osiołek jest tu kluczowym znakiem, symbolizuje pokój, prostotę i uniżenie. Co również jest zaskakujące, zwierzę to jest fascynująco ukształtowane przez Boga. Gdy popatrzymy rzutem z góry na jego grzbiet, zauważymy, iż grzywa układa się w znak krzyża. Jezus wjeżdżając do Jerozolimy na osiołku, wypełnia proroctwo zapowiadane w Starym Testamencie przez proroków, ale jednocześnie zapowiada, co się dokona w Jerozolimie – tam czeka Go krzyż.
Tłum reaguje spontanicznie: „Hosanna Synowi Dawida!”. Jednak ich oczekiwania są skażone wizją mesjasza, który rozwiąże ich problemy tu i teraz – oczekują mesjasza bardziej politycznego niż duchowego. Gdy Jezus nie spełnia tych oczekiwań, ich entuzjazm szybko stygnie, znika. Często tworzymy w naszym życiu obraz „własnego Jezusa” – takiego, który pasuje do naszych planów. Gdy On prowadzi inaczej, pojawia się rozczarowanie.
Czy w swoim życiu spotykam i przyjmuję Boga takim, jaki jest?
***
W Ewangelii podczas Mszy św. usłyszymy Opis Męki Pańskiej według św. Mateusza. Nie jest to tylko opis czy historia cierpienia. Dla nas to odsłonięcie prawdy o tym, kim jest Bóg, a także kim jest człowiek i do czego jest zdolny. Postacie, które pojawiają się w opisie męki, pokazują również prawdę o mnie i Tobie.
Judasz zdradza za trzydzieści srebrników, sprzedaje Jezusa za coś chwilowego, ulotnego, pokazując, że można odejść od Boga dla korzyści. Piotr uroczyście deklaruje wierność, ale w chwili próby zapiera się Jezusa, bojąc się. Również i my możemy zawodzić ze strachu. Co o mnie powiedzą? Co o mnie pomyślą? Piłat w chwili sądu dostrzega, że Jezus jest niewinny, ale dla świętego spokoju oraz z obawy o pozycję skazuje Go. Czy mam odwagę wybierać prawdę, nawet gdy kosztuje? Tłum, który podczas wjazdu do Jerozolimy krzyczał „Hosanna Synowi Dawida!”, teraz za namową przywódców religijnych krzyczy: „Ukrzyżuj Go”. Czy ja nie daję się wciągnąć w manipulacje?
W centrum prawdy o Bogu i człowieku stoi krzyż. Jezus wielokrotnie zapowiada swoją mękę i nie ucieka od niej. Wjeżdża na osiołku do Jerozolimy, wiedząc co Go tam czeka, wiedząc, dlaczego to robi. Krzyż z zewnątrz wygląda jak porażka, ale w rzeczywistości to moment kulminacyjny, moment zwycięstwa Miłości nad grzechem i objawienia miłości Boga do człowieka. Miłość doświadcza tego, co człowiek: cierpienia, samotności, poczucia bezsensu, ciężaru grzechu, a wszystko po to, by ratować człowieka. Nie ma takiego cierpienia, w którym człowiek byłby sam – Bóg już tam był przed Tobą. Każdy z nas dźwiga w życiu swoje krzyże cierpienia, odrzucenia, niezrozumienia, walki wewnętrznej. Pytanie brzmi: co robię z krzyżem? Czy próbuję go przeżyć z Bogiem? To na krzyżu dokonało się Zbawienie, Bóg uwolnił nas od grzechu, abyśmy mieli życie w pełni szczęścia razem z Nim. To tam dokonuje się nasze spotkanie z Bogiem, który jest prawdziwy. To pod krzyżem rzymski żołnierz wyznał: „Prawdziwie, Ten był Synem Bożym”.
Wjazd Jezusa do Jerozolimy i Męka pokazują nam najgłębszą prawdę: Bóg nie kocha nas powierzchownie, On kocha do końca, aż po krzyż, otwierając swoje ramiona dla nas. Pozostaje pytanie: czy spotykam Boga nie tylko w chwale, ale i w krzyżu?
————–
Dk. Kacper Turek – od 1 czerwca 2025 r. diakon diecezji rzeszowskiej. Praktykę diakońską odbywa w Sanktuarium Miłosierdzia Bożego w Sędziszowie Małopolskim
Uroczysty wjazd do Jerozolimy
Ewangelia Mt 21,1-11
Gdy się zbliżyli do Jerozolimy i przyszli do Betfage na Górze Oliwnej, wtedy Jezus posłał dwóch uczniów, mówiąc im: «Idźcie do wsi, która jest przed wami, a zaraz znajdziecie uwiązaną oślicę i przy niej źrebię. Odwiążcie je i przyprowadźcie do Mnie. A gdyby wam ktoś coś mówił, powiecie: „Pan ich potrzebuje i zaraz je odeśle”».
A stało się to, żeby się spełniło słowo Proroka: «Powiedzcie Córze Syjonu: Oto Król twój przychodzi do ciebie łagodny, siedzący na osiołku, źrebięciu oślicy».
Uczniowie poszli i uczynili, jak im Jezus polecił. Przyprowadzili oślicę i źrebię i położyli na nie swe płaszcze, a On usiadł na nich. Tłum zaś ogromny słał swe płaszcze na drodze, a inni obcinali gałązki z drzew i słali nimi drogę. A tłumy, które Go poprzedzały i które szły za Nim, wołały głośno:
«Hosanna Synowi Dawida!
Błogosławiony Ten, który przychodzi w imię Pańskie!
Hosanna na wysokościach!»
Gdy wjechał do Jerozolimy, poruszyło się całe miasto, i pytano: «Kto to jest?» A tłumy odpowiadały: «To jest prorok, Jezus z Nazaretu w Galilei».
Męka Pańska – wersja krótsza
Ewangelia (Mt 27, 11-54)
Według Świętego Mateusza
Jezus przed Piłatem
E. Jezusa postawiono przed namiestnikiem. Namiestnik zadał Mu pytanie: I. Czy Ty jesteś Królem żydowskim? E. Jezus odpowiedział: + Tak, Ja nim jestem. E. A gdy Go oskarżali arcykapłani i starsi, nic nie odpowiadał. Wtedy zapytał Go Piłat: I. Nie słyszysz, jak wiele zeznają przeciw Tobie? E. On jednak nie odpowiedział mu na żadne pytanie, tak że namiestnik bardzo się dziwił.
Jezus odrzucony przez swój naród
A na każde święto namiestnik miał zwyczaj uwalniać jednego więźnia, którego chcieli. Trzymano zaś wtedy znacznego więźnia, imieniem Barabasz. Gdy się więc zgromadzili, spytał ich Piłat: I. Którego chcecie, żebym wam uwolnił, Barabasza czy Jezusa, zwanego Mesjaszem? E. Wiedział bowiem, że przez zawiść Go wydali. A gdy on odbywał przewód sądowy, żona jego przysłała mu ostrzeżenie: I. Nie miej nic do czynienia z tym Sprawiedliwym, bo dzisiaj we śnie wiele nacierpiałam się z Jego powodu. E. Tymczasem arcykapłani i starsi namówili tłumy, żeby żądały Barabasza, a domagały się śmierci Jezusa. Pytał ich namiestnik: I. Którego z tych dwu chcecie, żebym wam uwolnił? E. Odpowiedzieli: T. Barabasza. E. Rzekł do nich Piłat: I. Cóż więc mam uczynić z Jezusem, którego nazywają Mesjaszem? E. Zawołali wszyscy: T. Na krzyż z Nim! E. Namiestnik powiedział: I. Cóż właściwie złego uczynił? E. Lecz oni jeszcze głośniej krzyczeli: T. Na krzyż z Nim! E. Piłat, widząc, że nic nie osiąga, a wzburzenie raczej narasta, wziął wodę i umył ręce wobec tłumu, mówiąc: I. Nie jestem winny krwi tego Sprawiedliwego. To wasza rzecz. E. A cały lud zawołał: T. Krew Jego na nas i na dzieci nasze.
E. Wówczas uwolnił im Barabasza, a Jezusa kazał ubiczować i wydał na ukrzyżowanie.
Król wyszydzony
Wtedy żołnierze namiestnika zabrali Jezusa z sobą do pretorium i zgromadzili koło Niego całą kohortę. Rozebrali Go z szat i narzucili na Niego płaszcz szkarłatny. Uplótłszy wieniec z ciernia, włożyli Mu na głowę, a do prawej ręki dali Mu trzcinę. Potem przyklękali przed Nim i szydzili z Niego, mówiąc: T. Witaj, Królu żydowski! E. Przy tym pluli na Niego, brali trzcinę i bili Go po głowie. A gdy Go wyszydzili, zdjęli z Niego płaszcz, włożyli na Niego własne Jego szaty i odprowadzili Go na ukrzyżowanie.
Droga krzyżowa
Wychodząc, spotkali pewnego człowieka z Cyreny, imieniem Szymon. Tego przymusili, żeby niósł krzyż Jego. Gdy przyszli na miejsce zwane Golgotą, to znaczy Miejscem Czaszki, dali Mu pić wino zaprawione goryczą. Skosztował, ale nie chciał pić.
Gdy Go ukrzyżowali, rozdzielili między siebie Jego szaty, rzucając o nie losy. I siedząc tam, pilnowali Go. A nad głową Jego umieścili napis z podaniem Jego winy: To jest Jezus, Król żydowski. Wtedy też ukrzyżowano z Nim dwóch złoczyńców, jednego po prawej, drugiego po lewej stronie.
Wyszydzenie na krzyżu
Ci zaś, którzy przechodzili obok, przeklinali Go i potrząsali głowami, mówiąc: T. Ty, który burzysz przybytek i w trzy dni go odbudowujesz, wybaw sam siebie; jeśli jesteś Synem Bożym, zejdź z krzyża! E. Podobnie arcykapłani wraz z uczonymi w Piśmie i starszymi, szydząc, powtarzali: T. Innych wybawiał, siebie nie może wybawić. Jest królem Izraela: niechże teraz zejdzie z krzyża, a uwierzymy w Niego. Zaufał Bogu: niechże Go teraz wybawi, jeśli Go miłuje. Przecież powiedział: Jestem Synem Bożym. E. Tak samo lżyli Go i złoczyńcy, którzy byli z Nim ukrzyżowani.
Śmierć Jezusa
Od godziny szóstej mrok ogarnął całą ziemię, aż do godziny dziewiątej. Około godziny dziewiątej Jezus zawołał donośnym głosem: + Elí, Elí, lemá sabachtháni? E. To znaczy: Boże mój, Boże mój, czemuś Mnie opuścił? Słysząc to, niektórzy ze stojących tam mówili: T. On Eliasza woła. E. Zaraz też jeden z nich pobiegł i wziąwszy gąbkę, nasączył ją octem, umocował na trzcinie i dawał Mu pić. Lecz inni mówili: T. Zostaw! Popatrzmy, czy nadejdzie Eliasz, aby Go wybawić. E. A Jezus raz jeszcze zawołał donośnym głosem i oddał ducha.
Wszyscy klękają i przez chwilę zachowują milczenie.
Po zgonie Jezusa
A oto zasłona przybytku rozdarła się na dwoje z góry na dół; ziemia zadrżała i skały zaczęły pękać. Groby się otworzyły i wiele ciał świętych, którzy umarli, powstało. I wyszedłszy z grobów po Jego zmartwychwstaniu, weszli do Miasta Świętego i ukazali się wielu.
Setnik zaś i jego ludzie, którzy trzymali straż przy Jezusie, widząc trzęsienie ziemi i to, co się działo, zlękli się bardzo i mówili: T. Prawdziwie, Ten był Synem Bożym.
Cyt. za: Niezbednik.Niedziela.pl






